Wegańskie Boże Narodzenie, Zupy

Świąteczny buraczany krem ze śliwkami i ziołami

img_0974

Połączenia warzywno- owocowe albo się kocha, albo nienawidzi. Tutaj raczej nikt nie spotyka się w pół drogi. Podobnie zresztą sprawa ma się z oliwkami, bobem czy brukselką. Kiedy gotowałam tytułowy krem, mój chłopak zajrzał zaniepokojony do garnka i powiedział, że nie wie co z tego będzie, a potem spróbował i stwierdził, że ta zupa jest przepyszna. Myślę, że to niezła rekomendacja, skoro padała z ust kogoś, kto ma raczej konserwatywne podejście do gotowania i nie lubi ekstrawagancji w kuchni. Za to ja uwielbiam eksperymentować i choć efekty bywają różne, czasami mam trochę szczęścia i odkrywam niezłe kulinarne perełki.

W moimi rodzinnym domu od kilku lat na wigilijnym stole zamiast barszczu, grzybowej czy innej rybnej (której notabene i tak jako weganka bym nie jadała – no chyba, że BEZrybną na glonach), pojawia się zupa krem z buraków i malin. Ten warzywno-owocowy miks podbił serca wszystkich domowników. W tym roku jakoś w okolicach jesieni poszedł mi do głowy pomysł, aby maliny zastąpić śliwkami, a sam krem nieco wzbogacić w zioła. Jak wiadomo buraki to dość elastyczne warzywo, bo możemy miksować je z czekoladą w cieście, z pomarańczami w smoothies, możemy robić sałatki i surówki, tarty i roślinne wersje carpaccio. Burak taki niepozorny, a taki jednocześnie tyle potrafimy z niego wyciągnąć.

Nie będę się już tu dużej rozwodzić. Polecam krem zarówno na święta, jak i na co dzień.

img_0971

 

Składniki:

  • 1 kg buraków
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 l warzywnego
  • 500 g śliwek świeżych lub mrożonych
  • 2 łyżki świeżego rozmaryny lub 3 łyżeczki suszonego
  • 2 łyżki świeżego tymianku  lub 3 łyżeczki suszonego
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
Buraki obieramy i kroimy w kostkę. Na średnim ogniu podsmażamy na oleju pokrojone w plasterki ząbków czosnku tak, aby się delikatnie zarumieniły, ale UWAGA! – nie przypalmy, bo spalony czosnek sprawi, że zupa zrobi się gorzka. Dodajemy pokroje buraki i podsmażamy przez 7-10 minut, mieszając raz po raz. Dzięki temu delikatnie skarmelizują i nabiorą aromatu. Zalewamy bulionem, zmniejszamy ogień i gotujemy ok. 30 minut. Dodajemy śliwki, świeże lub rozmrożone i miksujemy na krem. Doprawiamy solą, pieprzem i ziołami ( jeżeli używamy suszonych ziół, możemy dodać je nieco wcześniejszej) Rozlewamy zupę do miseczek. Opcjonalnie  posypujemy ricottą z tofu.
img_0972
Lunch/obiad, Wegańskie Boże Narodzenie, Święta

Wegańskie krokiety z kapustą i grzybami

img_0112

Uwielbiam gotować, choć nie wiem czy jeszcze bardziej nie kocham piec. To mój sposób na odreagowanie stresu i skupienie się na czymś innym, niż praca. Niejednokrotnie po dyżurze, zamiast pójść spać, jak to robi każdy normalny człowiek, wpadam do kuchni i zaczynam „przedstawienie”, w którym sama jestem reżyserką, scenarzystką, aktorką i na dobrą sprawę widzem. W mojej pracy na efekty czeka się długo. Muszą minąć dni, tygodnie, a czasem miesiące, aby poczuć, że to co robię działa. W kuchni jest inaczej – efekt widzi się bardzo szybko, niemal natychmiast. Może dlatego gotowanie tak mnie fascynuje i dzięki niemu nadrabiam wszelkie braki codzienności. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze – mało jest rzeczy, które są równie przyjemne, jak jedzenie, więc myślę, że warto sobie nim zaprzątać głowę w tym zawiłym życiu.

