
Jesienne curry indyjskie



Ten przepis miał być pierwotnie przepisem na Boże Narodzenie, ale jednak uznałam, że jest za mało świąteczny i nie za bardzo będzie wiadomo, co z nim w na Gwiazdkę zrobić. Czy podać na Wigilię? Jakoś tego nie widzę… A może na świąteczny obiad? Też chyba nie za bardzo by pasowały. Jednak przepis powstał, jest bardzo smaczny, odżywczy i na pewno komuś się przyda. Nie chciałam, żeby przepadł. Dlatego publikuję go dziś. Na zakończenie października, miesiąca, którym w tym roku szczególnie obfitował w pyszne jedzenie, czego wyraz dałam też tutaj – publikując rekordowo dużo przepisów, więc niż cały rok w ostatnim czasie. Oczywiście niewątpliwie wiąże się to z brakiem pracy i czasem na gotowanie, ale też jakimś odnalezieniem w tym ponownie przyjemności i radości.
Czytaj dalej „Łazanki jesienne”
Po ciepłym wrześniu trochę ciężko znoszę zimno. Dzielnie pomykam na rowerze po Poznaniu ubrana w kolejne warstwy ubrań. Dopóki za oknem świeci słońce nie jest źle. Wystarczy ubrać się cieplej i nawet da się dalej podbijać świat. Gorzej bywa, kiedy przez cały dzień jest szaro i ciemno. Naprawdę trudno mi to znieść. W takie dni obawiam się nieco listopada, ale z drugiej strony listopad oznacza już dla mnie odpalenie trybu świątecznego. Na blogu pojawią się propozycje na wegańskie święta, a w domu zaświecą się lampki i zawisną pierwsze ozdoby. Wpadnie też świąteczna playlista i jakoś przetrwam najbardziej mroczny czas roku. Bardzo chciałabym polubić jesień, nawet tę mroczną, ale nic nie mogę za to, że ja lubię jak jest ciepło i słonecznie. Jak dni są długie i nie trzeba zakładać na siebie tony ciuchów. Chyba nie ma coś się zmuszać. W jesieni lubię pumpkin spice latte i lekturę ” Listopad w Krainie Muminków”. I oczywiście jesienną kuchnię lubię, bo obfituje w wiele moich ulubionych warzyw.

Nadszedł ten czas. Jesień, nie złota, z szara i zimna. Nadszedł czas zup, jednogarnkowców i komfortowego jedzonka, które ogrzewa brzuszek, ciało i umysł. Na pierwszy plan wysunęła się dynia, ale także warzywa korzeniowe, kalafiory, brokuły, jarmuż. Do tego grzyby, zioła, nadal aromatyczne pomidory. Obiady smakują wybornie, a wcale nie wymagają szczególnych umiejętności, czasu czy nie wiem jak wyszukanych składników. Czasami po prostu zapiekam warzywa w ciecierzycą lub fasolą i mieszam z makaronem, kaszą lub komosą ryżową i już. Obiadokolacja na dwa dni.
Czytaj dalej „Zupa dyniowa z pastą curry i ryżem”
Przepis na tartę migdałową z gruszkami piekę Moi Mili od uwaga… 10 lat! Sama nie mogę w to uwierzyć, że od dnia, kiedy zrobiłam ją po raz pierwszy i zabrałam na spotkanie z koleżankami minęło już 10 lat. Przecież to było wczoraj… Czas biegnie szybko, a odkąd pracuję jeszcze szybciej. Nawet nie chce pisać, co się wydarzyło z czasoprzestrzenią odkąd jestem mamą. Z jednej strony widzę jak rośnie mój syn, z drugiej w pewien sposób czas się zatrzymał i totalnie nie potrafię w pierwszym momencie powiedzieć ile mam lat. Może przyczyniła się też do tego pandemia, która u wielu z nas namieszała w życiu solidnie i zaburzyła pewien znany nam porządek świata?
