Wegańskie Boże Narodzenie, Wypieki i słodycze, Święta

Wegańskie Lussekatter, czyli szwedzkie szafranowe bułeczki św.Łucji

P1150879

Jedno jest pewne. Nikt na całym świecie nie zna się się tak dobrze na pieczeniu słodkich bułeczek, jak Szwedzi. To ich dziedzictwo narodowe, z którego słyną na całym świecie i sama nie wiem co jest bardziej popularne – bułeczki czy Ikea.  Kanelbullar, czyli cynamonowe ślimaczki zjemy dziś naprawdę w całym zachodnim świecie. Stanowią idealny dodatek do kawy, poprawiają humor i są tak smaczne, że budzą same dobre uczucia. Człowiek wgryza się w tą bułeczkę i od razu robi się lepiej. Mija nawet złość na te wszystkie problemy, które co chwile stają nam na życiowej drodze i ma się ochotę karmić nimi cały świat. Do cynamonowych ślimaków wracam szczególnie często (co można zaobserwować na moim profilu na Instagramie), bo są bardzo wdzięczne. Przygotowuje się je prosto, zawsze wychodzą i są pyszne. Czytaj dalej „Wegańskie Lussekatter, czyli szwedzkie szafranowe bułeczki św.Łucji”

Lunch/obiad, Recenzja

Prosty zimowy stir-fry i test patelni tytanowej Woll

P1150702

W okresie Świąt bycie kulinarną blogerką jest szczególnie zabawne. Z reguły jeszcze przed Wigilią pochłaniam tyle bożonarodzeniowych potraw, które testuję  do przepisów na bloga, czy po prostu przed samymi świętami, kiedy chciałabym zaskoczyć najbliższych czymś nowym, że gdy przychodzi do świętowania, marzy się solidna porcja spaghetti, a nie jakieś tam pierogi i barszcze. Dlatego w tym roku postanowiłam opanować się trochę i przeplatać eksperymentowanie ze świątecznymi potrawami, jedzeniem, które raczej kojarzy się z podróżami. Sięgam po dania kuchni świata, które są odmienne od tych, które przygotowujemy na Wigilię. Jednocześnie staram się przygotować je z możliwie sezonowych warzyw. Koniec roku i okres świąteczny to zawsze wyjątkowo pracowity czas, więc gotuję raczej prosto, może bez wielkiego polotu, ale smacznie i sycząco. Zależy mi, aby w możliwie najkrótszym czasie przygotować zdrowe posiłek. Nic dziwnego, że sięgam do kuchni azjatyckiej – stir- fry spełnia wymagane warunki.

P1150688

Kiedyś uważałam, że idealną i jedyną słuszną patelnią do przygotowywania dań kuchni chińskiej jest oczywiście wok. Jednak nawet woki przeznaczone do stosowania na kuchniach indukcyjnych nie działają tak perfekcyjnie, jak podczas gotowania na prawdziwym ogniu. Nie ma tego efektu, który udaje osiągnąć się gotując na ogniu i koniec. Przynajmniej w moim odczuciu. Niestety czasy, kiedy miałam w domu kuchenką gazową odeszły w niepamięć i niemal dwa lata szukałam czegoś, co zastąpi mi w kuchni woka.

Niedawno otrzymałam do przetestowania patelnią tytanową firmy WOLL,  więc jak każdy miłośnik czy miłośniczka gotowania, nie omieszkałam sprawdzić, jak sprawuje się zupełnie nowa dla mnie patelnia w kuchni. Nigdy wcześniej nie miałam żadnych tytanowych garnków czy patelni, więc była to dla mnie absolutna nowość. Pierwsze, co odnotowałam zaraz po odpakowaniu patelni z paczki, to to, że jest ciężka. Pod tym względem przypomina żeliwny sprzęt kuchenny.  Wiem, że może to nie do końca profesjonalne podejście, ale zawsze, kiedy mam do czynienia z takim solidnym, ciężkim sprzętem, ufam dużo bardziej, że jest to rzeczywiście dobry sprzęt. Model, który testuję to wysoka patelnia do smażenia bez tłuszczu. Z racji, że posiada wysoki rant, postanowiłam przygotować w niej coś z kuchni azjatyckiej, a mianowicie stir-fry i sprawdzić czy godnie zastąpi wok. Nie zawiodłam się.