Ostatnio mam sporo zmartwień. Słabo śpię i więcej gotuję niż jem. Dziś w nocy znów się wierciłam, wpatrywała w ciemność, przewracałam z boku na bok. Mój chłopak lekko już poirytowany zapytał, czemu nie śpię. „Bo myślę…”- wyjaśniłam.  „O czym?”- pewnie spodziewał się, że odpowiem, że o pracy, a tymczasem usłyszał: „O cieście…”. Jedzenie potrafi tak bardzo zaprzątnąć moje myśli, że spędza mi sen z powiek. Już tak mam – angażuję się we wszystko, co robię i może trochę się w tym spalam, ale czerpię też ogromną satysfakcję.

Czytaj dalej „Wegańskie krokiety z kapustą i grzybami”

Wypieki i słodycze, Święta

Wegański sernik nowojorski, czyli… tofurnik nowojorski

IMG_0216

Jak ktoś ma obsesję na punkcie gotowania i jedzenia to nie poradzisz. To raczej nieuleczalne. Jakiś czas temu zaczęłam łapać się na tym, że po obejrzeniu filmu opisuję kuchnię i jedzenie, które się w nim pojawiało. Zwracam uwagę na to, co bohaterowie mają w lodówce, na półkach, co zamawiają z knajpie i jadają. Na kawiarnie i food trucki. Robię to absolutnie podświadomie. O tym, że jest to coś niecodziennego przekonuję się, gdy rozmawiam o danym filmie czy serialu i widzę zdumienie w oczach moich rozmówców, gdy zaczynam opisywać naczynia z kuchni, meble z kawiarni czy zawartość talerza bohaterów. Dociera do mnie, że jestem spaczona, że mam zaburzoną percepcję świata… Że jestem uzależniona od kuchni, od sprzętów do gotowania i naczyń. Mam obsesję  gotowania. Takie historie przytrafiają mi się przy większości filmów czy seriali, które oglądam. Podczas filmów takich jak „Czekolada” czy „Uczta Babette” bodźców kulinarnych jest tyle, że odpływam na całego. Tracę wątki skupiając się na kulinarnym tle. Totalne szaleństwo. Czytaj dalej „Wegański sernik nowojorski, czyli… tofurnik nowojorski”

Roślinna Wielkanoc, Wegański poradnik, Święta

Wegańska Wielkanoc, czyli pomysły na roślinne Święta

Wielkanoc mogłaby dla mnie nie istnieć. Nie byłoby nic dziwnego, gdy skończył się rok, a ja przegapiłabym te wiosenne święta, nie mając poczucia, że coś mi umknęło. Kiedy byłam dzieckiem był „zajączek”, czyli hasanie po lesie w poszukiwaniu ukrytych koszyków przepełnionych słodyczami oraz zbieranie małych, czekoladowych jajeczek rozsypanych w trawie w ogrodzie rodziców. Teraz jednak jesteśmy dorośli i cała magia świąt, gdzieś się ulotniła. Jedyną zaletą, jaką obecnie dostrzegam to chwila odpoczynku i pyszne, domowe jedzenie, które serwujemy sobie z tej okazji. Wiadomo – jest jedzenie, jest zabawa. W każdym razie dla mnie.

Z punktu widzenia działań na rzecz zwierząt święta Wielkanocne są dobrym punktem zaczepienia, aby podjąć społeczną dyskusję na temat hodowli przemysłowej kur niosek. Stąd liczne happeningi Otwartych Klatek organizowane w całej  Polsce pod tytułem „Jak one to znoszą?„, podczas których  było można obejrzeć w obrazie 3D przy pomocy specjalnych gogli życie kur na fermach przemysłowych. Dzięki wykorzystaniu technologii Virtual Reality, która daje możliwość odtworzenia obrazu zarejestrowanego kamerami 360° przechodnie na ulicach miast, w których odbywała się akcja mogli przenieść się na chwilę na jedną z takich hodowli i zobaczyć jak dramatycznie wyglądają warunki, w których żyją kury. Odniosłam wrażenie, że w tym roku dyskusja na temat fabryk jajek, bo inaczej nie można nazwać hodowli przemysłowej kur niosek była głośniejsza, niż zwykle. Głos zabrali celebranci – Robert Makłowicz czy Joanna Krupa, a akcję wsparł nawet magazyn kulinarny Kukbuk. Wydaje mi się, że świadomość społeczna jest coraz większa, co nie oznacza, że możemy uznać, że nie mamy już nic co zrobienia. Tak naprawdę najwięcej wciąż przed nami…

