Lunch/obiad

Pieczony kalafior na koniec wakacji

Podobno letnia pogoda jeszcze do nas wróci. Jak na razie zrobiło się mokro, szaro i mgliście. Patrzę jednak z optymizmem na pogodę 10-dniową i czekam na słońce. Nie mam nic przeciwko jesieni o ile jest ciepła i słoneczna. Ten czas ma dużo uroku, fajne światło i pyszne warzywa i owoce, co na maksa doceniam. Nawet nie wiecie jak bardzo.

Przepisów na pieczony kalafior czy dania z kalafiorem w roli głównej jest na blogu kilka.

Była pieczona głowa kalafiora z sosem chrzanowo-żurawionowym, satay z kalafiora i smakowity pieczony kalafior w różyczkach, kalafior pieczony w sosie z masłem orzechowym, słynna nowoorleańską kanapka Po’boy z kalafiorem. Pewnie jest tego więcej, ale grzebanie i szukanie na blogu pozostawiam już Wam. Do tego dochodzą różnego rodzaju sosy, curry czy zupy. Kalafior rządzi pod wieloma względami.

Czytaj dalej „Pieczony kalafior na koniec wakacji”
Lunch/obiad

Kalafiorowy falafel pieczony

Bardzo szybko przychodzę do Was z kolejnym przepisem. Po tym jak przepadałam stąd kilka miesięcy temu wracam z rozmachem i kilkoma przepisami, które tutaj najdziecie w formie klasycznego blogowego wpisu, a w formie rolki na moim profilu na instagramie. W mediach społecznościowych jestem nieco bardziej aktywna, ale jednak to blog daje mi większą wolność, poczucie kontroli nad treściami i spokój. Media społecznościowe to jednak makabryczne wystawianie siebie na silne bodźce. Nie da się z nich korzystać bez zalewania umysłu treściami, które nie zawsze są dla dla nas dobre, czasami triggerujące, czasami po prostu rozpraszające.

Zastanawiam się czasami, czy takie klasyczne blogowanie ma jeszcze sens w obliczu takiego rozwoju instagrama i tiktoka, które są teraz chyba głównym sposobem na promowanie nowych przepisów przez twórców internetowych. Z drugiej strony blog wydaje się być trwalszy, niezależny od trendów, mniej podatny na algorytmy. Dlatego chyba najciekawsze przepisy jednak postaram się wrzucać tutaj, abyście bez problemu mogli je wyszukiwać przy pomocy wyszukiwarek, wpisując nazwę bloga i danie.

Czytaj dalej „Kalafiorowy falafel pieczony”
Lunch/obiad, Wegańskie Boże Narodzenie, Święta

Zapiekanka pasterska z soczewicą i kalafiorowym puree

W Poznaniu minął rogalowy szał, czyli święto, a dokładnie imininy jednej z głównych ulic miasta – Święty Marcin, co dla mnie zawsze jest znakiem, że bez krępacji mogę rozpocząć sezon świąteczny. W ogóle cieszę się, że mieszkam w miejscu, gdzie w Dzień Niepodległości świętuje się przede wszystkim kolorowym korowodem i jedząc rogale z białym makiem. To pozytywne i budujące. Po 11 listopada już legalnie znoszę z piwnicy ozdoby świąteczne i zaczynam gotować potrawy, które kojarzą mi się ze świętami i które mogę zaproponować Wam do zaserwowania na wigilijnym czy świątecznym stole. Z reguły jest tak, że kiedy przychodzą święta ja jestem tak przejedzona tymi wszystkimi potrawami, że wcale już nie mam ochoty na nic typowo świątecznego, ale cóż – takie uroki blogowania. Lubię ten czas, bo pozwala mi przetrwać dość ponury czas listopada i grudnia, kiedy przez większość dnia jest po prostu ciemno… W tym roku obok przepisów pojawi się jedna recenzja oraz pomysły na prezenty. Dużo treści będzie też na moim instagramie, którego zamierzam trochę resuscytować, bo przez ostatnie lata poszedł w odstawkę na rzecz mojego drugiego profilu. Część treści będzie się pokrywać z blogiem, ale sporo miłego kontentu znajdzie także tam, więc zapraszam.

Czytaj dalej „Zapiekanka pasterska z soczewicą i kalafiorowym puree”
Lunch/obiad

Po’boy z kalafiora, czyli kanapka rodem z Nowego Orleanu

Facebook przypomniał mi ostatnio, że dokładnie trzy lata temu o tej porze byłam w Nowym Jorku. Z Nowego Jorku udałam się do Nowego Orleanu. To co najlepiej pamiętam z tych wakacji i to, co zrobiło na mnie kolosalne wrażenie to jedzenie. Niesamowicie dobre jedzenia. Zarówno Nowy Jork, jak Nowy Orlean to mekka dla koneserów pysznej kuchni. To również raj dla wegan, bo wybór jedzenia był kolosalny i nawet uwielbiany przeze mnie pod kątem kulinarnym Berlin, lekko gasł w cieniu amerykańskich miast, które wtedy odwiedziłam. Późniejszy pobyt w Filadelfii oraz niedawny wyjazd do Philly i NYC tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że nikt nie nakarmi mnie tak dobrze, jak Amerykanie. Plany książkowe mam inne, ale czuję w kościach, że kiedyś moje doświadczenia z kuchnią amerykańską skończą się co najmniej e-bookiem, choć wiadomo, że marzy się papier…

