Roślinne śniadanie, Wypieki i słodycze

Wegańskie donuty dyniowe na pożegnanie lata

Dynia jest super. To chyba to warzywo, po które jesienią sięgam najczęściej przygotowując zarówno zupy, sosy, curry, jak i brownies czy owsiankę. Bardziej wytrwałym polecam dyniowe ravioli, a fanom drożdżowych wypieków dyniową chałkę, która jest w czołówce najbardziej popularnych przepisów na blogu, więc powstał nawet do niego film. Bardzo dobrym pomysłem są też dyniowe pancakes, które w dyniowym sezonie pojawiają się od czasu do czasu na weekendowe śniadanie.

Czytaj dalej „Wegańskie donuty dyniowe na pożegnanie lata”
Wypieki i słodycze

Dyniowe churros

p1140083

Jest taki czas w roku, kiedy choć nie lubię smażyć nic na głębokim oleju, rozgrzewam olej w rondu i smażę coś, co niejednego amatora zdrowej kuchni przyprawiłoby o ciarki na plecach i pot na czole. Oczywiście chodzi o karnawał, który nie może się obyć bez choć jednego pączka, chruścików lub churros właśnie. Jak sobie przypominam to trzy lata temu smażyłam churros, dwa lata temu faworki, a rok temu pączki, a dokładnie oponki. W tym roku padło więc po raz kolejny na churros, ale zamiast przepisu, z którego korzystam zazwyczaj, zdecydowałam się na churros dyniowe. W końcu dynię możemy wciąż dostać w warzywniakach, na ryneczkach i sklepach ze zdrową żywnością. Cały czas widuję dynię piżmową w dyskontach typu Lidl i Biedronka, więc przygotowanie musu z dyni (puree) nawet w styczniu czy w lutym nie będzie żadnym wyzwaniem.

Czytaj dalej „Dyniowe churros”

Roślinne śniadanie

Dyniowe placki na weekendowe śniadanie




Weekendy są po to, żeby jeść porządne śniadanie, pić w spokoju kawę i czytać do tego książkę. Od kilku lat mam już taką tradycję, że w listopadzie sięgam po „Dolinę Muminków z listopadzie” i rok w rok lektura ta sprawia mi masę przyjemności i pomaga przetrzymać listopad. Listopad zawsze jest trudny.  Zresztą, wystarczy przejrzeć bloga czy nawet mojego Instagrama, żeby zorientować, że najwyraźniej walczę z zimowym snem. Robię wszystko, żeby w niego nie zapaść, ale nie jest to wcale takie proste.  Pocieszam się tym, że z kim nie rozmawiam,  to każdy narzeka na brak dopływu energii. No, ale nie poddaję się. Wczoraj nastawiłam zakwas buraczany i powoli będę wdrażać się w świąteczny nastrój. Zasypię Was przepisami na Święta i Nowy Rok, bo uwielbiam ten czas. A kiedyś, może, pojawi się obiecana wielokrotnie w różnych miejscach relacja z Nowego Jorku i Nowego Orleanu. Ze smutkiem stwierdzam, że nie nadaję się na blogerkę podróżniczą. Nie jestem aż tak diabelsko zdolna i opisanie podróży sprawia mi naprawdę sporo trudności. Ech… Czytaj dalej „Dyniowe placki na weekendowe śniadanie”