Jak dobrze wiecie, w mojej kuchni nie znajdziecie jaj. Czy oznacza to biedę na świątecznym stole? Bynajmniej. Wegańskie wielkanocne śniadanie pełne jest smakowitych przekąsek i potraw. Nie staram się na siłę podrabiać jajecznych smaków, więc poza pastą bezjajeczną, tofucznicą, cieciornicą czy majonezem z solą Kala Namak nie znajdziecie nic, co pozoruje smakiem czy wyglądem jaja. W tym roku nie przygotowałam specjalnych wielkanocnych wpisów, gdyż zwyczajnie zabrakło mi czasu, aby zrealizować wszystkie pomysły, dlatego przypomnę kilka receptur, które ukazywały się na stronie wcześniej, a nowe świąteczne rozwiązania zaproponuję za rok.

Moje propozycje nie będą wielce innowacyjne, ale mają jedną, wielką zaletę. Z reguły nie są pracochłonne, a co ważniejsze przygotowane są zazwyczaj z  dostępnych składników.Pod nazwami poszczególnych smakołyków znajdują się linki do postów z przepisami. Dlatego klikajcie, czytajcie i gotujcie! Powodzenia! Czytaj dalej „Wegańska Wielkanoc, czyli pomysły na roślinne Święta”

Wypieki i słodycze, Święta

Wegański sernik limonkowy z awokado na spodzie z Oreo. Bez pieczenia

IMG_0181.JPG

Jestem uzależniona od tofurników. Chyba nawet bardziej od ich przygotowywania, niż jedzenia… Uwielbiam wszelkie wersje wegańskich serników i w zasadzie, jakby były jakieś spotkania odwykowe to powinnam się wybrać, bo niestety wydaję na tofu fortunę i jestem pewna, że jak mój chłopak zacznie siwieć to właśnie z tego powodu. Co zrobić, jak kocham bezserniki – zarówno te naśladujące tradycyjne serniki, jak i wersje zupełnie innowacyjne miłością dozgonną? Pieczone i na zimo. Wszystkie. Tofurnik dają domowym cukierniczkom i cukiernikom ogromne możliwości eksperymentowania i łącznia oryginalnych smaków. I, jeżeli odpowiednio zakwaśmy tofu i pozbawimy je sojowego posmaku nadając bardziej twarogowego charakteru, nasze ciasto podbije podniebienia wszystkich wokół. Uwierzcie mi. Moja rodzina i przyjaciele kochają moje beserniki bardziej niż mnie. Serio. Czytaj dalej „Wegański sernik limonkowy z awokado na spodzie z Oreo. Bez pieczenia”

kuchnia roślinna, Wegańskie Boże Narodzenie, Święta

Świąteczne carpaccio buraczano-pomarańczowe

IMG_0014

Z wegańskimi wariacjami na temat carpaccio eksperymentuję od dawna. Przygotowywałam je miliony razy. Z kilku banalnych powodów: jest proste, tanie i efektowne. Co więcej, może mieć tyle różnych obliczy, że sprawdza się zarówno na luźnej domówce, jak i ważnej, odświętnej kolacji. Można przygotować je z rozmaitych warzyw, a nawet pieczarek, ale ja wciąż i wciąż sięgam po to najpopularniejsze – z buraków. Jest bardzo zdrowe i sezonowe. Czytaj dalej „Świąteczne carpaccio buraczano-pomarańczowe”

Wegańskie Boże Narodzenie, Wypieki i słodycze

Proste wegańskie pierniczki z melasą

IMG_0051

Pierniki są chyba jedyną naprawdę kultywowaną tradycją świąteczną w mojej rodzinie. Pozostałe raczej długo nie zagrzewają miejsca w progach naszego rodzinnego domu i zmieniają się, jak pory roku. Pierniki jednak muszą być i pieczemy je OD ZAWSZE. Czytaj dalej „Proste wegańskie pierniczki z melasą”

Wegańskie Boże Narodzenie, Wypieki i słodycze, Święta

Pamarańczowo-rozmarynowy torcik z kremem pomarańczy i nerkowców

IMG_0070
Podobno w niektórych domach, rodzinach podczas świąt podaje się tort. Jest to nawet logiczne, bo jakby nie patrzeć Święta to urodziny Jezusa w sumie… Stąd tort to może nie głupi pomysł. Zresztą – dobry wegański tort zawsze jest mile widziany. Na co dzień, od święta…  W moim domu nie kultywowało się takiej tradycji, a obok pierników pojawiały się co najwyżej makowce, serniki i szarlotki. Może to błąd. Może tort jest najwłaściwszym ciastem na tak rodzinne święta, kiedy udaje nam się spotkać w gronie, które w ciągu całego roku z trudem można zebrać w jednym miejscu. Może to jest właśnie najdoskonalszy czas, aby uczcić wszystkie urodziny, których nie mogliśmy świętować wspólnie w minionym roku? A co serwuje się na urodziny? Oczywiście, że tort!

