Wegańskie menu w Andersia Hotel w Poznaniu

IMG_20160922_202650.jpg

Jeżeli czytujecie mnie od dawna na pewno pamiętacie moją historię z Andersia Hotel w Poznaniu. Dla tych, którzy nie mają pojęcia o czym piszę, wyjaśnię pokrótce. Andersia to hotel, w którym odbywał się mój bal absolutoryjny ( tak, to ten na zakończeniu studiów). Choć hotel zdeklarował się zapewnić mi wegańskie jedzenie podczas imprezy, mówiąc delikatnie nie wywiązał się z obietnicy, a mówiąc wprost – zaliczał wtopę za wtopą podczas balu i całe szczęście, ze miałam w torebce batony od Zmiany Zmiany, bo inaczej padałabym z głodu. Jeżeli macie ochotę nieco bardziej zagłębić się w temat, odsyłam do wpisu na blogu, jeszcze pod dawnym adresem.  Przyznam, że nie pozostawiłam wówczas na Andersii suchej nitki, po części dlatego, że podobnych sytuacji w moim życiu było więcej i czułam, że miarka się przebrała. Nie miałam pojęcia o efekcie domina, który wywołam pisząc tekst o Andersii. 

W niecały miesiąc od publikacji wpisu u na blogu zadzwonił telefon. Pani menadżer Andersia Hotel zwróciła się do mnie z zapytaniem, czy nie zechciałabym poprowadzić dla kucharzy hotelowej restauracji warsztatów kuchni wegańskiej. Miałam poczucie, że publikując post o Andersii włożyłam przysłowiowy kij w mrowisko, więc pojechałam do Poznania porozmawiać o szczegółach współpracy. Umówiłam się na spotkanie w Andersii, jednak nie poszłam tam sama. Zaprosiłam do rozmów przedstawiciela Stowarzyszenia Otwarte Klatki, a prywatnie mojego chłopaka Pawła i wspólnie postanowiliśmy, że namówimy Andrsię do wejścia do programu Roślinniejemy, czyli wprowadzenia do stałego menu przyhotelowej restauracji kilku propozycji ściśle wegańskich.
W styczniu 2015 roku, czyli już ponad 1,5 roku temu poprowadziłam w Andersii warsztaty kuchni roślinnej. Dla ścisłości dodam, że były to pierwsze warsztaty kulinarne w moim życiu w ogóle, więc trema była ogromna.  Dotychczas miałam za sobą jedynie pokazy gotowania. Całą relację możecie przeczytać tutaj.
W niecałe trzy miesiące od moich warsztatów Andersia Hotel, a dokładnie przyhotelowa restauracja Flavoria wprowadziła do swojego menu cztery stałe roślinne pozycje. Co więcej, od tego czasu zdążyła już wymienić menu i obecnie można skosztować drugiej wersji roślinnych dań w karcie. Nie wiem, jak to się stało i od razu przyznaję, że nie mam nic na swoje usprawiedliwienie,  ale do Andersii dotarłam po raz pierwszy od czasu warsztatów dopiero pod koniec września tego roku. W końcu moja ciekawość została zaspokojona i już wstępie zdradzę, że na pewno tam jeszcze wrócę. Chociażby na śniadanie, aby spróbować tostów, które podczas kolacji sobie opuściliśmy.
Przejdźmy do szczegółów. Roślinne menu Restauracji Flavoria nie jest rozbudowane, ale spełnia zasady otwartoklatkowej kampanii Roślinniejemy. Jak widać na poniższym zdjęciu do wyboru są dwa dania, w tym jedno nieco bardziej śniadaniowo-brunchowe, czyli wspomniane tosty, a drugie to typowy lunch lub kolacja. Oprócz tego w kacie jest jeszcze zupa oraz deser. Z racji, że byliśmy w Andersii wieczorem zdecydowaliśmy się na zupę i drugie danie. Deser oraz tosty pozostawiliśmy na inną okazję.
img_20160922_200638306img_20160922_200651446
