Burgery pieczarkowe z tempehem

_1060199

Jesień coraz bardziej mnie dopada. Wiecie o co chodzi… Przestaję dostrzegać jej uroki. Zbliża się listopad, a ja czuję się coraz bardziej zmęczona, wyczerpana, zrezygnowana. Marzyłam o wyjeździe w jakieś słoneczne miejsce, a ostatecznie najchętniej e pojechałabym na trzy tygodnie na wieś do rodziców. Tam jest taka cisza i spokój, że naprawdę można się wyspać i odprężyć. W mieście jest eza głośno, zbyt jasno od latarni… W dzień gotowałabym i czytała zaległe lektury, a w wieczorami ogrzewałabym się przy kominku, pijąc kakałko i grając z mamą w Scrabble.

Czytaj dalej

Proste chili sin carne. Chili con tempeh

img_0274
Dzisiaj zabieram Was na wycieczkę za Odrę.
W Berlinie znajdują się dwie miejscówki z meksykańskim jedzeniem, które czczę i wielbię. No dobra, może nie jest to do końca meksykańska kuchnia, a bardziej Tex-Mex, ale to bez żadnego znaczenia, kiedy jedzenie jest przepyszne. Pierwsza nazywa się Burrito Baby  i położona jest w dzielnicy Neukölln. Trafiłam tam nieco przypadkiem w trakcie jednej z moich gastro-wycieczek do stolicy Niemiec, kiedy po przejrzeniu bloga poświęconego Berlinowi, Still in Berlin, którego gorąco Wam polecam, natknęłam się na recenzję tego miejsca. Pomimo, że mieliśmy za sobą ucztę w Let It Be, postanowiliśmy skusić się jeszcze na burrito, a właściwie BURRITO, bo rozmiar zaserwowanego dania był bardzo konkretny. Miejsce jest raczej niewielkie, więc wiązało się to z oczekiwaniem na stolik na ławce przed knajpą w grudniowy, mroźny wieczór, ale było warto, bo w zaserwowanym nam jedzeniu zgadzało się dosłownie wszystko.

Czytaj dalej

Mój nowy pomysł na marynowany tempeh

img_0134

Czym jest tempeh wierni czytelnicy i czytelniczki bloga pewnie wiedzą, bo nie raz mogliście przekonać się, że jest to stały składnik mojej roślinnej kuchni. Pamiętam czasy, kiedy przywoziłam go z Berlina. Niejednokrotnie czułam się jak jakiś wariat, kiedy współpasażerowie w pociągu ze zdziwieniem odkrywali zawartość pudła, które wiozłam ze sobą do Polski, pełnego tofu, margaryny Alsan i tempehu właśnie. Tymczasem ja przemycałam wegańskie rarytasy dla połowy wegańskiego Poznania.  Czytaj dalej

Domowy sos barbecue i tempehowe burgery

IMG_0213

Czas pikników, wypadów w plener, wycieczek do lasu, w góry, nad jeziora i morze, a przede wszystkim moich ukochanych pikników zbliża się wielkimi krokami. Należę do tej grupy ludzi, która ma wszystko zaplanowane i poukładane, co jest moim przekleństwem i błogosławieństwem, bo tak samo często ratuje mnie, jak i nie daje żyć, gdy tylko coś zaczyna wymykać się spod  kontroli lub toczyć po swojemu, a nie tak jak ja to sobie zaplanowałam… Aby nie spóźnić się z przepisem przed majówką, zawczasu wrzucam przepis na sos BBQ, który sprawdzi się zarówno do potraw z grilla, ale będzie też idealnym dodatkiem do pieczonych w piekarniku  warzyw czy domowych burgerów.

Tak więc oto jest i on: domowy, wegański, aromatyczny sos BBQ, coraz bardziej popularny nad Wisłą i niezastąpiony, gdy przygotowujemy jedzenie typu fast food.

Czytaj dalej

Misa mocy: wiosenna z tempehem i miętową salsą verde

IMG_0197

Nawiązując do tematyki ostatnich dni powiem tak: „To moje ciało jest, to ja tutaj rządzę”. Ostatnio na moich profilach przebija się trochę polityki, ale trudno od tego uciec i trudno nie zabierać głosu w ważnych dla mnie sprawach. Nie zamierzam pozostawać  bezstronną, apolityczną, taką… jałową. Niby to blog o jedzeniu, ale nie tylko, o czym mieliście okazję przekonać się niejednokrotnie i pewnie nieraz się jeszcze zaskoczycie moimi wpisami. Nie będę drążyć i dywagować za dużo, a nawiązując do powyższego cytatu przejdę do tematu…jedzenia. Otóż zarządzając, że tak powiem, moim ciałem coraz większą uwagę poświęcam przygotowywanemu jedzeniu. Myślę, że wiele prawdy jest w powiedzeniu: „jesteś tym, co jesz”, więc staram się sięgać po proste, a zarazem zróżnicowane składniki, które trafiają do naszych potraw. Tej wiosny misy mocy, czyli popularne superbowl pojawiają się szczególnie często.Mają wiele zalet i mało wad. Są proste w przygotowaniu, a jednocześnie przepiękne i zdrowe, bo dzięki mnogości zawartych w nich składników dostarczają nam wszystkich niezbędnych substancji odżywczych i witamin. Zawsze, kiedy stawiam je na stole przychodzą mi do głowy pytania, które tak często słyszę od niewegańskich znajomych: „Co ty właściwie jesz/Skąd bierzesz białko?” i myślę o tych pełnych współczucia spojrzeniach, że biedna tak poszczę… Cóż, nie wydaj mi się. Patrząc na taką misę mam ochotę wysłać MMSa ze zdjęciem mojego obiadu do jedzącego mięso znajomego i powiedzieć: „Co ty właściwie jesz? Ja to i właśnie stąd biorę białko.”

