
Fistaszkowa zupa tajska z dynią



Jeżeli czytujecie mnie od dawna na pewno pamiętacie moją historię z Andersia Hotel w Poznaniu. Dla tych, którzy nie mają pojęcia o czym piszę, wyjaśnię pokrótce. Andersia to hotel, w którym odbywał się mój bal absolutoryjny ( tak, to ten na zakończeniu studiów). Choć hotel zdeklarował się zapewnić mi wegańskie jedzenie podczas imprezy, mówiąc delikatnie nie wywiązał się z obietnicy, a mówiąc wprost – zaliczał wtopę za wtopą podczas balu i całe szczęście, ze miałam w torebce batony od Zmiany Zmiany, bo inaczej padałabym z głodu. Jeżeli macie ochotę nieco bardziej zagłębić się w temat, odsyłam do wpisu na blogu, jeszcze pod dawnym adresem. Przyznam, że nie pozostawiłam wówczas na Andersii suchej nitki, po części dlatego, że podobnych sytuacji w moim życiu było więcej i czułam, że miarka się przebrała. Nie miałam pojęcia o efekcie domina, który wywołam pisząc tekst o Andersii. Czytaj dalej „Wegańskie menu w Andersia Hotel w Poznaniu”

Rozpoczynam sezon infkcyjno-zupowy. Coraz więcej zakatarzonych, kichających i gorączkujących ludzi wokół, coraz większe tłumy w przychodniach POZ. Taka jest już ta jesień, nie tylko złota, ale też wirusowa i nic na to nie poradzisz. Czas o siebie zadbać, wprowadzić do diety więcej imbiru, czosnku, warzyw i owoców bogatych w witaminę C, kiszonej kapusty i ogórków. Nie przegrzewać się, uprawiać sporty, spędzać czas na świeżym powietrzu, a kiedy dopadnie nas przeziębienie nie lecieć od razu do lekarza po antybiotyk. Tak, mówię to ja, lekarka. Czytaj dalej „Krem dyniowo-pomidorowy z ciecierzycą”

Jestem ultrafanką złożonych, wieloskładnikowych dań. Każdy, kto mnie trochę zna, wie jak bardzo lubię kuchnię arabską, bałkańską i bliskowschodnią, słynącą z rozmaitych mezze. Szalenie cenię różnorodność, której kuchnia roślinna wyjątkowo sprzyja.
Z kolei moją ulubioną wegańską knajpą w Polsce jest wrocławska Żyzna, które nie specjalizuje się w żadnej konkretnej kuchni świata, ale czerpiąc zewsząd tworzy wspaniałe, wieloskładnikowe dania, gdzie każdy element jest tak starannie dobrany, że po wizycie tam, tygodniami nie mogę wyjść z podziwu. Co ważniejsze, każda składnik dania jest po prostu obłędnie dobry. Nie ma przypadków, bo na żyznowych talerzach wszystko się zgadza. Czytaj dalej „Tofu w pomidorach po wietnamsku”

Kiedy rozmawiam ze znajomymi, którzy odwiedzili Tajlandię spotykam się ze skrajnymi opiniami, ale w sumie, gdy się dobrze zastanowię to właściwie tak jest z większością miejsc, o których rozmawiam z kimkolwiek – albo totalne uwielbienie, albo bolesna krytyka. Stąd nie za bardzo oglądam się na zdanie innych i pewnie w nie znowu tak odległym czasie odwiedzę Tajlandię w ramach odpoczynku od pracy i bloga ;). W końcu kto biednemu bogato żyć zabroni? Czytaj dalej „Tajskie czerwone curry dyniowe z tofu”