Lunch/obiad

Smakowity pieczony kalafior

W sezonie letnim pieczony kalafior wjeżdża na nasz stół wyjątkowo często. Jest genialnym dodatkiem do wielu potraw, ale może też właściwie stanowić odrębne danie. Pieczenie warzyw, tofu, ciecierzycy już dawno stały się moim sposobem na szybkie przyrządzanie urozmaiconych posiłków. Marynowane (lub nie) warzywa wrzucam na blaszkę, obok układam tofu lub ciecierzycę i piekę w piekarniku. Pod ręką mam zawsze jakiś hummus z fasoli lub ciecierzycy, przygotowane wcześniej pesto czy inny sos i tak, w prosty sposób komponuję wartościowe posiłki. Dorzucam jeszcze na talerz trochę świeżych lub kiszonych warzyw, czasami jakaś kaszę, ryż lub makaron czy dobrej jakości pieczywo i już! Tak to wygląda zazwyczaj w naszym domu. Choć oczywiście zdarza mi się gotować czy piec godzinami, testować przedziwne przepisy, jednak na co dzień idę w prostotę.

Zazwyczaj piekę kalafiora w jakieś marynacie z pomysłu, który przyjdzie mi spontanicznie do głowy, bez gotowych receptur. Jednak te pomysły na marynaty nie biorą się z próżni. Raz po raz testuję różne wariacje na pieczonego kalafiora z rozmaitych blogów czy książek kucharskich dzięki czemu później łatwiej wymyślać własne wersje, wybierając z tych receptur to, co najbardziej mi smakowało.

http://www.hello-morning.org

Już od listopada 2018, czyli od powrotu z wakacji w USA i pobytu z Nowym Orleanie regularnie wracam do książki „Mississipi Vegan”, która jest jedną z moich ulubionych książek kucharskich w ogóle. Z Nowym Orleanem wiążą się same dobre wspomnienia i to nie tylko te dotyczące tamtejszej kuchni i jedzenia. Nowy Orlean jest po prostu wspaniały. To miasto jest wypełnione muzyką. Ni to Ameryka, ni to Karaiby. Mnie urzekło po całości i jednym z moich największych marzeń jest tam wrócić.

Timothy’ego Pakrona, autora „Mississippi Vegan” obserwuję na Instagramie regularnie, bo po pierwsze jest strasznie sympatycznym gościem, po drugie sporo w jego relacjach jest Nowego Orleanu i dzięki niemu mogę chociaż w ten sposób przenieść się do tego wspaniałego miasta. Regularnie też sięgam po przepisy z jego wspaniałej książki i choć większość z nich nie jest super prosta i wymaga nie tyle wyszukanych, co po prostu wielu składników, jednak za każdym razem, kiedy smakuję jego potrawy, wiem, że warto było się natrudzić dla tego efektu.

Timy cały rozdział poświęcił dodatkom do dań głównych i przystawkom. Wbrew pozorom dodatki są bardzo ważne w całym posiłku i nie powinno się traktować po macoszemu, ale równie poważnie jak wszystko inne, co stawiamy na stole.

Jak wspomniałam wyżej, pieczony kalafior jest u nas na stole obowiązkowym dodatkiem do lunchu czy obiadokolacji, a nawet osobnym daniem. Kalafior z przepisu Missisipi Vegan jest jednocześnie chrupiący, jak i soczysty. Jak dla mnie jednym z głównych sekretów tego przepisu jest konkretna porcja płatków drożdżowych. Czasami próbuję sobie przypomnieć mój weganizm bez wszędobylskich płatków drożdżowych i naprawdę nie wiem, jak mogłam sobie bez nich radzić 🙂

Składniki:

  • 1/4 szklanki płatków drożdżowych
  • 3 łyżki oleju
  • 1 łyżka sos tamari lub sojowego
  • 1 łyżka musztardy francuskiej lub Dijon
  • 1 łyżeczka skórki startej z cytryny
  • 1 łyżka sosu z cytryny
  • 1 łyżeczka czosnku w proszku
  • 1 łyżeczka mielonej suszonej cebuli (opcjonalnie – u nas to trudno dostępna przyprawa, w USA onion powder to standard)
  • 1/2 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu
  • 1/8 łyżeczki pieprzu kajeńskiego
  • ok.5 szklanek różyczek kalafiora wielkości piłeczek ping-pongowych (Timy pisze o piłeczkach golfowych, ale w PL chyba lepiej znamy się na ping-pongu, a wielkością te piłeczki są do siebie zbliżone)
  • sól do smaku

Rozgrzej piekarnik do 230 st.C. Blaszkę wyłóż papierem do pieczenia.

W dużej misce wymieszaj składniki marynaty ( wszystko za wyjątkiem kalafiora i soli). Następnie delikatnie obtaczaj kawałki kalafiora w gotowym sosie. Ja często przygotowuję sos w zamykanej misce, wkładam podzielone różyczki kalafiora, zamykamy pojemnik i delikatnie nim wstrząsam, aby sos pokrył dokładnie wszystkie kawałki. Układamy kalafior na przygotowanej blaszce do pieczenia i pieczemy przez około 30 minut, aż stanie się chrupiący na zewnątrz.

2 myśli w temacie “Smakowity pieczony kalafior”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s