Lunch/obiad

Wiosenny Pad Thai ze szparagami i rzodkiewką

P1100668.jpgPomysł na przygotowanie Pad Thai w totalnie nowej, wiosennej odsłonie zrodził się w mojej głowie z trakcie jazdy rowerem, kiedy wracałam ze szpitala do domu. Właśnie wtedy mam najlepsze rozkminy i najciekawsze pomysły, które ulatują często jeszcze zanim zdążę przypiąć rower w bramie kamienicy, w której mieszkam. Z reguły wpadam do mieszkania, opowiadam mojemu chłopakowi o tym, jak minął mi dzień i pomysły, które przyszły do głowy ulatują w czeluściach mojego ośrodkowego układu nerwowego. Tylko, że OUN ma to do siebie, że nic tam nie ginie, tak więc i moje rozkminy wracają do mnie w bardziej odpowiednich momentach.

Trochę mnie to smuci, że jadąc rowerem potrafię ułożyć w głowie piękny wpis, opisać słowami to, co czuję, myślę i przeżywam. Potrafię błyskotliwie zrecenzować książkę i film, a nawet stworzyć płomienny wstęp do przepisu, po czym siadam przed laptopem i  z trudem składam zdania wielokrotnie złożone. Powstają toporne zdania, z których nie umiem być dumna. Istnieje najwyraźniej silna korelacja pomiędzy pedałowaniem, a pracą mojej prawej półkuli, która jak wiadomo odpowiada na myślenie kreatywne i zdolności artystyczne.

Czytaj dalej „Wiosenny Pad Thai ze szparagami i rzodkiewką”

Lunch/obiad

Satay z kalafiora, czyli wegański pomysł na grilla

35675367835_02b1516afe_o

Przepadłam. Jak kamień w wodę. Myślałam, że czerwcu zasypię Was masą przepisów na pyszne, piękne i apetyczne letnie jedzenie, a tym czasem niemal zniknęłam. Ech… Ile to już razy moje wyobrażenia o życiu rozmijały się z rzeczywistością…? Miliard chyba będzie. Czerwiec upłynął błyskawicznie, a większość dobroci, które rodziły się w mojej kuchni zasłużyła co najwyżej na zdjęcie na Instagramie. Może lipiec będzie bardziej przyjazny?  Zapewniam, że pomysłów mam po pachy i liczę, że kosmos będzie mi sprzyjać. Pojawią się też nowe filmy i trochę postów bardziej do czytania, niż gotowania.  Trochę egzystencjalnego bełkotu. Dziś na przykład Pani sprzedająca mi poziomki na rynku zapewniała, że dzieci będą się cieszyć zrywając owoce prosto z krzaczka. Jakie dzieci? – pomyślałam – Czy wyglądam na matkę? Przecież w klubach wciąż pytają mnie o dowód. Matko Boska Roślinna ratuj! Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem tej niewybaczalnej pomyłki był fakt, że poszłam na ryneczek prosto z dyżuru i być może wyglądałam na styraną życiem. W końcu realnym mamom daleko do wypoczętych, pięknie ubranych i nieskazitelnie umalowanych i uczesanych „InstaMamuś”. Nim się rozpędzę zacznę pisać na temat, o którym pojęcie mam raczej blade, płynnie przejdę do tematu jedzenia. Dziś serwuję kalafior  w formie szaszłyków. Trochę na styl tajskiego satay. Nie jest to zresztą pierwszy satay na moim blogu, natomiast z dużo prostszych składników, niż poprzednik. Już dawno czaiłam się na ten pomysł, ale czekałam na lato, czyli czas, kiedy kalafior jest najlepszy, najsmaczniejszy i najtańszy. W końcu taka jest kuchnia roślinna. Prosta i wykonana z sezonowych składników. Tutaj nie potrzeba nam wielce wydumanych produktów, aby stworzyć coś nieziemsko pysznego. Czasami warto dać szansę tym najprostszym warzywom, w końcu z ziemniaków możemy przygotować sos serowy, a z czerwonej kapusty i słonecznika przepyszne pestoCzytaj dalej „Satay z kalafiora, czyli wegański pomysł na grilla”

Bez kategorii

Fistaszkowa zupa tajska z dynią

img_0015-001
Uwielbiam prezenty-niespodzianki, a prezenty, które po rozpakowaniu okazują się jedzeniem kocham po stokroć. Może znacie ten mem z kotkiem grającym na skrzypcach i tekstem: zagram Cię najsmutniejszą piosenkę świata zatytułowaną „Nie jadłem od 20 minut”. W miejsce kotka wstawiacie moje zdjęcie, może być ze skrzypcami oczywiście i cała reszta się zgadza. Oto właśnie ja! Magdalena, z rodu Jutrzenka, córka Małgorzaty i Tadeusza. Pasjami myślą, mówiąca i pisząca o jedzeniu. Co za ulga, że w pracy nie mam czasu na jedzenie co 20 minut, tylko to sprawia, że nie muszę wymieniać całej garderoby raz na pół roku, choć zdradzę Wam sekret (nie ma jak to się zdradzać w internecie ;)), że coraz częściej, tak na wszelki wypadek wybieram ciuchy oversize.

Czytaj dalej „Fistaszkowa zupa tajska z dynią”