P1150737

Gotowanie przy użyciu patelni tytanowej jest jeszcze przyjemniejsze. Patelnia szybko nagrzewa się i dzięki grubemu dnu doskonale utrzymuje ciepło. Warzywa nie przywierały do powłoki i bez większych problemów umyłam ją przy pomocy wody i gąbki. Taki sprzęt nie należy do najtańszego, jednak wolę garnki i patelnie, które są solidne. Dzięki temu posłużą latami (patelnie tytanowe Woll posiadają 25-letnią gwarancję) i nie wylądują w koszu po roku użytkowania, jak dzieje się to z gorszym sprzętem. W dalszej perspektywie korzystanie z takiego sprzętu jest oszczędniejsze, bo rzadziej wymieniasz taką patelnię na nową i jest to z całą pewnością bardziej ekologiczne, bo siłą rzeczy mniej zużytego sprzętu trafia na śmietnik. Wybierając sprzęt do kuchni nie umiem nie przemyśleć zakupów pod kątek wytrzymałości. Zawsze decyduję się na to, co posłuży mi najdłużej. Zresztą ta zasada przyświeca mi nie tylko w kuchni.

P1150717

Ostatnio zakupiłam kilka nowych książek kulinarnych, m.in. z kuchnią nowoorleańską. Przeglądając „Missisipi Vegan” odkryłam, że kuchnia tego regionu charakteryzuje się masą przepisów na rozmaite jednogarnkowce, które doskonale będzie przygotowywać się właśnie w takiej głębokiej patelni. Już nie mogę doczekać się dalszego eksperymentowania.

Tymczasem zapraszam na banalnie prosty stir-fry, który przygotujecie w kilkanaście minut! Smacznego!

P1150691

Składniki:

  • 200 g boczniaków
  • 2 szklanki marchewki pokrojonej w cienki słupki o długości ok. 3 cm
  • 2 szklanki brokuła, pokrojonego na małe różyczki
  • szklanka dymki posiekanej  na 2 cm kawałki ( na skos)
  • szklanka brukselki, posiekanej
  • 50-100 g orzechów nerkowca
  • sezam
  • makaron sojowy lub ryżowy

Składniki na sos:

  • 1/3 szklanki sosu sojowego
  • 2 łyżki starego imbiru
  • 1 starty ząbek czosnku
  • 1 łyżka ostrego sosu chili np. srirachy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka octu np. ryżowego
  • 1 łyżka mąki kukurydzianej
  • 2 łyżki oleju np. z arachidowego
  • 1 łyżka syropu klonowego lub cukru

Wstawiamy wodę na makaron. Przygotowujemy makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Składniki sosu mieszamy. Można użyć do tego shakera lub innego szczelnie zamykanego pojemnika np. słoika.

W między czasie na patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oleju (najlepiej sezamowego lub arachidowego).  Wsypujemy boczniaki (ponieważ moje grzyby były małe nie kroiłam ich w ogóle, ale jeżeli macie duże kapelusze, to koniecznie pokrójcie je w paski). Smażymy na średnim ogniu przez 2-3 minuty. Następnie dodajemy warzywa: marchew, brokuła, brukselkę i połowę dymki. Smażymy na średnim ogniu, mieszając raz po raz. Po około 5-7 minutach dodajemy orzechy i wlewamy wymieszany sos.Gotujemy razem około 2-3 minuty. Mieszamy na patelni z odsączonym makaronem. Ew. doprawiamy do smaku. Dodajemy sezam według uznania, pozostałą dymkę. Mieszamy i natychmiast podajemy.

P1150683P1150703

 

Wegańskie Boże Narodzenie, Zupy, Święta

Tradycyjny barszcz wigilijny na zakwasie

P1150640

Nie ma chyba bardziej wigilijnej zupy niż barszcz. Choć w moim rodzinnym domu barszczu się w święta raczej nie jada, to nawet mi kojarzy się ze świętami. Po pierwsze od zawsze pojawiał się z wierszykach szkolnych, na wigiliach klasowych i oczywiście w reklamach. Niemniej o przyrządzaniu barszczu dotychczas miałam blade pojęcie, bo nikt go u nas nie robił. Kiedyś zawsze była zupa rybna, a od kilkunastu lat, odkąd kolejne córki rezygnowały z jedzenia mięsa, moi rodzice ugięli się pod naporem i  rybna została zastąpiona grzybową lub kremem z buraków. Czytaj dalej „Tradycyjny barszcz wigilijny na zakwasie”

Recenzja, Wypieki i słodycze

Kranzt rozkosznie czekoladowy, nowa Słodka Wegan Nerd i konkurs!

P1150617-2

Znacie krążące po internecie zdjęcie przedstawiające napis na murze: „Mili ludzie karmią ludzi ciastem”? Nie do końca brzmi to po polsku, ale wszyscy wiemy o co chodzi i myślę, że w większości przypadków zgadzamy się z tym hasłem. Alicja musi być bardzo miła, bo nie tylko karmi ciastem, ale uczy innych jak to ciasto piec, aby cały świat stał się milszym i lepszym miejscem. Troszkę zazdroszczę Alce książki z roślinnymi deserami, bo sama z przyjemnością upiekłabym niejedno słodkie cudo czy przygotowała roślinną wersję znanych roślinnych deserów, ale brakuje mi motywacji, a pisanie książki o tej tematyce to musiałabym wspaniała przygoda, pełna cukierniczych eksperymentów, na które na co dzień nie ma się czasu i energii. Czytaj dalej „Kranzt rozkosznie czekoladowy, nowa Słodka Wegan Nerd i konkurs!”

