Wypieki i słodycze

Muffiny bananowe z nadzieniem cynamonowym

Weszłam dziś w stare szkice postów na bloga. Okazało się, że wszystkie niemal powstały w okresie ciąży. Przed erą Alexa. Przed erą SMA… Nie wrócę do nich, bo to tak jakbym próbowała dokończyć cudzą książkę. Dziewczyna, która gotowała tamte dania i pisała tamte wstępy już dawno została pogrzebana. Nie ma tamtej Magdy, tamtego życia, tamtych marzeń, planów, aspiracji. Teraz jest walka z SMA, a ten blog? Chyba stał się moim wentylem bezpieczeństwa psychicznego. Czymś, w co mogę uciec, kiedy chcę choć przez chwilę myśleć o czymś innym=niż choroba… Jeżeli uda mi się wrócić do pracy, będę mieć pracę jako oderwanie, ale jak na razie blog to jedyne co mam.

Czytaj dalej „Muffiny bananowe z nadzieniem cynamonowym”
Recenzja, Wegański poradnik

Roślinne mięso – moda czy przyszłość?

P1440279

Produkcja mięsa jest jedną z najbardziej zanieczyszczających środowisko gałęzi przemysłu. Nie tylko spożywczego, ale przemysłu w ogóle. Odpowiada za dokonujące się zmiany klimatyczne, zużywa globalnie 40% ziemi uprawnej, 29% czystej wody oraz emituje do środowiska ponad 14,5% gazów cieplarnianych. Szacuje się, że aby zatrzymać zmiany środowiskowe spowodowane hodowlą przemysłową należałoby zmniejszyć konsumpcję czerwonego mięsa o 75% globalnie, a 90% w w krajach Zachodnich.

Nie jest tajemniczą wiedzą, że nadmierna konsumpcja mięsa przyczynia się do epidemii otyłości i rozpowszechnienia innych chorób dietozależnych – schorzeń sercowo-naczyniowych, a także cukrzycy i niektórych typów nowotworów. Środowisko medyczne nie mówi o tym jeszcze tak otwarcie, jak powinno, ale dysponując wynikami dużych badań, doniesieniami najnowszych raportów ( WHO, Raport EAT – Lancet), wiemy jakie zagrożenie dla zdrowia i środowiska, w którym żyje człowiek ma zachodni model żywienia oparty na składnikach pochodzących od zwierząt. Dieta bogata w mięso już dziś jest przyczyną ogromnej ilości zgonów, a szacuje się, że w 2020 (czyli za rok!) będzie globalnie odpowiadać za śmierć 2,4 mln osób rocznie. Rosną też koszty opieki zdrowotnej nad osobami cierpiącymi w powodu wyżej wymienionych chorób, wywołanych nadmierną konsumpcją mięsa i według obliczeń w wyniosą w 2020 roku 285 miliardów dolarów. Niby każdy wie, że TANIEJ JEST ZAPOBIEGAĆ NIŻ LECZYĆ, jednak to teoria, która ma słabe przełożenie na praktykę i życie.

Czytaj dalej „Roślinne mięso – moda czy przyszłość?”

Lunch/obiad, Weganie na wakacjach

Reuben z tempehem

P1180245

Podobno Nowy Jork albo się kocha, albo nienawidzi. Pomimo, że przed wyjazdem do największego miasta Stanów Zjednoczonych słyszałam totalnie skrajne opinie na jego temat, czułam pod skórą, że się polubimy i nie myliłam się w ogóle. Może nie jest to miejsce, w którym chciałabym zamieszkać i żyć, choć nie obraziłabym się, gdybym miała kiedyś okazję spędzić tam kilka tygodni lub miesięcy. Fajnie byłoby naprawdę dobrze poznać miasto, więc jestem pewna, że jak tylko nadarzy się okazja wrócę tam i to nie raz. Nie zachwycił mnie Time Square czy Wall Street, ale widok ze 108. piętra  Empire State Building robi na człowieku wrażenie. Dobrze czułam się na Brooklynie, w Central Parku, Bryant Parku czy Prospect Parku, w okolicach którego zamieszkaliśmy. Podobały mi się muzea, galerie, sklepy z książkami. Miło spacerowało się po Greenwich Village czy Williamsburgu, ale dobrze wspominam też Harlem czy Queens, który kojarzył mi się gównie z hip-hopowymi klipami. W naszych nowojorskich wędrówkach dotarliśmy nawet na Bronx, gdzie turyści raczej nie zaglądają, ale jak pominąć 1520 Sedgwick Avenue, czyli miejsce, gdzie narodził się hip-hop?

