Lunch/obiad

Wegańskie alfredo kalafiorowe z zielonym groszkiem

P1160701

Alfredo to tradycyjny włoski sos na bazie śmietany, ale jego roślinna wersja jest banalnie prosta w przyrządzeniu i popularna na całym świecie. Bardzo często przygotowuje się go na bazie śmietanki roślinnej np. owsianej lub sojowej lub na domowej śmietanie z orzechów nerkowca. Ja najczęściej przygotowuję sos na bazie kalafiora i to od lat.  Przepis znalazłam kiedyś na jakimś hiszpańskojęzycznym blogu i tak już wracam do niego, przygotowując sos w wersji podstawowej lub modyfikując na rozmaite sposoby.  To, co cenię w nim najbardziej to prostota. Składniki nie są wyszukane, a czas przygotowania jest porównywalny gotowaniem dania instat. Recepturę podawałam na moim dawnym blogu, ale jest zdecydowanie warta przypomnienia, bo przecież pomysłów na ekspresowe wegańskie obiady nigdy nie za dużo. Ponieważ wbrew pozorem wiosna za progiem, przypomnę jeszcze alfredo z pieczonymi warzywami, które wiosną stanowi najlepszy lunch. Przygotowywałam też inne wersje tego sosu, jak chociażby alfredo dyniowe , bardziej wyszukane, bo z dodatkiem cydru i nerkowców, ale również wyśmienite.  Czytaj dalej „Wegańskie alfredo kalafiorowe z zielonym groszkiem”

Lunch/obiad

Wegańska carbonara

_1100638

Dlaczego weganie jedzą substytuty mięsa? Dość często spotykam się ze zdziwieniem i pytaniami o to, co myślę o wegańskich parówkach i o co chodzi z bezmięsnymi nuggetsami.  Przede wszystkim nie każdy, kto jada roślinnie nie lubi smaku mięsa. Znam wiele osób, które twierdziły, że bez mięsa żyć nie mogą, a dziś jak na ironię są zdeklarowanymi weganami. Nie dlatego, że ich kubki smakowe zwariowały, uległy mutacji czy innemu poważnemu uszkodzeniu. Wręcz przeciwnie. To nie preferencje smakowe, a podejście do życia, swojego zdrowia, szacunek dla zwierząt, środowiska i planety uległy przemianie. Przeszli na jasną stronę mocy. Dietę roślinną wybieramy z wielu powodów, czasami jest ich więcej, czasami mniej. Najczęściej są to powody zdrowotne, środowiskowe i troska o zwierzęta. Czasami pewnie również z powodu mody. Co ciekawe, podobno wcale nie jest tak, że etyczna motywacja jest silniejsza od tej zdrowotnej czy środowiskowej. Odsetek osób, które wracają do diety tradycyjnej jest podobny, bez względu na to, czym kierowaliśmy się wybierając wegański styl życia. Czytaj dalej „Wegańska carbonara”

Bez kategorii

Kurki w śmietanie roślinnej z kalafiora. Mój comfort food

_1040640.JPG

Wychowałam się na wsi. Wśród lasów i jezior. Równie szybko, jak pływanie, opanowałam sztukę zbierania grzybów. Było dla mnie czymś zupełnie oczywistym, że latem korzysta się z takich darów natury, jak grzyby, jagody, maliny, jeżyny. Już w czerwcu pojawiały się pierwsze kurki i  sezon na nie ciągnął się mniej więcej do września, w międzyczasie dołączały inne grzyby, takie jak kanie, prawdziwki, podgrzybki, kozaki, gąski, rydze. Do dnia dzisiejszego uwielbiam grzybobranie i właśnie za tymi rodzinnymi wypadami na grzyby do lasu, tęsknię szczególnie. Zawsze mam nadzieję, ze chociaż raz w trakcie sezonu, uda mi się grzybobranie zaliczyć. Taka magia rytuałów. Rodzice nauczyli nas zbierać grzyby, suszyć je i marynować.  Zawsze zdumiewa mnie, gdy słyszę od moich znajomych, że nie jedli nigdy kurek, rydzów czy kani. Jedyne grzyby, z którymi mieli do czynienia to pieczarki, a w porywach boczniaki czy grzybki mun. Czytaj dalej „Kurki w śmietanie roślinnej z kalafiora. Mój comfort food”