Czytaj dalej „Po’boy z kalafiora, czyli kanapka rodem z Nowego Orleanu”
Lunch/obiad, Zupy

Zupa bazyliowa z kluseczkami gnocchi i fasolą

Uwielbiam książki kucharskie i za każdym razem kiedy odwiedzam zagraniczne księgarnie w dziale kulinarnym odpadam, bo MOI PAŃSTWO, CO SIĘ TAM WYPRAWIA? Większość tych książek to istne dzieła sztuki. Fenomenalnie wydane, pełne apetycznych zdjęć i takich opisów jedzenia, że od samego czytania kubki smakowe po prostu robią piruety. Ja naprawdę mogę spędzić godziny w poszukiwaniu kulinarnych inspiracji, zaskakujących zdjęć. Godzinami poszukuję autorów, których książki sprawiają, że mam wrażenie, że mam do czynienia ze swoją bratnią duszą, osobą, która czuje jedzenie, kuchnię, smaki podobnie jak ja. Ostatnio przeżyłam do w Filadelfii. Kiedyś było inaczej. Jak znalazłam wymarzone książki, musiałam je kupić i zabrać w walizce do domu. Teraz wszystko można zamówić przez internet, co oczywiście psuje urok przywożenia sobie książek kulinarnych z podróży, ale zdecydowanie odciąża bagaż, a im jest się starszym, tym bardziej ceni się takie pragmatyczne podejście do życia. Lekki bagaż, kawę ze Starbucksa i takie tam 😉

Rozumiecie prawda?

Czytaj dalej „Zupa bazyliowa z kluseczkami gnocchi i fasolą”
Lunch/obiad

Smakowity pieczony kalafior

W sezonie letnim pieczony kalafior wjeżdża na nasz stół wyjątkowo często. Jest genialnym dodatkiem do wielu potraw, ale może też właściwie stanowić odrębne danie. Pieczenie warzyw, tofu, ciecierzycy już dawno stały się moim sposobem na szybkie przyrządzanie urozmaiconych posiłków. Marynowane (lub nie) warzywa wrzucam na blaszkę, obok układam tofu lub ciecierzycę i piekę w piekarniku. Pod ręką mam zawsze jakiś hummus z fasoli lub ciecierzycy, przygotowane wcześniej pesto czy inny sos i tak, w prosty sposób komponuję wartościowe posiłki. Dorzucam jeszcze na talerz trochę świeżych lub kiszonych warzyw, czasami jakaś kaszę, ryż lub makaron czy dobrej jakości pieczywo i już! Tak to wygląda zazwyczaj w naszym domu. Choć oczywiście zdarza mi się gotować czy piec godzinami, testować przedziwne przepisy, jednak na co dzień idę w prostotę.

Czytaj dalej „Smakowity pieczony kalafior”
Lunch/obiad

Wegańskie alfredo kalafiorowe z zielonym groszkiem

P1160701

Alfredo to tradycyjny włoski sos na bazie śmietany, ale jego roślinna wersja jest banalnie prosta w przyrządzeniu i popularna na całym świecie. Bardzo często przygotowuje się go na bazie śmietanki roślinnej np. owsianej lub sojowej lub na domowej śmietanie z orzechów nerkowca. Ja najczęściej przygotowuję sos na bazie kalafiora i to od lat.  Przepis znalazłam kiedyś na jakimś hiszpańskojęzycznym blogu i tak już wracam do niego, przygotowując sos w wersji podstawowej lub modyfikując na rozmaite sposoby.  To, co cenię w nim najbardziej to prostota. Składniki nie są wyszukane, a czas przygotowania jest porównywalny gotowaniem dania instat. Recepturę podawałam na moim dawnym blogu, ale jest zdecydowanie warta przypomnienia, bo przecież pomysłów na ekspresowe wegańskie obiady nigdy nie za dużo. Ponieważ wbrew pozorem wiosna za progiem, przypomnę jeszcze alfredo z pieczonymi warzywami, które wiosną stanowi najlepszy lunch. Przygotowywałam też inne wersje tego sosu, jak chociażby alfredo dyniowe , bardziej wyszukane, bo z dodatkiem cydru i nerkowców, ale również wyśmienite.  Czytaj dalej „Wegańskie alfredo kalafiorowe z zielonym groszkiem”

