Jeżynowe knedle z tofu i ziemniaków

SAM_2257.JPGWypad na wieś zawsze obfituje w pyszne owocowe i warzywne prezenty. Tutaj można czerpać z darów lata pełną garścią. Koniec sierpnia i wrzesień to jeżyny, maliny, śliwki i jabłka.  W lesie pojawiają się już jesienne grzyby, więc oprócz kurek przynosimy do domu prawdziwki, podgrzybki i kozaki.

Szłam ostatnio przez las z tatą i pomyślałam, że to duże szczęście, że jako dziecko i nastolatka wychowywałam się w takiej bliskości z naturą, że doświadczyłam dzięki temu czegoś, co dla wielu osób nigdy nie będzie zrozumiałe. Znam się na gatunkach drzew, umiem zbierać grzyby i mam ogromny respekt do przyrody. Jestem w pełni świadoma jej piękna, ale też siły. Czytaj dalej

Kurki w śmietanie roślinnej z kalafiora. Mój comfort food

_1040640.JPG

Wychowałam się na wsi. Wśród lasów i jezior. Równie szybko, jak pływanie, opanowałam sztukę zbierania grzybów. Było dla mnie czymś zupełnie oczywistym, że latem korzysta się z takich darów natury, jak grzyby, jagody, maliny, jeżyny. Już w czerwcu pojawiały się pierwsze kurki i  sezon na nie ciągnął się mniej więcej do września, w międzyczasie dołączały inne grzyby, takie jak kanie, prawdziwki, podgrzybki, kozaki, gąski, rydze. Do dnia dzisiejszego uwielbiam grzybobranie i właśnie za tymi rodzinnymi wypadami na grzyby do lasu, tęsknię szczególnie. Zawsze mam nadzieję, ze chociaż raz w trakcie sezonu, uda mi się grzybobranie zaliczyć. Taka magia rytuałów. Rodzice nauczyli nas zbierać grzyby, suszyć je i marynować.  Zawsze zdumiewa mnie, gdy słyszę od moich znajomych, że nie jedli nigdy kurek, rydzów czy kani. Jedyne grzyby, z którymi mieli do czynienia to pieczarki, a w porywach boczniaki czy grzybki mun. Czytaj dalej

Wegańskie drożdżówki. Sierpniowe

_1040789.JPG

Wegańskie drożdżówki wydają się być nudnym i oklepanym tematem w kulinarnej blogosferze.

Można odnieść, zresztą słuszne, ważnie, że piekli je już niemal wszyscy i nie ma tym temacie już nic do powiedzenia. Temat przerobiliśmy milion razy. Jednak  nie ma chyba zdjęcia drożdżówek na moim Instagramie czy Facebooku, pod którym nie pojawiają się zapytania o przepis. Wydaje się, że pomimo mody na diety bezglutenowe, bezcukrowe czy surowe, temat pt. „wegańskie drożdżówki” wydaje się być wciąż na topie. Czasami mam wrażenie, że gdy wchodzę do wegańskiej knajpy moja buzia dużo bardziej cieszy się na widok puchatych, słodkich bułeczek niż jakieś „Ą-Ę” ciasta z nasion chia. Nawet nie będą wspominać co dzieje się ze śliniankami… Szaleją. Czytaj dalej

Letnia sałatka z komosą ryżową i fasolką szparagową oraz bazyliowym sosem

 

_1040185

Uwielbiam książki kucharskie, choć traktuję je raczej jako inspirację. Bardzo rzadko gotuję kropka w kropkę z przepisem, bo zazwyczaj dodaję do receptury coś od siebie. Często modyfikuję przepisy zamieniając użyte produkty na takie, które akurat mam pod ręką, bo uwierzcie, chodzenie cały dzień po sklepach i targowiskowych, w poszukiwaniu potrzebnych produktów do przepisu nie leży w mojej naturze. Z jednym wyjątkiem. Kiedy sama wymyślę jakieś odjechane danie jestem gotowa poświęcić swój czas i energię na dobór składników. Tutaj nie lubię chodzić na kompromisy. Gotując  cudzych przepisów nie szaleję. Po prostu modyfikuję pod siebie.