Czytaj dalej „Pamarańczowo-rozmarynowy torcik z kremem pomarańczy i nerkowców”

Wegańskie Boże Narodzenie, Wypieki i słodycze, Święta

Wegańskie makowe zawijane drożdżówki zamiast klasycznego makowca

IMG_0001
W święta zawsze pojawia się u nas wiele ciast i deserów. Oczywiście nigdy nie brakuje makowca, choć przyznam szczerze, że nie jestem wielką fanką tego wypieku akurat. Jednak od czasu do czasu, zwłaszcza gdy przychodzą święta eksperymentuję z makowcami. Chyba spośród wszystkich przepisów, które wypróbowywałam najbardziej lubię ten właśnie. Z reguły zamiast makowca decyduję się upiec ślimaki. I to nie byle jakie, bo takie podwójne, zwinięte z dwóch stron. Oczywiście jeżeli chcecie, możecie z tego przepisu przygotować taką klasyczną, wegańską struclę. Zapewniam, że się uda. Natomiast ja zachęcam do ślimaków, które są bardziej efektowne i na pewno urozmaicą nasz świąteczny talerz łakoci.
Mam dla Was jednak rady, jak postępować z ciastem drożdżowym i postarajcie się ich trzymać.
Czytaj dalej „Wegańskie makowe zawijane drożdżówki zamiast klasycznego makowca”
Lunch/obiad, Wegańskie Boże Narodzenie, Święta

Pieczone ziemniaki z karmelem i suszonymi śliwkami

IMG_0025

Choć staram się prowadzić jak najmniej konsumpcyjny styl życia, zakupy są dla mnie czasem jedynym sposobem na poprawienie humoru. Szczególną słabość mam do niesieciowych księgarni, do sklepów papierniczych oraz takich z klimatycznymi akcesoriami do domu, zwłaszcza kuchni. Zarówno w tych pierwszych, jak i ostatnich potrafię utknąć dosłownie na godziny. Przeglądając książki odpływam w zupełnie inny świat i najlepiej się relaksuję. Ostatnio chociażby, całe sobotnie popołudnie wybieraliśmy książki pod choinkę dla moich siostrzeńców, a literatura dziecięca potrafi pochłonąć, oj potrafi… Czasami trudno się od niej oderwać, nie mówiąc nawet o wybraniu tylko kilku lektur dla maluchów. Oczywiście skłamałabym pisząc, że działów o tematyce jedzeniowej unikam, że sama tworząc bloga o jedzeniu jestem nią zmęczona. Przeciwnie. Książki kucharskie są dla mnie ogromnym źródłem inspiracji. Prawda jest taka, że jestem samoukiem i jeżeli chcę dalej rozwijać hobby, jakim jest dla mnie gotowanie to muszę czytać, szukać nowych rozwiązań i patentów, których inni nauczyli się w szkołach, poznali na kursach czy w trakcie podróży po całym świecie, na które mnie wciąż nie stać, a nawet gdy stać to ciężko połączyć z pracą zawodową.

Niestety wciąż wiele pozycji kulinarnych, które pojawiają się w księgarniach po szybkim przewertowaniu wraca na sklepową półkę, bo nie odnajduję w nich niczego, czego nie widziałam wcześniej. Jasne, że w kuchni trudno o niepowtarzalność i pisząc bloga  rozumiem to doskonale, jednak jestem wymagającą odbiorczynią i nie daję się zbyć byle czym. Dla mnie nierzadko nie tyle sama książka, co autor czy autorka są najbardziej fascynujący. Uwielbiam, gdy przepisy okraszone są historiami, opowieściami, gdy stoi za nimi coś więcej… Wiecie, o czym mówię, prawda?  Czytaj dalej „Pieczone ziemniaki z karmelem i suszonymi śliwkami”