Lunch/obiad

Wegańska carbonara

_1100638

Dlaczego weganie jedzą substytuty mięsa? Dość często spotykam się ze zdziwieniem i pytaniami o to, co myślę o wegańskich parówkach i o co chodzi z bezmięsnymi nuggetsami.  Przede wszystkim nie każdy, kto jada roślinnie nie lubi smaku mięsa. Znam wiele osób, które twierdziły, że bez mięsa żyć nie mogą, a dziś jak na ironię są zdeklarowanymi weganami. Nie dlatego, że ich kubki smakowe zwariowały, uległy mutacji czy innemu poważnemu uszkodzeniu. Wręcz przeciwnie. To nie preferencje smakowe, a podejście do życia, swojego zdrowia, szacunek dla zwierząt, środowiska i planety uległy przemianie. Przeszli na jasną stronę mocy. Dietę roślinną wybieramy z wielu powodów, czasami jest ich więcej, czasami mniej. Najczęściej są to powody zdrowotne, środowiskowe i troska o zwierzęta. Czasami pewnie również z powodu mody. Co ciekawe, podobno wcale nie jest tak, że etyczna motywacja jest silniejsza od tej zdrowotnej czy środowiskowej. Odsetek osób, które wracają do diety tradycyjnej jest podobny, bez względu na to, czym kierowaliśmy się wybierając wegański styl życia. Czytaj dalej „Wegańska carbonara”

Lunch/obiad

Kurki w śmietanie roślinnej z kalafiora. Mój comfort food

_1040640.JPG

Wychowałam się na wsi. Wśród lasów i jezior. Równie szybko, jak pływanie, opanowałam sztukę zbierania grzybów. Było dla mnie czymś zupełnie oczywistym, że latem korzysta się z takich darów natury, jak grzyby, jagody, maliny, jeżyny. Już w czerwcu pojawiały się pierwsze kurki i  sezon na nie ciągnął się mniej więcej do września, w międzyczasie dołączały inne grzyby, takie jak kanie, prawdziwki, podgrzybki, kozaki, gąski, rydze. Do dnia dzisiejszego uwielbiam grzybobranie i właśnie za tymi rodzinnymi wypadami na grzyby do lasu, tęsknię szczególnie. Zawsze mam nadzieję, ze chociaż raz w trakcie sezonu, uda mi się grzybobranie zaliczyć. Taka magia rytuałów. Rodzice nauczyli nas zbierać grzyby, suszyć je i marynować.  Zawsze zdumiewa mnie, gdy słyszę od moich znajomych, że nie jedli nigdy kurek, rydzów czy kani. Jedyne grzyby, z którymi mieli do czynienia to pieczarki, a w porywach boczniaki czy grzybki mun. Czytaj dalej „Kurki w śmietanie roślinnej z kalafiora. Mój comfort food”

Lunch/obiad

Satay z kalafiora, czyli wegański pomysł na grilla

35675367835_02b1516afe_o

Przepadłam. Jak kamień w wodę. Myślałam, że czerwcu zasypię Was masą przepisów na pyszne, piękne i apetyczne letnie jedzenie, a tym czasem niemal zniknęłam. Ech… Ile to już razy moje wyobrażenia o życiu rozmijały się z rzeczywistością…? Miliard chyba będzie. Czerwiec upłynął błyskawicznie, a większość dobroci, które rodziły się w mojej kuchni zasłużyła co najwyżej na zdjęcie na Instagramie. Może lipiec będzie bardziej przyjazny?  Zapewniam, że pomysłów mam po pachy i liczę, że kosmos będzie mi sprzyjać. Pojawią się też nowe filmy i trochę postów bardziej do czytania, niż gotowania.  Trochę egzystencjalnego bełkotu. Dziś na przykład Pani sprzedająca mi poziomki na rynku zapewniała, że dzieci będą się cieszyć zrywając owoce prosto z krzaczka. Jakie dzieci? – pomyślałam – Czy wyglądam na matkę? Przecież w klubach wciąż pytają mnie o dowód. Matko Boska Roślinna ratuj! Jedynym racjonalnym wytłumaczeniem tej niewybaczalnej pomyłki był fakt, że poszłam na ryneczek prosto z dyżuru i być może wyglądałam na styraną życiem. W końcu realnym mamom daleko do wypoczętych, pięknie ubranych i nieskazitelnie umalowanych i uczesanych „InstaMamuś”. Nim się rozpędzę zacznę pisać na temat, o którym pojęcie mam raczej blade, płynnie przejdę do tematu jedzenia. Dziś serwuję kalafior  w formie szaszłyków. Trochę na styl tajskiego satay. Nie jest to zresztą pierwszy satay na moim blogu, natomiast z dużo prostszych składników, niż poprzednik. Już dawno czaiłam się na ten pomysł, ale czekałam na lato, czyli czas, kiedy kalafior jest najlepszy, najsmaczniejszy i najtańszy. W końcu taka jest kuchnia roślinna. Prosta i wykonana z sezonowych składników. Tutaj nie potrzeba nam wielce wydumanych produktów, aby stworzyć coś nieziemsko pysznego. Czasami warto dać szansę tym najprostszym warzywom, w końcu z ziemniaków możemy przygotować sos serowy, a z czerwonej kapusty i słonecznika przepyszne pestoCzytaj dalej „Satay z kalafiora, czyli wegański pomysł na grilla”