Czytaj dalej „Tarta migdałowa z gruszkami”
Nikogo pewnie tym nie zaskoczę, ale powtórzę coś, o czym pisałam na blogu nie raz. Tak, jak na śniadanie wybieram raczej słodkie wariacje na temat owsianek, naleśników, placków i tostów francuskich, tak na obiad zdecydowanie wolę wytrawne potrawy. Robię wyjątek maksymalnie kilka razy do roku dla pierogów z jagodami i knedli z truskawkami lub śliwkami. Do zupy owocowej nie wrócę nigdy, bo kompot z makaronem lub kluskami jest bardzo nie z mojej bajki. Podobnie jak jakikolwiek makarony z sosami owocowymi.
Czytaj dalej „Knedle ze śliwkami i tofu”
Łososiowa marchewka nie raz odegrała w moich kanapkach pierwsze skrzypce. Tak naprawdę po raz pierwszy próbowałam takiej marchewki z Nowym Jorku prawie 5 lat temu i od tego czasu regularnie przewija się w mojej kuchni. Swego czasu podzieliłam się nawet przepisem na moim instagramie, ale premiery na blogu nigdy się nie doczekała.
Pomidor.
Nawiązując do gry w pomidora 😉
Czytaj dalej „Łososiowe pomidory”
W głowie mam mnóstwo receptur, którymi chciałabym się w Wami podzielić. Jest też trochę pomysłów na wpisy – poradniki i może nimi zajmę się w październiku. Myślałam też o przewodniku, a może i nawet przewodnikach po moich ulubionych miejscach w Poznaniu. Takim przewodniku, który przyda się zarówno osobom odwiedzającym miasto, jak i mieszkańcom. Dobrze wiem, że czasami najmniej znamy to, co mamy pod nosem i sama wciąż odkrywam w Poznaniu nowe miejsca i niejedno z nich staje się po czasie moim ulubionym. Pomysłów w głowie jest więcej niż czasu, choć wiele z nich jest ze mną od tak dawna, że chyba czas najwyższy przejść do realizacji.
Czytaj dalej „Kremowe risotto z pieczoną dynią i tofu a’la bekon”
Pierwszy dzień jesieni przed nami. Nie mogę uwierzyć jaki łaskawy był dla nas wrzesień w tym roku i gdyby nie coraz krótsze dni i zmiana repertuaru warzyw i owoców na ryneczku, trudno byłoby uwierzyć, że lato odchodzi. W szafie nadal królują letnie outfity i żal będzie je żegnać, choć w naszym klimacie to raczej nieuniknione. Skupmy się jednak na tym co tu i teraz, a teraz jest za oknem po prostu pięknie. Słońce świeci prosto w twarz utrzymując na nosie letnie piegi.
Czytaj dalej „Jesienna yakisoba, czyli makaron z warzywami i grzybami”
Podobno letnia pogoda jeszcze do nas wróci. Jak na razie zrobiło się mokro, szaro i mgliście. Patrzę jednak z optymizmem na pogodę 10-dniową i czekam na słońce. Nie mam nic przeciwko jesieni o ile jest ciepła i słoneczna. Ten czas ma dużo uroku, fajne światło i pyszne warzywa i owoce, co na maksa doceniam. Nawet nie wiecie jak bardzo.
Przepisów na pieczony kalafior czy dania z kalafiorem w roli głównej jest na blogu kilka.
Była pieczona głowa kalafiora z sosem chrzanowo-żurawionowym, satay z kalafiora i smakowity pieczony kalafior w różyczkach, kalafior pieczony w sosie z masłem orzechowym, słynna nowoorleańską kanapka Po’boy z kalafiorem. Pewnie jest tego więcej, ale grzebanie i szukanie na blogu pozostawiam już Wam. Do tego dochodzą różnego rodzaju sosy, curry czy zupy. Kalafior rządzi pod wieloma względami.
Czytaj dalej „Pieczony kalafior na koniec wakacji”