Owsiane ciasto rabarbarowo-truskawkowe

_1010103Waśnie dotarło do mnie, że dziś Światowy Dzień Pieczenia. Jak na certyfikowaną buntowniczkę przystało, akurat tego dnia nie piekę. Po pierwsze jest za ciepło, aby włączać piekarnik, a po drugie jestem przytłoczona pracą. W końcu prezentacja na studia podyplomowe sama się nie zrobi.  Szczęśliwie mam jednak w zanadrzu przepis na pyszniutkie ciasto-nie-ciasto. W zasadzie jest to takie połączenie ciasta i crumble. Na ciepło bardziej będzie przypominać crumble, schłodzone ciasto.  Mąkę owsianą zmieliłam sama w Vitamixie, ale oczywiście możecie sięgnąć po gotową. Do słodzenia użyłam cukru trzcinowego, ale oczywiście możecie sięgnąć po swój ulubiony słód. Jak zawsze u mnie – pełna dowolność._1010097Najważniejsze zalety tego ciacha to  to, że jest proste, sezonowe, aromatyczne  i baaardzo smaczne. Możecie zajadać je samo, albo ze śmietaną kokosową lub wegańskimi lodami.

Rabarbar pojawił się na blogu wielokrotnie. Nawet nie zamierzam wracać pod dawny adres bloga, aby Wam to udowadniać. Przypomnę tylko te przepisy, który pojawiły się tutaj, bo myślę, że są warte uwagi. Zazwyczaj pojawiał się w nietypowej formie. Minionej wiosny zachęcałam do przygotowania go w formie wytrawnej – w curry, w towarzystwie botwinki. Przepis znajdziecie tutaj. Jak na słodko to też niestandardowo –  w połączeniu z rozmarynem, pod warstwą bezy.  Dla tych co kochają tradycję i proste rozwiązania przygotowałam drożdżówki z marcepanem i rabarbarem. Pojawiła się też alternatywa dla cytrynowego curdu, czyli wegański rabarbarowy curd. świetnie sprawdza się jako nadzianie do kruchego ciasta lub jako krem do tofurnika.

Jak sami widzicie, pomysłów na wykorzystanie rabarbaru u mnie nie brakuje!_1010076_1010073Składniki na ciasto:

  • 1 szklanka płatków owsianych górskich
  • 1 szklanka mąki owsianej 
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego 
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • szczypta soli 
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki sproszkowanego imbiru
  • 1/4 łyżeczki kardamonu
  • 1/2 szklanki roztopionego oleju kokosowego 

Składniki  na  nadzienie:

  • 3 szklanki rabarbaru pokrojonego w kilku milimetrowe paseczki
  • 1 szklanka truskawek, obrane z szypułek, pokrojone w ćwiartki
  • 1/3-1/2 szklanki cukru trzcinowego (w zależności od gustu) 
  • sok i skórka starta z jednej limonki
  • 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej lub kukurydziane

Czytaj dalej

Wegański mazurek kajmakowy

P1000123.JPG

Urządziłam sobie mały maraton wpisów i… wypieków. Zaczęłam niewinnie  – od serniczka, potem wjechało brownie, które przygotowałam specjalnie na Światowy Dzień Czekolady, a trzecim muszkieterem jest … wegański mazurek kajmakowy. Klasyczny i nie wymagający wielce wyszukanych składników. Absolutnie słodki, kruchy i niestety pyszny tak, że zniknął szybciej niż się tego spodziewałam, ale z kubkiem czarnej kawy wchodził jak nóż w masło i wszelkie deklaracje o usunięciu cukru z diety spaliły się na panewce.  Oczywiście umysł szybko sobie to wszystko zracjonalizował i rozsądnie uzasadnił, tak, że wyrzuty sumienia zgasił rozsądek. Nie jestem dobra w wielu rzeczach, ale racjonalizowanie sobie rzeczywistości opracowałam niemal do perfekcji.  Czytaj dalej

Wegańskie brownie z batatów na Dzień Czekolady

P1000224.JPG

Na początku roku przeglądałam kalendarz w poszukiwaniu dziwacznych dni i świąt. Niektóre wydawały się absurdalne do kwadratu, inne wręcz przeciwnie. Zachwycona zaznaczałam kolejne dni w kalendarzu i ustawiałam przypomnienie na telefonie, aby ich nie przegapić i świętować należycie. Jedzenie czczę i wielbię, więc nic dziwnego, że na pierwszy plan wysunęły się święta takie jak Dzień Pizzy (09.02), Dzień Hummusu (13.05), Dzień Falafela (12.06) i oczywiście Dzień Czekolady, który przypada dokładnie dziś – 12.04. Jak mogłabym nie świętować Dnia Czekolady? Niejednokrotnie ratującej mnie z opresji, pomagającej przetrwać trudne chwile, ale jednocześnie tej, która towarzyszy mi w najlepszych momentach mojego życia? Sięgam po nią, gdy jest mi źle i gdy świętuję. Nauczyła mnie tego Mama. Kiedy w trakcie studiów dzwoniłam czasami do niej podłamana, zawsze jako złotą radę słyszałam, że mam zjeść sobie czekoladkę. I wiecie co? Pomagało. Do dziś wracam do tej metody…

Czekoladę lubię w każdej formie. Dla mnie musi spełniać tylko jeden warunek – być wegańska. To wystarczy, abym przyjęła ją w każdej ilości.