Lunch/obiad

Satay z kalafiora, czyli wegański pomysł na grilla

35675367835_02b1516afe_o

Przepadłam. Jak kamień w wodę. Myślałam, że czerwcu zasypię Was masą przepisów na pyszne, piękne i apetyczne letnie jedzenie, a tym czasem niemal zniknęłam. Ech… Ile to już razy moje wyobrażenia o życiu rozmijały się z rzeczywistością…? Miliard chyba będzie. Czerwiec upłynął błyskawicznie, a większość dobroci, które rodziły się w mojej kuchni zasłużyła co najwyżej na zdjęcie na Instagramie. Może lipiec będzie bardziej przyjazny?  Zapewniam, że pomysłów mam po pachy i liczę, że kosmos będzie mi sprzyjać. Pojawią się też nowe filmy i trochę postów bardziej do czytania, niż gotowania.  Trochę egzystencjalnego bełkotu. Dziś na przykład Pani sprzedająca mi poziomki na rynku zapewniała, że dzieci będą się cieszyć zrywając owoce prosto z krzaczka. Jakie dzieci? – pomyślałam – Czy wyglądam na matkę? Przecież w klubach wciąż pytają mnie o dowód. Matko Boska Roślinna ratuj! Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem tej niewybaczalnej pomyłki był fakt, że poszłam na ryneczek prosto z dyżuru i być może wyglądałam na styraną życiem. W końcu realnym mamom daleko do wypoczętych, pięknie ubranych i nieskazitelnie umalowanych i uczesanych „InstaMamuś”. Nim się rozpędzę zacznę pisać na temat, o którym pojęcie mam raczej blade, płynnie przejdę do tematu jedzenia. Dziś serwuję kalafior  w formie szaszłyków. Trochę na styl tajskiego satay. Nie jest to zresztą pierwszy satay na moim blogu, natomiast z dużo prostszych składników, niż poprzednik. Już dawno czaiłam się na ten pomysł, ale czekałam na lato, czyli czas, kiedy kalafior jest najlepszy, najsmaczniejszy i najtańszy. W końcu taka jest kuchnia roślinna. Prosta i wykonana z sezonowych składników. Tutaj nie potrzeba nam wielce wydumanych produktów, aby stworzyć coś nieziemsko pysznego. Czasami warto dać szansę tym najprostszym warzywom, w końcu z ziemniaków możemy przygotować sos serowy, a z czerwonej kapusty i słonecznika przepyszne pestoCzytaj dalej „Satay z kalafiora, czyli wegański pomysł na grilla”

Bez kategorii

Wegańska Wielkanoc, czyli pomysły na roślinne Święta

Wielkanoc mogłaby dla mnie nie istnieć. Nie byłoby nic dziwnego, gdy skończył się rok, a ja przegapiłabym te wiosenne święta, nie mając poczucia, że coś mi umknęło. Kiedy byłam dzieckiem był „zajączek”, czyli hasanie po lesie w poszukiwaniu ukrytych koszyków przepełnionych słodyczami oraz zbieranie małych, czekoladowych jajeczek rozsypanych w trawie w ogrodzie rodziców. Teraz jednak jesteśmy dorośli i cała magia świąt, gdzieś się ulotniła. Jedyną zaletą, jaką obecnie dostrzegam to chwila odpoczynku i pyszne, domowe jedzenie, które serwujemy sobie z tej okazji. Wiadomo – jest jedzenie, jest zabawa. W każdym razie dla mnie.