Tak było i tym razem.

Niedawno dostałam o starszej siostry w ramach prezentu urodzinowego książkę „Eat Vegan”. Kolejna kulinarna pozycja do mojej niemałej już kolekcji. Nie dość, że jestem lekarką i podręczniki medyczne ważą chyba z tonę, to jeszcze na domiar złego wybrałam hobby, które sprawia, że półki uginają się pod ciężarem rozmaitych albumów kulinarnych. Mój chłopak widząc kolejną paczkę z księgarni jest lekko przerażony myślą o wyprowadzce, która czeka nas prędzej czy później. Czytaj dalej

Wegańska lekarka na dyżurze. Co jem pełniąc dyżur w szpitalu?

_1030414
Na zdjęciu widać przykładowy zestaw, jaki przygotowałam sobie kiedyś do pracy. Na zdjęciu nie pojawiły się dwie kromki razowego chleba z ziarnami, którym zagryzałam sałatkę oraz jogurt migdałowy bez dodatku cukru firmy Provamel ( 500 g)

Jestem lekarskim dzieckiem. W dodatku praktycznie wychowałam się na serialach takich jak Ostry Dyżur i Chirurdzy, więc praca lekarza zawsze jawiła się jako wieczna gonitwa. Nie myliłam się bardzo w ocenie sytuacji. Oczywiście jest cale mnóstwo angażujących zawodów, choć nie wszystkie wymagają takiej przytomności oraz tak silnej interakcji z drugim człowiekiem, co praca lekarza. W moim odczuciu jest to bardzo wyczerpujące i niestety wypalające. Po wyjściu z pracy, kiedy mam chwilę dla siebie spotkania z ludźmi miareczkuję niemal z aptekarską precyzją. Po pracy lubię być sama. Choć nie wykluczam, że wynika to też z mojego charakteru, bo nigdy nie byłam i nie chciałam być królową towarzystwa.

Praca w polskim systemie opieki zdrowotnej to katorga. Wszyscy pocieszają, że kiedyś to się uspokoi, ale jak na razie jest wręcz przeciwnie, bo spirala nakręca się, a ja nie potrafię wyjść z wiru pracy,  który wpadałam.

Kiedy studiując, myślałam o sobie za lat kilka, wiedziałam, że czeka mnie dyżurowanie. Raczej od zawsze zakładałam, że będę robić specjalizację z czegoś, co wymaga tzw. „brania dyżurów” i zostawania w pracy na 24h. Nie miałam pojęcia, że rzadko kończy się to na 24 h… Lubię pracę lekarza, choć system, w którym przyszło  funkcjonować  i kształcić się do zawodu nie jest przyjazny. Mam wrażenie, że eksploatacja lekarzy trwa w najlepsze i nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, że może mniej zajechani posłużmy światu i ludziom dłużej, lepiej, skuteczniej. Myślę, że prędzej czy później mój organizm sam powie stop. No dobrze, ale dość narzekania, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Kocham moją pracę i prędzej zmienię kraj niż zawód. Czytaj dalej

Poptarts, czyli kruche ciastka z nadzieniem wiśniowym

P1030769.JPG

I pomyśleć, że jako dziecko nie lubiłam wiśni. Wszystko, co wiśniowe i z wiśniami było złe. Dorosłam i zmieniłam gusta. Nie dość, że już nie odrywam lalkom głów, ba, już w ogóle nie bawię się lalkami, to na dodatek pokochałam wiśnie i wszystko, co się z nimi łączy. Wygląda na to, że ludzie jednak się zmieniają… Podobnie zresztą miałam z czerwoną porzeczką.  Mówiąc delikatnie nie przepadałam za jej smakiem, a teraz go uwielbiam,  zwłaszcza w wypiekach i ciastach. Czytaj dalej