Nie ufam ludziom, którzy jej nie lubią…  Czytaj dalej

Klasyczny wegański sernik. Idealny.

_DSC0174

Wiem, że zbliża się Wielkanoc, a ja na domiar złego publikuję tutaj przepis na klasyczne ciasto tych świąt, czyli sernik, oczywiście w jego lepszej, wegańskiej odsłonie i może wypadałoby tu rzucić klika zdań o zbliżających się dniach, ale naprawdę nie mam w tym temacie nic do powiedzenia. W zasadzie z punktu widzenia weganki Wielkanoc, podobnie zresztą jak inne święta to wątpliwy powód do radości. Wielkanoc oznacza wzrost konsumpcji mięsa i produktów odzwierzęcych. Jeżeli więc ktoś ma tu swoją Kalwarię to zwierzęta… Ała, powiedziałam coś, czego nie powinnam poruszać serwując sernik? Prawda jest taka, że za kiełbasami, pasztetami, pieczeniami, jajkami, paschami, sernikami stoi bardzo realne cierpienie zwierząt. Warto chociaż częściowo zamienić mięso i nabiał na roślinne odpowiedniki. Na moim blogu możecie znaleźć przepis na pyszny pasztet z zielonej soczewicy, smakowitą pastę bezjajeczną, idealną na święta sałatkę z burakami. Roślinny majonez? Żaden problem! Wyszukacie go zarówno w tym, jak i w tym przepisie. Bazą dla majonezu może stać się nawet słonecznik! Możecie też sięgnąć po pieczeń w kalafiora z sosem chrzanowym. Idealnie sprawdzą się też kotleciki z tempheu lub grillowany w piekarniku kalafior. Niedawno pojawiły się też wegańskie białe kiełbaski

Słodkie? Co powicie na aromatyczną drożdżową babkę z rozmarynem? Pochwałom tego przepisu nie było końca. Serniczek znajdziecie poniżej, a gdy komuś mało  zawsze może poszperać w wyszukiwarce na mojej stronie szukając chociażby pod nazwą tofurnik. Na mazurek przepis jeszcze się pojawi w tygodniu, ale dla tych bardziej liberalnych znajdzie się przepyszne banoffee pie. Do śniadania wielkanocnego poleca się zielony koktajl, który uczyni stół na wskroś świątecznym.  Czytaj dalej

Odwrócone ciasto z figami i rozmarynem, czyli upside down cake

img_0877

Niedawno na Instagramie Blimsien zobaczyłam zdanie:”straciłam kontakt z wieloma osobami, którymi kiedyś byłam i jakoś nie tęsknię. Zostały tylko te najfajniejsze”. Przeczytałam i poczułam jak literki, z których składały się te słowa trafiają prosto w moje serce. Dokładnie to czuję. Częściej spoglądam do przodu, ale jako stworzenie refleksyjne włączam czasami w swoim życiu przycisk pauzy i patrzę za siebie, a dokładnie na rzeczy, miejsca, ludzi i w końcu na dawną mnie sprzed roku, trzech i nawet dziesięciu lat. W zasadzie niczego nie żałuję, bo gdy tylko myślę, że mogłam coś zrobić inaczej, szybko uświadamiam sobie, że nie byłabym tutaj, a jestem obecnie w tym punkcie życia, kiedy czuję się naprawdę szczęśliwa, spełniona i na miejscu. Udało mi się znaleźć w sobie to, co lubię i co chciałabym pielęgnować. To nie jest tak, że cały czas jest różowo, fioletowo, brokatowo i tęczowo – słowem idealnie i bezproblemowo. Oczywiście, że mam sporo kłopotów, że nie mam lekkiej i dobrze płatnej pracy,  nie otacza mnie masa przyjaznych mi osób, bo generalnie na życie towarzyskie nie mam czasu. Jestem szczęśliwa mimo wszystko. Nawet wtedy, gdy się wściekam, gdy coś nie jest takie, jak oczekiwałam, gdy zwyczajnie i po ludzku nie idzie mi najlepiej. Dużo szybciej niż kiedyś otrzepuję się z porażek i staram się przeć do przodu i nie rozczulać za bardzo. Doceniam ludzi, zwłaszcza tych, którzy nauczyli mnie, że można być z kimś blisko, nawet, gdy jest się daleko od siebie i nie widzi się miesiącami… Czytaj dalej