Dotychczas nie przygotowałam subiektywnego przewodnika po mieście, żadnego poradnika podróży, ani nawet wegańskiej mapy miejsc, gdzie polecam zjeść, ale Nowy Jork mnie przerósł. Nie byłam w stanie tego streścić. Może teraz, gdy od powrotu minęło kilka miesięcy, a ja nie czuję się tak przesycona informacjami, uda mi się zebrać te, które według mnie są naprawdę przydatne i pokażę Wam trochę Nowy Jork moimi oczami? Kto wie? Czytaj dalej „Reuben z tempehem”

Roślinne śniadanie

Nocna owsianka buraczno- jabłkowa

P1170428

Kolorowe śniadania to hit naszych ostatnich poranków. Stołujemy się jak prawdziwe wojownicze księżniczki lub jak stado jednorożców. Zupełnie, jakby z naszej lodówki wychodziła tęcza… Niby marzec, niby przedwiośnie, niby w kuchni powinno być teraz nudno, bo kolory dopiero do niej zawitają. Bynajmniej. Nasze śniadania się takie barwne, że powinny być serwowane na paradach równości! ❤

W poprzednim wpisie zapraszałam Was na cudowny marmurkowy koktajl z kilku zaskakujących składników: białej fasoli, buraka i jagód. Dziś znowu sięgam po burka, ale tym razem łączę go z jabłkiem.  W  dodatku to owsianka, z angielskiego nazywana – bricher, czyli rodzaj owsianki, którą przygotowuje się bez gotowania, a płatki owsiane miesza się z płynnymi składnikami wieczorem, aby rankiem mieć gotowe, odżywcze i pyszne śniadanie bez zbędnego zaangażowania w gotowanie. Wystarczy dorzucić owoce, orzechy i zajadać. Z powodzeniem można wpakować ją do słoika czy pudełka i zabrać do szkoły, na uczelnię czy pracy.  To dobry sposób dla zabieganych. Ja najbardziej lubię sięgać po bricher latem, bo zimą częściej wybieram owsianki na ciepło. Niemniej z nadzieją na wiosnę i lato, które nadchodzą wielkimi krokami podrzucam Wam przepis na nocą owsiankę z jabłkiem i burkiem. Czytaj dalej „Nocna owsianka buraczno- jabłkowa”

Lunch/obiad

Morelowy tempeh z bułeczkami bao

P1160797

Tempeh to najczęściej sojowy produkt (może być wytwarzany z innych strączków), który w niektórych daniach może ze spokojem stanąć w konkury z tofu. Walka jest nieco nierówna, bo tofu jest dużo łatwiej dostępne i tanisze. Podobnie jak tofu ma niejako stanowić, ze względu na dużą zawartość białka, roślinną alternatywę dla mięsa w diecie. Tempeh z racji, że zawiera całe ziarna soi (po fermentacji), jest bogatszy w białko i tłuszcze niż tofu. Zawiera nieco więcej żelaza, natomiast jest gorszym, choć również niezłym źródłem wapnia. Tempeh poleciłabym zwłaszcza osobom, które narzekają na problemy z trawieniem strączków, a chciałyby je włączyć (i słusznie) do diety. Dzięki temu, że ziarna podlegają fermentacji są łatwiej strawne. Czytaj dalej „Morelowy tempeh z bułeczkami bao”

Recenzja, Wegański poradnik

Test wegańskich serów pleśniowych

P1160587

Kiedy lata temu przechodziłam na weganizm nie sądziłam, że spróbuję jeszcze chociażby bezy, a tu znienacka ktoś odkrył aquafabę i jej fenomenalne właściwości, dzięki której zamienimy ją nie tylko w bezę, makaroniki, majonez, ale też pyszny mus czekoladowy lub orzechowy lub krem do tortu.  Okazało się, że wegańska Pavlova jest w zasięgu ręki. Bezy to może nie jest coś, za czym specjalnie tęskniłam, ani nic, co przygotowuje na co dzień, bo stanowi stały element diety. W każdym razie ze względu na zawarty w niej cukier nie powinna. Beza to coś, co w moim wegańskim życiu nie jest potrzebne, ale kiedy ktoś z bliskich zażyczy sobie na urodziny tort bezowy, mogę powiedzieć: nie ma sprawy, już się robi. I to jest super fajne. Czytaj dalej „Test wegańskich serów pleśniowych”

Lunch/obiad

Nowoorleańska czerwona fasola z ryżem

P1160307

Każdy kraj, a nawet region danego kraju posiada charakterystyczne dania, które nie zawsze są super piękne czy wielce wyszukane, ale zawsze są smaczne i przywołujące dobre skojarzenia. Dania kryjące się pod pojęciem comfort food. Takie jednogarnkowe specjały, które gotuje się od razu w dużej ilości, które nie wymagają wielkiej uwagi, a potrzebują czasu. Muszą się podusić i i pogotować, aby odpowiednio przesiąknąć aromatami i stać się naprawdę smakowite. Tak jest z polskim bigosem i tak jest z nowoorleańską czerwoną fasolą z ryżem, w oryginale nazywaną slow-cooked red beans and rice. Namaczanie fasoli, a później gotowanie tego dania trochę trwa, ale efekt jest zniewalający. To nie jakiś tam schaiss mit reis, jak to mawiają znajomi z Niemiec. To super pyszne i odżywcze danie, które w rozgrzewa, syci i karmi. Ciało i duszę.  Czytaj dalej „Nowoorleańska czerwona fasola z ryżem”