Roślinne śniadanie, Wypieki i słodycze

Wegański mleczny chleb. Idealny

Z nowości, które pojawiły się w ciągu ostatnich miesięcy w mojej kuchni znajduje się chleb na zakwasie. Choć piekę go coraz częściej i coraz śmielej, nadal brakuje mi odwagi, aby zacząć się z Wami dzielić doświadczeniem i przepisami. Co innego drożdżowe wypieki. Do nich mam szczególny dar lub jak to się mówi – rękę. DO tego spore doświadczenie, bo piekę od podstawówki. Na moim blogu znajdziecie drożdżówki, chałki, ślimaczki drożdżowe, rogaliki, zawijasy z makiem, pizze, focaccie i inne drożdżowe wypieki czy pyszności takie, jak pączki i donuty. Sporo się tego zebrało przez ostatnie lata. Do drożdżowej rodziny dołączył dziś wspaniały chleb mleczny. Inspirowałam się przepisem, który znalazłam na blogu Seitan is my motor, jednego z moich ulubionych blogów poświęconego wegańskim przepisom, zwłaszcza wypiekom. Oczywiście, jak to ja, nie trzymałam się ściśle receptury i wprowadziłam kilka modyfikacji. W międzyczasie, eksperymentując z recepturą, zdarzyło mi się też zastąpić silken tofu gęstym roślinnym jogurtem a’la greckim oraz kokosowym, a także użyć oleju zamiast margaryny, bo nie zawsze mam ją pod ręką. Po raz pierwszy przy okazji przepisu na mleczny chleb piekłam drożdżowy chleb z użyciem Tangzhong, czyli bazując na japońskiej metodzie podgrzewania mleka lub wody z mąką, pozwalającej aktywować gluten, dzięki czemu wypieki są jeszcze bardziej puszyste. I rzeczywiście się sprawdza. Chlebek jest wyrośnięty i mięciutki. Muszę wypróbować metody z Tangzhongiem w przepisach na chałkę. Czuję, że to może być prawdziwy sztos!

Czytaj dalej „Wegański mleczny chleb. Idealny”
Roślinna Wielkanoc, Roślinne śniadanie, Święta

Sałatka bezjajeczna. Pasta bezjajeczna z ciecierzycy do kanapek i nie tylko

Pasta jajeczna zawsze wydawała mi się tradycyjnym polskim daniem. Nigdy nie za bardzo nie zastanawiałam się, czy jada się coś takiego w innych krajach. W moim rodzinnym domu jadało się ją na kolację co najmniej raz w tygodniu. Choć jajek nie ma w mojej diecie już od kilkunastu lat, od czasu do czasu w ramach szukania swojego comfort food przygotowuję sobie pastę a’la jajeczną z tofu. Tak to już jest, że niemal każde tradycyjne danie, jakie sobie wymyślicie można mniej lub bardziej realnie odtworzyć w wersji roślinnej. Czasami to luźna interpretacja nawiązująca do jakiejś potrawy, czasami wręcz przeciwnie – łudząco przypomina oryginał. Przepis na pastę z tofu a’la jajeczną możecie znaleźć na blogu już od lat – TUTAJ. Odkąd majonez roślinny można kupić za logiczne pieniądze niemal w każdym sklepie spożywczym, przygotowanie takiej pasty naprawdę nie zajmie więcej niż niż 3 minut.

Czytaj dalej „Sałatka bezjajeczna. Pasta bezjajeczna z ciecierzycy do kanapek i nie tylko”
Wypieki i słodycze