Wegański sernik nowojorski, czyli… tofurnik nowojorski

IMG_0216

Jak ktoś ma obsesję na punkcie gotowania i jedzenia to nie poradzisz. To raczej nieuleczalne. Jakiś czas temu zaczęłam łapać się na tym, że po obejrzeniu filmu opisuję kuchnię i jedzenie, które się w nim pojawiało. Zwracam uwagę na to, co bohaterowie mają w lodówce, na półkach, co zamawiają z knajpie i jadają. Na kawiarnie i food trucki. Robię to absolutnie podświadomie. O tym, że jest to coś niecodziennego przekonuję się, gdy rozmawiam o danym filmie czy serialu i widzę zdumienie w oczach moich rozmówców, gdy zaczynam opisywać naczynia z kuchni, meble z kawiarni czy zawartość talerza bohaterów. Dociera do mnie, że jestem spaczona, że mam zaburzoną percepcję świata… Że jestem uzależniona od kuchni, od sprzętów do gotowania i naczyń. Mam obsesję  gotowania. Takie historie przytrafiają mi się przy większości filmów czy seriali, które oglądam. Podczas filmów takich jak „Czekolada” czy „Uczta Babette” bodźców kulinarnych jest tyle, że odpływam na całego. Tracę wątki skupiając się na kulinarnym tle. Totalne szaleństwo. Czytaj dalej

Wegańska Wielkanoc, czyli pomysły na roślinne Święta

Wielkanoc mogłaby dla mnie nie istnieć. Nie byłoby nic dziwnego, gdy skończył się rok, a ja przegapiłabym te wiosenne święta, nie mając poczucia, że coś mi umknęło. Kiedy byłam dzieckiem był „zajączek”, czyli hasanie po lesie w poszukiwaniu ukrytych koszyków przepełnionych słodyczami oraz zbieranie małych, czekoladowych jajeczek rozsypanych w trawie w ogrodzie rodziców. Teraz jednak jesteśmy dorośli i cała magia świąt, gdzieś się ulotniła. Jedyną zaletą, jaką obecnie dostrzegam to chwila odpoczynku i pyszne, domowe jedzenie, które serwujemy sobie z tej okazji. Wiadomo – jest jedzenie, jest zabawa. W każdym razie dla mnie.

Z punktu widzenia działań na rzecz zwierząt święta Wielkanocne są dobrym punktem zaczepienia, aby podjąć społeczną dyskusję na temat hodowli przemysłowej kur niosek. Stąd liczne happeningi Otwartych Klatek organizowane w całej  Polsce pod tytułem „Jak one to znoszą?„, podczas których  było można obejrzeć w obrazie 3D przy pomocy specjalnych gogli życie kur na fermach przemysłowych. Dzięki wykorzystaniu technologii Virtual Reality, która daje możliwość odtworzenia obrazu zarejestrowanego kamerami 360° przechodnie na ulicach miast, w których odbywała się akcja mogli przenieść się na chwilę na jedną z takich hodowli i zobaczyć jak dramatycznie wyglądają warunki, w których żyją kury. Odniosłam wrażenie, że w tym roku dyskusja na temat fabryk jajek, bo inaczej nie można nazwać hodowli przemysłowej kur niosek była głośniejsza, niż zwykle. Głos zabrali celebranci – Robert Makłowicz czy Joanna Krupa, a akcję wsparł nawet magazyn kulinarny Kukbuk. Wydaje mi się, że świadomość społeczna jest coraz większa, co nie oznacza, że możemy uznać, że nie mamy już nic co zrobienia. Tak naprawdę najwięcej wciąż przed nami…

Jak dobrze wiecie, w mojej kuchni nie znajdziecie jaj. Czy oznacza to biedę na świątecznym stole? Bynajmniej. Wegańskie wielkanocne śniadanie pełne jest smakowitych przekąsek i potraw. Nie staram się na siłę podrabiać jajecznych smaków, więc poza pastą bezjajeczną, tofucznicą, cieciornicą czy majonezem z solą Kala Namak nie znajdziecie nic, co pozoruje smakiem czy wyglądem jaja. W tym roku nie przygotowałam specjalnych wielkanocnych wpisów, gdyż zwyczajnie zabrakło mi czasu, aby zrealizować wszystkie pomysły, dlatego przypomnę kilka receptur, które ukazywały się na stronie wcześniej, a nowe świąteczne rozwiązania zaproponuję za rok.

Moje propozycje nie będą wielce innowacyjne, ale mają jedną, wielką zaletę. Z reguły nie są pracochłonne, a co ważniejsze przygotowane są zazwyczaj z  dostępnych składników.Pod nazwami poszczególnych smakołyków znajdują się linki do postów z przepisami. Dlatego klikajcie, czytajcie i gotujcie! Powodzenia! Czytaj dalej