IMG_0187

Składniki  na 4 porcje.

Składniki na tempeh z cytrynowo-rozmarynowej marynacie:

  • 200 g tempehu – ja użyłam takiego od Vegansie Food, przekroiłam każdy krążek wzdłuż, aby powstało mi 6 płatów tempehu, a następnie każdy podzielam na 4 trójkąty
  • 6 łyżek sosu sojowego
  • 6 łyżek soku z cytryny
  • 6 łyżek oliwy
  • 2 łyżki świeżych liści rozmarynu
  • 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
  • 2 ząbki czosnku, obrane i delikatnie rozgniecione nożem tak, aby ząbek pozostał w całości
  • 3 0,5 cm plasterki imbiru

Wszystkie składniki marynaty połączyć w misce, dodać pokrojony tempeh, wymieszać tak, aby wszystkie kawałki były pokryte marynatą. Zamknąć lub przykryć miskę/naczynie z marynującym się tempehem i odstawić na 6 godzin, a najlepiej całą noc. Zamarynowany tempeh usmażyć na odrobinie oleju lub zgrillować na patelni grillowej.

Pozostałe składniki misy:

  • 1 szklanka zielonej soczewicy, namoczona przez noc w wodzie, odsączona, przepłukana i ugotowana do miękkości w świeżej, osolonej wodzie – gotować przez około 20-25 minut
  • 2 średniej wielkości słodkie ziemniaki, obrane i pokrojone w około 0,2-0,3 cm plastry
  • 4 średnie ziemniaki, pokrojone w 0,2-0,3 cm plastry ( można w skórce)
  • 1 brokuł, podzielony na różyczki
  • pęczek rzodkiewek, pokrojonych w cienkie plasterki
  • odrobina oleju
  • odrobina soli

Soczewicę ugotować wg powyżej instrukcji, odsączyć, przepłukać pod bieżącą wodą i odstawić na bok.

W między czasie na dwóch blachach z piekarnika wyłożonych papierem do pieczenia ułożyć pokrojone w plastry ziemniaki. Posmarować je odrobiną oleju i oprószyć solą. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 st.C i zapiekać przez 20 minut lub dłużej, do czasu, aż się zarumienią. Można w międzyczasie zamienić blachy, aby ziemniaki równomiernie się upiekły.

Podzielonego na różyczki brokuła wsypujemy do rondla zalewamy wrzącą wodą, przykrywamy i pozostawiamy na 5 minut. Odsączamy w durszlaku i przepłukujemy pod zimną, bieżącą wodą.

Składniki na miętową salsę:

  • mały pęczek świeżej mięty
  • 2 łyżeczki suszonych liści kolendry
  • 1/2 łyżeczki ziaren kuminu (kminu rzymskiego)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 małe ząbki czosnku
  • 45 ml octu jabłkowego – ja użyłam octu od Veganise Food
  • 100 ml oliwy z oliwek lub innego oleju dobrej jakości

Miętę płuczemy pod bieżącą wodą. Kumin prażymy przez chwilę na suchej patelni, aż zacznie wydzielać aromat – zajmie to około 30-60 sekund, w zależności czy prażymy na małym czy dużym ogniu. Polecam na małym – zwłaszcza, gdy jesteśmy roztrzepani i łatwo możemy go przypali.

W kielichu blendera, Vitamixie lub blenderze z ostrzem typu S umieszczamy wszystkie składniki na wyjątkiem mięty i miksujemy na jednolitą emulsję. Wsypujemy liście mięty i ponownie miksujemy, aby powstała nam piękna, żywozielona salsa.

W 4 miskach rozkładamy po równo: soczewicę, brokuły, rzodkiewkę, ziemniaki i bataty oraz tempeh. Całość polewamy miętową salsą.

Gotowe.

IMG_0198

 

Wegańska grochówka po szwedzku

IMG_0181

Grochówka zawsze  kojarzyła mi się tylko i wyłącznie z kuchnią polską. W końcu większość przydrożnych barów reklamuje się nie niczym innym, jak właśnie grochówką wojskową. Paradoksalnie potrawy takie jak bigos, grochówka, fasolka po bretońsku czy flaki nie miały u mnie żadnych szans w swoim tradycyjnym wydaniu, a  w wydaniu roślinnym po prostu je wielbię i czczę. Sięgam po te „kulinarne klasyki” z przyjemnością właśnie zimą, bo nic nie wydaje się być bardziej sezonowe, niż wymienione przeze mnie jednogarnkowe dania. W dodatku idealnie nadają się do odgrzania, co jest niezwykle wygodne przy domownikach wracających o różnych porach z pracy czy szkoły. Czytaj dalej

Wegańskie kotlety mielone z tempehu z żurawiną

IMG_0028.JPG

Pierwowzorem kotletów, które Wam dziś prezentuję były słynne pulpeciki z tempehu i nerkowców, które przygotowywałam jakiś czas temu. Podawałam je wówczas z sosem pomidorowym i makaronem spaghetti. W nowym przepisie miejsce nerkowców zastąpiły orzechy włoskie, choć oczywiście możecie użyć dowolnych orzechów lub pestek. Aby nadać klopsikom świątecznego klimatu dodałam żurawiny, która świetnie przełamuje swoją słodyczą wytrawny smak kotletów. Proponuję zaserwować je sosem pieczeniowym, na który przepis znajdziecie tutaj. Na zbliżające się święta będą w sam raz! Dodam tylko, że są bardzo proste w przygotowaniu. Do tego zdrowe i pyszne.  Czytaj dalej