Rozpustne brownie idealne

Byłam ciekawa ile przepisów na brownie można już znaleźć na moim blogu. Wpisałam w wyszukiwarkę google frazę: ” brownie Hello Morning” i podpowiedziała mi, że dotychczas na na stronie pojawiły się aż cztery różne receptury na: brownie dyniowe, brownie batatowe, brownie z ciecierzycy (bez glutenu i rafinowanego cukru) oraz klasyczne brownie z orzechami włoskimi. Jeżeli dodam do kompletu przepis na brownie bananowe, które niedawno ukazało się na moim instagramie to wychodzi na to, że dzisiejszy przepis jest szóstym brownie w historii Hello Morning. Choć tak naprawdę na moim blogu po starym adresem, były jeszcze receptury na brownie buraczane i sernikobrownie z kaszą jaglaną, ale do tych dwóch ostatnich czytelnicy i czytelniczki od dawna nie mają już dostępu. Stronę zamknęłam i moje blogerskie poczynania możecie śledzić tylko na obecnym blogu oraz oczywiście w mediach społecznościowych, zwłaszcza na instagramie.

Czytaj dalej „Rozpustne brownie idealne”
Lunch/obiad

Indyjskie curry z jackfruitem i białą fasolą

Przedwiośnie to dość wyjątkowy czas w mojej kuchni. W tym czasie szczególnie stawiam na intensywne smaki i aromaty. Dużo w mojej kuchni znajdziecie strączków i warzyw bulwiastych. Dużo zup i dużo jednogarnkowych sosów. W tym czasie częściej robię ukłon w stronę kuchni indyjskiej, tajskiej, a ale też japońskiej, bo miso mogłabym jeść w kółko.

Tytułowe danie powstało na zasadzie: „Co mam dziś w lodówce/szafce?”. W szufladach odszukałam puszkę jackfruita – owocu chlebowca, mleka kokosowego i białej fasoli. Pozostałe składniki, jak przyprawy czy przecier pod ręką mam zawsze, więc danie powstało w okamgnieniu. Jeśli nie macie w domu jackfruita, znajdziecie go w sklepach ze zdrową czy egzotyczną żywnością, w internecie również. Jeżeli nie macie jackfruita możecie też przygotować danie według poniższych instrukcji podwajając ilość fasoli, a pomijając owoc chlebowca. Będzie równie smaczne.

Czytaj dalej „Indyjskie curry z jackfruitem i białą fasolą”
Roślinne śniadanie, Wypieki i słodycze

Bajgle idealne

Uwielbiam bajgle i każde miejsce w Poznaniu, gdzie można je dostać obczajam, a właściwie obczajałam przed pandemią O-B-O-W-I-Ą-Z-K-O-W-O. Warunek był jeden – musiały być wegańskie. Mogę polecić te kawiarni Stragan przy ulicy Ratajczaka oraz Bajgle Króla Jana, które spotkacie również w Szczecinie. Jeżeli chodzi o piekarnię to na pewno wypiekają je we wtorki i piątki w Pracownia Godny z Wildy i można je zamówić przez stronę Fyrtel, wspierającą lokalne biznesy poznańskie. Miejsc sprzedających bajgle w całej Polsce jest na pewno sporo. Ja kojarzę te z Poznania, ale chętnie posłucham w komentarzach, gdzie jeszcze można je dostać! Możemy wspólnie stworzyć ogólnopolską mapę miejsc wypalających bajgle.

Czytaj dalej „Bajgle idealne”
Roślinne śniadanie, Wegański poradnik, Wypieki i słodycze

Przyprawa zmieniająca życie: Everything Bagel Seasoning, czyli przepis na kultową posypkę do bajgli, kanapek i nie tylko

Moja kuchnia jest niewielka. Właściwie to tylko aneks. Muszę bardzo rozważnie dobierać przyrządy kuchenne i składniki, które lubię mieć pod ręką, aby z jednej strony niczego nam nie zabrakło, a z drugiej, żeby mieć wszystko to, co sprawia, że gotowanie sprawia mi przyjemność, a przygotowane jedzenie smakuje dokładnie tak jak lubię. Moja kuchnia nie miałaby sensu bez przypraw. Jedną całą szufladę zajmują właśnie słoiczki i pojemniki z przyprawami, które kupuję w specjalistycznych sklepach, zamawiam w internecie i przywożę z podróży. Kiedyś przywoziłam ich więcej, teraz coraz więcej jest już dostępna w Polsce. Niemniej nawet po powrocie z Filadelfii w walizkach nie zabrakło przypraw takich jak Cajun Seasoning, Creole seasoning, Old Bay Seasoning, Pumpkin Pie Seasoning. Dzięki nim łatwiej odtwarzać mi smaki moich ulubionych dań kuchni południa USA.