Wypieki i słodycze

Idealne wegańskie brownie dyniowe

P1140044

Kiedy zdecydowałam się przejść na weganizm w polskiej blogosferze było bardzo niewiele stron poświęconych roślinnemu gotowaniu. Wytężam umysł próbując przypomnieć sobie blogi, które istniały w tamtym czasie i przychodzą mi do głowy tylko trzy nazwy stron, które już dawno nie istnieją. Była jeszcze oczywiście słynna Puszka, czyli kopalnia lepszych i gorszych przepisów – strona, na której każdy, kto tylko miał ochotę, mógł publikować swoje receptury. Nie było blogów w znanym nam dziś wydaniu: piękne fotografie i dopracowane, wyszukane przepisy. W tamtym czasie moim podstawowym źródłem wiedzy o kuchni roślinnej były strony anglojęzyczne. Buszowałam po blogach takich, jak Vegan Yum Yum, Bitter Sweet, Have Cake Will Travel, The Post Punk Kitchen i wielu innych. Część tych stron również przez ostatnie lata zawiesiła działalność lub zmieniła charakter.  Najczęściej wracam do The Post Punk Kitchen. Trochę z sentymentu, trochę dlatego, że przepisy Isy Moskowitz są naprawdę dobre. Nigdy się na nich nie zwiodłam, zawsze wychodzą pyszne. Poza tym sposób w jaki gotuje Moskowitz jest mi bardzo bliski. Dobra, wegańska kuchnia, bez przekombinowania i nadęcia. Widać, że pani Isa wie, co robi. Pierwsza wegańska książka, jaką dostałam była właśnie autorstwa Isy Chandry Moskowitz, a ta punkowa dziewczyna z Brooklynu była i właściwie wciąż jest moim kulinarnym guru. Kimś, kim dla wielu z Was jest nasza rodzima JadłonomiaCzytaj dalej „Idealne wegańskie brownie dyniowe”

Lunch/obiad

Jesienne curry z dynią i ciecierzycą

P1130870

Mamy jesień i raczej nie uda nam się odwołać spadku temperatury, opadających liści z drzew, deszczu i coraz krótszych dni. Choć pewnie cieplejsze dni jeszcze przed nami, nie łudźmy się – do jeziora w tym roku już raczej nie wejdziemy. Chyba, że jesteśmy morsami. Nie narzekam, bo wiosna i lato rozpieszczały słońcem i ciepłem. Jeszcze dwudziestego września wyskoczyliśmy nad Jezioro Jarosławieckie popływać, co nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej. Z reguły sezon plażowy kończyłam najpóźniej koło dziesiątego września. Z dnia na dzień  temperatury, a ja wyciągnęłam swetry i ciepłe bluzy. Czas przeprosić się z płaszczem i moimi ulubionymi butami od Vegetraian Shoes. Jesień ma też swoje dobre strony: kolorowe liście, kasztany, słoneczne dni, kiedy parki wyglądają jak namalowane, grzyby w lesie i długie wieczory, kiedy parzymy herbatę i smażymy racuchy z jabłkami, a nasi przyjaciele wreszcie po wakacyjnych wyjazdach i urlopach, znajdują czas, aby wpaść i pogadać.  Czytaj dalej „Jesienne curry z dynią i ciecierzycą”

Lunch/obiad

Dyniowe curry na listopadowe chłody

_1060246

Curry to takie danie, które kiedy zaczynałam przygodę z weganizmem uchodziło za wyszukane i wymagające. Obecnie wydaje się być bardziej pospolite niż gulasz, a już na pewno łatwiej znaleźć w wegańskiej knajpie curry, niż poczciwego kotleta sojowego. Dostęp do składników, które są nam niezbędne, aby przygotować prawdziwie  dobre curry jest dużo łatwiejszy niż kiedyś. Czytaj dalej „Dyniowe curry na listopadowe chłody”

Roślinne śniadanie

Dyniowa owsianka na listopadowe chłody

_1060229.JPG

Kiedy byłam mała sama nazwa „owsianka” brzmiała dla mnie niepokojąco nudno i co gorsze totalnie niesmacznie. Tymczasem owsianka na śniadanie to nie tylko zdrowe i rozgrzewające danie, ale również bardzo pyszne i sycące.

Obecnie owsianki to moje ulubione śniadanie. Sprawdzają się zwłaszcza jesienią i zimą, bo są idealnym energetycznym i rozgrzewającym kopem przed wyjściem na chłód, mróz i deszcz czy śnieg. Sprawdzają się w tygodniu, a ostatnio wyparły nawet naleśniki, które królowały dotychczas w weekendy.

Czytaj dalej „Dyniowa owsianka na listopadowe chłody”

Bez kategorii

Ravioli z dyniowym farszem

_1050655

Tego się nie spodziewałam.  Lato było raczej do bani pod względem pogody, więc ostatnie piękne, październikowe są dla mnie przemiłą niespodzianką. Korzystam z nich jak mogę, gdy tylko wydostanę się ze szpitala. Rower, spacer z psem, kawa na ławce z parku. Zrezygnowałam z dodatkowej pracy i na razie celebrują momenty starając się nie myśleć, jak pusto będzie na koncie za dwa miesiące.