Jeszcze tylko napisze kilka słów o samej karcie. Wegańskie menu znajduje się na oddzielnej, opisanej wkładce. Ma to oczywiście swoje plusy, bo w końcu goście tacy jak ja, szukający roślinnych propozycji, mają wszystko podane na przysłowiowej tacy, nie muszą o nic dopytywać czy tłumaczyć. Myślę jednak, że takie oddzielenie roślinnego menu sprawia, że raczej małe jest prawdopodobieństwo, że dania z karty zostaną zamówione przez kogoś przypadkowego. Mam wrażenie, że dania roślinne wplecione w menu, ewentualnie oznaczone jakimś listkiem czy literą V mają większą szansę na to, aby wybrał je ktoś na diecie tradycyjnej. Wydaje mi się, że wielu gości może pomijać wegańskie menu na takiej samej zasadzie, jak ja pomijam dania mięsne w karcie.  Niemniej jest to ogromny progres i liczę, że coraz więcej renomowanych Hoteli pójdzie w ślady za Andersią i zadba o swoich wegańskich gości.
img_20160922_204034
IMG_20160922_205244.jpg
Jakie były nasze wrażenia, bo przetestowaniu dań? Zarówno zupa, jak i danie główne bardzo nam smakowały. Nie były to wybitnie innowacyjne propozycje, czy też najlepsze roślinne jedzenie, jaki miałam okazję kosztować, ale niczego mu też nie brakowało. Dobrze przyprawione, przygotowane na świeżo, a do tego oryginalne połączenie azjatyckich smaków z poczciwą kaszą jęczmienną to bardzo dobre posunięcie. Kucharze Andersi stworzyli menu, które doskonale wpasowuje się w klimat i standardy samego miejsca. Nie wydaje się być oderwane od stylu, w jakim prowadzona jest restauracja i ma się poczucie, że nie znalazło się w karcie przypadkowo, ale jest częścią większego zamysłu. Mogę ze spokojem polecić Wam to miejsce na bardziej wystawną kolację czy biznesowy lunch.
IMG_20160922_205251.jpg
IMG_20160922_203323.jpg
Jedyne zastrzeżenia budzą zamówione przez nas smoothie. Trafiła kosa na kamień. Jesteśmy absolutnymi fanami smoothie i testujemy w domu masę różnych połączeń, dodatków i doskonale wiemy, jakie smoothie powinno być. Niestety te, które zamówiliśmy w Favorii były dalekie od ideału – za mało gładkie i tu poleciłabym zainwestowanie w lepszej jakości blender kielichowy, bo mój domowy Viramix zdecydowanie bije na łopatki blender hotelowy. Wybrany przeze mnie koktajl był smaczny, ale zdecydowanie za gęsty, a do tego w mało apetycznym kolorze, dla odmiany smoothie zamówione przez Pawła było idealnie zielone, ale znów niedokładnie zmielone i niezbyt ciekawe w smaku, zdecydowanie zdominowane przez sałatę. Jestem jednak pewna, że miejsce takie jak Flavoria, które już raz udowodniło mi, że jest otwarte na wszelkie uwagi i współpracę dopracuje proponowane w swoim menu koktajle, a wówczas dam Flavorii 10/10 punktów za udogodnienia, jakie wprowadzono dla wegańskich gości.
Ja sama, jak już wspomniałam na początku wpisu, wrócę jeszcze nie raz do Andersia Hotel i z przyjemnością  przetestuję pozostałe dania z karty.
Przepraszam za słabej jakości zdjęcia, ale robione były telefonem przy niezbyt sprzyjającym oświetleniu. Mam nadzieję, że wybaczycie mi te niedociągnięcia. 😉

2 thoughts on “Wegańskie menu w Andersia Hotel w Poznaniu

  1. Poprzewracało Wam się w główkach, Pani zdrowa weganko. Za dużo w dupie 🙂 rośliny też mają duszę i uczucia! Zjedz trochę trawy i popij wegańską bezglutenową wodą to może spuścisz trochę z tonu. Szlachetna błękitna krew. 🙂

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s