Czytaj dalej „Przyprawa zmieniająca życie: Everything Bagel Seasoning, czyli przepis na kultową posypkę do bajgli, kanapek i nie tylko”
Lunch/obiad

Bułka z fasolą, czyli ulubiony sposób na zimowy lunch

Zimą częściej sięgam po pieczywo i częściej jem wieloskładnikowe kanapki, które są tak odżywcze i sycące, że właściwie z powodzeniem mogą stanowić solidny lunch czy obiad, a że zima w tym roku jak z obrazka, to apetyt na kanapki wzrósł podwójnie.

Podczas wiosennego pobytu w Filadelfii nabyłam nieco nowych książek kulinarnych, oczywiście wegańskich, i niemal w każdej znajduje się przepis na kanapkę z nadzieniem ze strączków. Zazwyczaj taka kanapka, kryje się pod nazwą Sloppy Joe, bo nawiązuje do słynnej amerykańskiej kanapki z mięsem mielonym w sosie pomidorowym (najprościej mówiąc). Sloppy Joe wywodzi się z New Jersey, więc okolic Filadelfii i Nowego Jorku. Na blogu pojawił się już przepis na nowojorski reuben i kanapkę TLT. Wciąż w planach mam noworleański Po’boy, który jadłam podczas urlopu w Luizjanie dwa lata temu i oczywiście filadelfijski Philly Cheesesteak, który pałaszowałam w Filadelfii niezliczoną już ilość razy.

Czytaj dalej „Bułka z fasolą, czyli ulubiony sposób na zimowy lunch”
Wypieki i słodycze, Święta

Wegańskie donuty batatowe. Oponki ze słodkich ziemniaków na Tłusty Czwartek

www.hello-morning.org

Donuty kojarzą mi się z samymi dobrymi rzeczami. Zacznę od podróży. Niemal każdy nawet najkrótszy wypad do Berlina w ostatnich latach był zwieńczony śniadaniem w Brammibal’s Donuts. Mam totalny sentyment do tego miejsca i wyobrażam sobie, że gdy tylko znowu bezpiecznie będziemy mogli podróżować, wsiądę z Alexem w pociąg i pojedziemy na śniadanie do Berlina. Inna pączkarnia, która budzi we mnie same dobre emocje do nowojorskie Dun-Well Doughnuts, w którym przy okazji pierwszej wizyty ucięliśmy sobie miłą pogawędkę ze sprzedawcą i dostaliśmy gratisy. Ostatnią miejscówką z donutami, którą kocham miłością czystą jak łza, jest Dottie’s Donuts z Filadelfii. To miejsce, w którym zjadłam pierwsze śniadanie podczas naszego zeszłorocznego pobytu w Filadelfii i miejsce, w którym po raz pierwszy poczułam jakiś taki spokój od czasu diagnozy Alexa. Nie wiem ile pączków zjedliśmy w Dottie’s Donuts, ale było ich sporo i mam nadzieję, że przy okazji wizyt kontrolnych Alexa w Children’s Hospital of Philadelphia będziemy tam zaglądać na kawę i donuta.