Nie spodziewałam się, że uda mi się jeszcze w tym roku wypić kawę na balkonie. Co za miła niespodzianka!  W słońcu wszystko wygląda lepiej. I smakuje również. W ogóle bardziej się chce…  Czytaj dalej „Ravioli z dyniowym farszem”

Bez kategorii

Dyniowa chałka. Idealna. Roślinna

_1050521

Gdybym miała wymienić 10 ulubionych przepisów, dyniowa chałka znalazłaby się pewnie w czołówce. Na podium. Choć staram się nie dublować przepisów, które publikuję na blogu, jestem przekonana, że są takie, do których wrócić się powinno. Odświeżyć, odkurzyć, przygotować nowe, piękne zdjęcia. Podobnie mam z filmami. Choć już dawno obejrzane, wracam do niektórych produkcji z ogromną  przyjemnością. Nieraz dlatego, że kojarzą mi się z dobrym okresem w moim życiu, a czasami z powodu mądrości i wskazówek, które w sobie niosą, a których w danej chwili szukam. Innym razem, aby się pośmiać. Tak najzwyczajniej w świecie. Każdy fan czy fanka serialu „Przyjaciele” na pewno cierpi na tę przypadłość. Ilekroć słyszy dialogi bohaterów serialu, śmieje się z nich tak samo, jak gdyby słyszała je po raz pierwszy.  A może nawet i bardziej?  Czytaj dalej „Dyniowa chałka. Idealna. Roślinna”

Lunch/obiad

Shepherd’s pie, czyli wyśmienita zapiekanka pasterska

img_0056

Ostatnio przeżywam fazę na domowe i baaardzo zimowe jedzenie. Trudno się temu dziwić, skoro temperatura spadła dobrze poniżej zera i nawet Poznań pokrył śnieg. Skąpo, bo skąpo, ale zawsze. O tej porze roku jedzenie  ma być rozgrzewające i aromatyczne. Oczywiście też proste i sycące, bo komu by się chciało gotować godzinami. Lepiej jest się położyć po kocem z książką i czytać książki i prasę medyczną, na co zawsze mam za mało czasu. Idealnie wpasowała się w wymogi szybkiego i prostego dania moja chana masala, ale prezentowane dziś shepherd’s pie nie jest wcale gorsze. Fakt,  nieco bardziej pracochłonne, bo aby przygotować zapiekankę pasterską będziecie potrzebować więcej niż jednego  garnka, ale to chyba cała trudność, jaka wiąże się z przygotowaniem tego dania. Gwarantuję Wam, że warto podjąć wyzwanie i spróbować  słynnego angielskiego wynalazku choć raz w życiu. Zapewniam, że jak wypróbujecie jej raz, będziecie wracać do tego przepisu. Tak naprawdę inspirując się moją recepturą, możecie przygotować ją z resztek: zalegającego sosu pomidorowego wymieszanego z  marchewką cz innym warzywem korzeniowym, ulubionym strączkiem czy tofu. Na wierzch możecie zrobić puree z ziemniaków sprzed dwóch dni. I tak z resztek z obiadu z całego tygodnia wyczarowujecie nowe danie i nic nie marnujecie.  Shepherd’s pie to taki czyściciel lodówki.  Przyznaję, nie jest to danie urodziwe, którym możecie zachwycić znajomych na imprezie, bo farsz nie do końca się trzyma i trochę rozbryzguje po talerzu, ale jest za sycące i aromatyczne, a przecież o to w styczniowym jedzeniu chodzi. Omal się nie wykończyłam próbując zrobić mojej zapiekance w miarę ładne zdjęcia, w każdym razie takie, które bardziej zachęcą niż zniechęca do spróbowania przepisu. Mam nadzieję, że skutecznie i spróbujecie mojego przepisu, a potem na bazie tej jednej receptury stworzycie własne milion wersji. Czytaj dalej „Shepherd’s pie, czyli wyśmienita zapiekanka pasterska”