Wypieki i słodycze

Idealne wegańskie brownie dyniowe

P1140044

Kiedy zdecydowałam się przejść na weganizm w polskiej blogosferze było bardzo niewiele stron poświęconych roślinnemu gotowaniu. Wytężam umysł próbując przypomnieć sobie blogi, które istniały w tamtym czasie i przychodzą mi do głowy tylko trzy nazwy stron, które już dawno nie istnieją. Była jeszcze oczywiście słynna Puszka, czyli kopalnia lepszych i gorszych przepisów – strona, na której każdy, kto tylko miał ochotę, mógł publikować swoje receptury. Nie było blogów w znanym nam dziś wydaniu: piękne fotografie i dopracowane, wyszukane przepisy. W tamtym czasie moim podstawowym źródłem wiedzy o kuchni roślinnej były strony anglojęzyczne. Buszowałam po blogach takich, jak Vegan Yum Yum, Bitter Sweet, Have Cake Will Travel, The Post Punk Kitchen i wielu innych. Część tych stron również przez ostatnie lata zawiesiła działalność lub zmieniła charakter.  Najczęściej wracam do The Post Punk Kitchen. Trochę z sentymentu, trochę dlatego, że przepisy Isy Moskowitz są naprawdę dobre. Nigdy się na nich nie zwiodłam, zawsze wychodzą pyszne. Poza tym sposób w jaki gotuje Moskowitz jest mi bardzo bliski. Dobra, wegańska kuchnia, bez przekombinowania i nadęcia. Widać, że pani Isa wie, co robi. Pierwsza wegańska książka, jaką dostałam była właśnie autorstwa Isy Chandry Moskowitz, a ta punkowa dziewczyna z Brooklynu była i właściwie wciąż jest moim kulinarnym guru. Kimś, kim dla wielu z Was jest nasza rodzima JadłonomiaCzytaj dalej „Idealne wegańskie brownie dyniowe”

Roślinne śniadanie

Tofucznica z kurkami

P1130724

Na moim blogu znajdziecie całą masę skomplikowanych przepisów. Takich, które wymagają czasu i uwagi. Jest też, na szczęście dla większości z Was, trochę banałów. Okazuje się, że wiele tych oklepanych receptur doceniacie szczególnie. W końcu zazwyczaj niekoniecznie szukacie przepisu na stay z yuby, czyli suszonego tofu, ale ochoczo sięgacie po pierogi leniwe z ziemniaków i tofu, knedle czy pierogi ruskieKlasyczny tofurnik czy szarlotka cieszą Was dużo bardziej niż chociażby Eton Mess. W sumie to całkiem zrozumiałe. Ja też jestem fanką prostych rozwiązań, niewyszukanych składników i domowego jedzenia. Oczywiście skłamałabym, gdybym napisała, że nie mam czasami ochoty poeksperymentować, bo uwielbiam gotować i potrafię poświęcić kuchni naprawdę sporo uwagi, energii i czasu, ale rozumiem, że większość z Was nie podziela tej pasji i jesteście tutaj po to, aby spróbować prostej kuchni roślinnej, która przywoła znane smaki. Stąd klasyczne przepisy cieszą się dużo większym zainteresowaniem niż inne dania. Czytaj dalej „Tofucznica z kurkami”

Lunch/obiad

Jesienne curry z dynią i ciecierzycą

P1130870

Mamy jesień i raczej nie uda nam się odwołać spadku temperatury, opadających liści z drzew, deszczu i coraz krótszych dni. Choć pewnie cieplejsze dni jeszcze przed nami, nie łudźmy się – do jeziora w tym roku już raczej nie wejdziemy. Chyba, że jesteśmy morsami. Nie narzekam, bo wiosna i lato rozpieszczały słońcem i ciepłem. Jeszcze dwudziestego września wyskoczyliśmy nad Jezioro Jarosławieckie popływać, co nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej. Z reguły sezon plażowy kończyłam najpóźniej koło dziesiątego września. Z dnia na dzień  temperatury, a ja wyciągnęłam swetry i ciepłe bluzy. Czas przeprosić się z płaszczem i moimi ulubionymi butami od Vegetraian Shoes. Jesień ma też swoje dobre strony: kolorowe liście, kasztany, słoneczne dni, kiedy parki wyglądają jak namalowane, grzyby w lesie i długie wieczory, kiedy parzymy herbatę i smażymy racuchy z jabłkami, a nasi przyjaciele wreszcie po wakacyjnych wyjazdach i urlopach, znajdują czas, aby wpaść i pogadać.  Czytaj dalej „Jesienne curry z dynią i ciecierzycą”