Czytaj dalej „Wegańskie donuty batatowe. Oponki ze słodkich ziemniaków na Tłusty Czwartek”
Lunch/obiad

Curry ziemniaczane na mroźne styczniowe dni

Pomimo, że jesteśmy środku zimy, przyznam Wam się szczerze, że śnieg i mróz było ostatnim czego się spodziewałam. Raczej nie wierzyłam, że może nas czekać w tyk roku pogoda, która sprawi, że będę spacerować po lesie ciągnąć na sankach dziecko. A jednak! Wraz ze śniegiem i mrozem przyszedł większy apetyt na wyraziste, rozgrzejące dania, takie jak chociażby curry. Przygotowałam luźną wariacją na temat tajskiego curry, choć powiedzmy sobie szczerze, nie znam się za bardzo na kuchni azjatyckiej i wszytsko co przygotowuję jest jedynie moim wyobrażeniem na temat kuchni Tajladii niż jej wirnym odbiciem. Połączenie batatów, ziemniaków, pieczarek i brokułów jest celowe. Chciałam, aby danie bazowało na dostępnych składnikach, było mieszanką smaków, struktur i kolorów. Najczęściej wybieram czerwoną pastę curry, którą kupuję w internecie. Warto przed zakupem przeczytać skład, bo pasty curry czesto mają dodatek krewetek i nie są wegańskie. Oczywiście możecie sięgnąć po zółtą lub zieloną pastę i dodać jej nieco mniej niż więcej niż podałam w liście skłądników. Mleko kokosowe ja zawsze wybieram to najbardziej tłuste, z dużą ilością kokosa ( minimum 80% ), ale jeżeli wolicie takie light – oczywiście możecie użyć mniej procentowego. Największą zaletą przepisu jest to, że jest prosty i szybki w przygotowaniu. Nie trzeba nad nim stać godzinami przy garach, a efekt jest naprawdę wspaniały. Danie rozgrzewa i syci jak powinno w te mroźne, styczniowe dni.

Czytaj dalej „Curry ziemniaczane na mroźne styczniowe dni”
Recenzja, Wegański poradnik, Wegańskie Boże Narodzenie, Święta

Prezentownik: książki kucharskie, które oczarowały mnie w tym roku

Tak naprawdę na prezentownik jest już nieco późno bo Święta mamy już za osiem dni, ale może ta lista będzie dla Was nie tylko inspiracją dotyczącą prezentów, które można włożyć pod choinkę, ale w ogóle pomoże Wam sięgnąć po książki kulinarne, które sprawdzą się w Waszej kuchni.

Nie mam pojęcia z czego to wynika, bo czynników sprzyjających jest więcej, ale w tym roku kupiłam dużo więcej książek kucharskich niż przez ostatnie lata, a co więcej zakupy były szczególnie udane. Nie żałuję ani jednej nabytej w tym roku pozycji. Wszystkie są wspaniałe, inspirujące i sięgam po nie z ogromną przyjemnością. W 2019 gotowanie i blogowanie zostało zepchnięte na dalszy plan przez chorobę Alexa. Choć to było moje hobby i odskocznia od problemów odkąd sięgam pamięcią, w obliczu choroby stało się mniej ważne. W końcu trafiliśmy do Filadelfii, Alex otrzymał wywalczoną terapię i chęć do gotowania powoli wracała. Po części wynikało to z pięknej kuchni, którą mieliśmy do dyspozycji w Philly, po części z dostępu do składników, które w Polsce trudno dostać. Nieśmiało kupiłam sobie jedną książkę kucharską, potem drugą… Zaczęłam eksperymentować z nowymi przepisami, uczyć się nowych rozwiązań i patentów i czerpać z tego przyjemność, którą znałam już wcześniej, ale gdzieś zatraciłam po drodze. W moim życiu na efekty pracy i działania czeka się długo – bo ani efekty leczenia moich pacjentów, ani efekty leczenia moja własnego dziecka nie przychodzą szybko. Kuchnia daje ukojenie, bo tu wyniki naszych poczynań widzimy szybko, a jak jest się taką smakoszką jak ja, cieszą szczególnie. No dobrze, ale przejdźmy do sedna. Jakie kulinarne książki tego roku podbiły moje serce i polecam szczególnej uwadze?

Zapraszam do lektury. Kolejność książek chronologiczna – według czasu nabywania.

Czytaj dalej „Prezentownik: książki kucharskie, które oczarowały mnie w tym roku”