Patatas bravas z ciecierzycą i ajwarem

_1050616

Z patatas bravas po raz pierwszy zetknęłam się dwa lata temu, podczas wakacji na Wyspach Kanaryjskich. Z tym, że wtedy nie miałam pojęcia, że to danie, a właściwie bardziej przystawka, czyli hiszpańskie tapas, jest zazwyczaj wegańskie. Słońce grzało na tyle mocno, że moje zdolności poznawcze znacznie osłabły. Nie sprawdziłam czym jest patatas bravas na miejscu. O tym, że mogę je jeść, dowiedziałam się dopiero po powrocie do Polski…

Czytaj dalej

Roślinne naleśniki po rusku

_1050187

Przeglądając ostatnio folder ze zdjęciami jedzenia natknęłam się na naleśniki po rusku, które jedliśmy kilka ładnych tygodni temu. Na jednym ze zdjęć widać, że mam jeszcze rękę w gipsie, więc musiało minąć już trochę czasu. Jak to możliwe, że przez te wszystkie lata (8!) przepis nie znalazł się jeszcze na blogu? Przecież jest genialny! Prostszy i mniej pracochłonny niż pierogi, a konkurencyjnie pyszny. Postanowiłam naprawić swój błąd i od razu z góry przepraszam za to niedopatrzenie. Czytaj dalej

Wegańskie langosze, czyli słynny węgierski przysmak w wersji roślinnej

_1050262

Na Węgrzech byłam lata temu. Tak dawno, że większość wspomnień widzę jak przez mgłę. Jednak nie smaki. Smaki zawsze wracają do mnie z równie intensywną siłą, jakbym zwiedzała Eger czy Budapeszt miesiąc temu. Świat odbieramy poprzez zmysły. To chyba dla wszystkich oczywiste. Zmysł wzroku mam zdecydowanie słabszy niż smaku czy węchu, które nota bene są bardzo ze sobą powiązane. Wzrok? Jestem okularnicą i biorę to na swoje usprawiedliwienie.  Czytaj dalej

Jeżynowe knedle z tofu i ziemniaków

SAM_2257.JPGWypad na wieś zawsze obfituje w pyszne owocowe i warzywne prezenty. Tutaj można czerpać z darów lata pełną garścią. Koniec sierpnia i wrzesień to jeżyny, maliny, śliwki i jabłka.  W lesie pojawiają się już jesienne grzyby, więc oprócz kurek przynosimy do domu prawdziwki, podgrzybki i kozaki.

Szłam ostatnio przez las z tatą i pomyślałam, że to duże szczęście, że jako dziecko i nastolatka wychowywałam się w takiej bliskości z naturą, że doświadczyłam dzięki temu czegoś, co dla wielu osób nigdy nie będzie zrozumiałe. Znam się na gatunkach drzew, umiem zbierać grzyby i mam ogromny respekt do przyrody. Jestem w pełni świadoma jej piękna, ale też siły. Czytaj dalej

Gnocchi w sosie marinara

_1020419

Za oknem zrobiło się lato. Z żalem myślę o nieuchronnie nadciągającym tygodniu pracy, podczas którego tak trudno znaleźć chwilę dla siebie i dla bliskich. Brakuje czasu na relaks i wakacyjną beztroskę. Trzeba sobie jakoś poradzić. Dla mnie najlepszą odpowiedzią na wszystko jest jedzenie. Uwielbiam cały proces przygotowywania jedzenia – od zakupu produktów, przez gotowanie, po oczywiście konsumowanie tego, co się wyczarowało. Jedzenie jest sposobem na świętowanie, ale też moja terapią zajęciową. Często jedynym sposobem na to, aby nie dać się zwariować. Potrafię przygotować naprawdę pyszny obiad w 15 minut, ale zdarza mi się gotować godzinami. W tym czasie rozmyślam i układam sobie od nowa świat w głowie. Gotując widzę natychmiastowe efekty swojej pracy, jest to dla mnie akt twórczy i sposób na rozładowanie. Może gdybym umiała dobrze grać na jakimś instrumencie tworzyłabym muzykę, albo gdybym malowała przelewałabym swoje nastoje na płótno. Niestety umiem tylko gotować, więc jest to jedyny sposób na wyrażenie siebie, swoich emocji, nastrojów, uczyć.  Czytaj dalej

Roślinny mac’n’cheese. Makaron z wegańskim sosem serowym

_DSC0060

Pamiętam pierwszy roślinny serowy sos, który przygotowałam. Nie wiem co ja miałam w głowie, ale podawanie przepisu na sos opierający się na roślinnym serze w Polsce pięć lat temu był raczej szaleństwem, żeby nie mówić wprost, że głupotą. Żeby było zabawniej pięć lat później, kiedy ser wegański nadal nie jest dostępny w każdym sklepie, ale jest zdecydowanie bardziej powszechny, przychodzę do Was z przepisem dużo prostszym, bo opierającym się na ziemniakach: zwykłym i słodkim. Płatki drożdżowe, które są  w mojej recepturze niezbędne nie są może jeszcze obecne w każdym super markecie, ale bez problemu znajdziecie je w sklepach internetowych oraz stacjonarnie w sklepach ze zdrową czy ekologiczną żywnością. To one, w połączeniu ze skrobią z ziemniaków sprawiają,  że nasz sos ma serowy posmak i lekko ciągnącą się konsystencję. Więc tak jak już wspomniałam niestety nie można ich w  przepisie pominąć.  Czytaj dalej

Zimowa zupa z jarmużem, ziemniakami i quinoa

IMG_0077.JPG
Ostatnio inspiruję się… samą sobą, a konkretnie własnym blogiem (ach, ta skromność!) . Przeglądam Hello Morning  pod starym adresem i wyławiam stamtąd przepisy, które były wyjątkowo udane i należy się mała powtóreczka, lekkie udoskonalanie i nowe zdjęcia. Tak jest historia tytułowej zupy, która mogłaby być żywcem wyjęta ze wschodniej części Afryki, gdyby nie fakt, że dodałam do niej quinoa. Prawda jest taka, ze komosa ryżowa  pasuje do Tanzanii i Kenii jak pięść do nosa. Nijak. Mamy tu zatem do czynienia z kuchnią fusion. Nie macie quinoa? Zastąpcie ją brązowym ryżem. Choć trzeba przyznać, że w ciągu ostatnich lat komosa ryżowa stała się popularna i znajdziecie ją w większości marketów, bywa nawet w dyskontach, a w sklepach ze zdrową żywnością dostaniecie ją w co najmniej trzech kolorach. Uchodzi za odżywczą i wartościową kaszę, więc o ile Wam zasmakuje, warto wzbogacać nią nasze posiłki. Ja dodaję ją właśnie do zup, służy mi jako dodatek zamiast innych popularnych kasz oraz składnik kotletów i we wszystkich tych rolach dobrze się sprawdza.

Czytaj dalej