Z punktu widzenia działań na rzecz zwierząt święta Wielkanocne są dobrym punktem zaczepienia, aby podjąć społeczną dyskusję na temat hodowli przemysłowej kur niosek. Stąd liczne happeningi Otwartych Klatek organizowane w całej  Polsce pod tytułem „Jak one to znoszą?„, podczas których  było można obejrzeć w obrazie 3D przy pomocy specjalnych gogli życie kur na fermach przemysłowych. Dzięki wykorzystaniu technologii Virtual Reality, która daje możliwość odtworzenia obrazu zarejestrowanego kamerami 360° przechodnie na ulicach miast, w których odbywała się akcja mogli przenieść się na chwilę na jedną z takich hodowli i zobaczyć jak dramatycznie wyglądają warunki, w których żyją kury. Odniosłam wrażenie, że w tym roku dyskusja na temat fabryk jajek, bo inaczej nie można nazwać hodowli przemysłowej kur niosek była głośniejsza, niż zwykle. Głos zabrali celebranci – Robert Makłowicz czy Joanna Krupa, a akcję wsparł nawet magazyn kulinarny Kukbuk. Wydaje mi się, że świadomość społeczna jest coraz większa, co nie oznacza, że możemy uznać, że nie mamy już nic co zrobienia. Tak naprawdę najwięcej wciąż przed nami…

Jak dobrze wiecie, w mojej kuchni nie znajdziecie jaj. Czy oznacza to biedę na świątecznym stole? Bynajmniej. Wegańskie wielkanocne śniadanie pełne jest smakowitych przekąsek i potraw. Nie staram się na siłę podrabiać jajecznych smaków, więc poza pastą bezjajeczną, tofucznicą, cieciornicą czy majonezem z solą Kala Namak nie znajdziecie nic, co pozoruje smakiem czy wyglądem jaja. W tym roku nie przygotowałam specjalnych wielkanocnych wpisów, gdyż zwyczajnie zabrakło mi czasu, aby zrealizować wszystkie pomysły, dlatego przypomnę kilka receptur, które ukazywały się na stronie wcześniej, a nowe świąteczne rozwiązania zaproponuję za rok.

Moje propozycje nie będą wielce innowacyjne, ale mają jedną, wielką zaletę. Z reguły nie są pracochłonne, a co ważniejsze przygotowane są zazwyczaj z  dostępnych składników.Pod nazwami poszczególnych smakołyków znajdują się linki do postów z przepisami. Dlatego klikajcie, czytajcie i gotujcie! Powodzenia! Czytaj dalej „Wegańska Wielkanoc, czyli pomysły na roślinne Święta”

Bez kategorii

Misa mocy: Sushi

IMG_0253

Superbowl, czyli w moim wolnym tłumaczeniu misa mocy to żadna nowość w kulinarnym świecie, choć w Polsce być może nie jest to jeszcze bardzo popularne forma posiłki. Na Zachodzie natomiast możemy coraz częściej spotkać restauracje specjalizujące się właśnie w podawaniu wieloskładnikowych półmisków pełnych roślinnego dobra. To, co najbardziej urzeka mnie w tego typu daniach to różnorodność. Jedząc w ten sposób mam dużo większą gwarancję na to, że odżywiam się zdrowo, a moje dieta jest prawidło zbilansowana. Już samo patrzenie na taką misę sprawia, że buzia mi się śmieje, a jedzenie to prawdziwa rozkosz, zwłaszcza, gdy łączmy ze sobą różne smaki i tekstury.

Myślę, że w najbliższym czasie na blogu więcej będzie tego typu dań, ponieważ nadają się na domowy obiad, ale jednocześnie są absolutnie cudownym pomysłem na lunch, który możemy zabrać ze sobą do pracy. Dla mnie, pracującej coraz więcej i intensywniej, a jednocześnie będącej na diecie roślinnej takie receptury są na wagę złota. Czytaj dalej „Misa mocy: Sushi”

Bez kategorii

Wegański sos alfredo w wydaniu kalafiorowo-dyniowym

IMG_1296

Na blogu pojawił się już przepis na wegańskie alfredo w najprostszej, kalafiorowej wersji. Latem zapraszałam do wypróbowania tego sosu z dodatkiem pomidorów, a niedawno przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł – na połączenie dyni i kalafiora. Sos nie tylko smakiem, a również kolorem bardzo przypomina sos serowy i świetnie sprawdza się podany z makaronem. Oczywiście nie widzę przeszkód, aby znalazł inne zastosowanie. Można dodać go do warzywno-makaronowych zapiekanek albo podać z pieczonymi warzywami. Skorzystajcie z receptury dopóki sezon na dynię w pełni.  Czytaj dalej „Wegański sos alfredo w wydaniu kalafiorowo-dyniowym”