Szarlotka sypana. Wegańska

P1120637Niebawem, bo już jutro, czternastego sierpnia, mój blog skończy dziewięć lat. Dziewięć lat!!! Czujecie to? Przez ten czas mój świat wywracał się do góry nogami tyle razy, że na pewno nie zdołałabym tego opisać słowami. Wzloty, upadki, przyjaźnie, miłości, rozłąki, złamane serca, śmiech i płacz. Studia, podróże, miejsca, koncerty, ludzie, zwierzęta. Ile tego było? Nie zliczę.  Z ważniejszych rzeczy ze studentki stałam się rezydentką, próbuję czasami bawić się w dorosłość (np. biorąc kredyt mieszkaniowy), ale na szczęście pediatria nie pozwala tak do końca dorosnąć, bo przecież najważniejsze to dogadać się z pacjentami. Trzeba być na bieżąco z kinem i literaturą dziecięcą, a teraz także z YouTube, znać język dzieci i młodzieży, wiedzieć czego się słucha, co jest cool, a co nie za bardzo.

Niedawno Facebook „przypomniał mi” ilustrację, którą udostępniłam pięć lat temu na swoim profilu. Autorką obrazka jest życie-na-kreskęa przedstawia rozmawiające kury, z których jedna mówi: „Chciałabym być szczęśliwa”, a druga odpowiada: „To bądź”. Pięć lat temu,  na ostatnim roku studiów miałam takie marzenia. Chciałam być szczęśliwa. Nie ma bardziej precyzyjnego i jednocześnie ogólnego marzenia niż to. Na dobrą sprawę wyraża wszystko i nic. 

Minęło pięć lat, sześćdziesiąt miesięcy. To szmat czasu, po którym mogę powiedzieć, że udało się: jestem szczęśliwa. Bo szczęśliwą można być zawsze. Nawet, gdy częściej ma się pod, niż z górki. Jestem szczęśliwa nie dlatego, że mam takie odlotowe życie. Między nami mówiąc mnóstwo rzeczy jest do bani. Lubię swoją pracę, w sensie pracę lekarza, ale czuję, że jako rezydentka w szpitalu klinicznym nie mam wielkich szans na rozwój swoich zainteresowań. To ciągła gonitwa, a nie spełnianie marzeń i aspiracji. Myślę, że kiedyś by mnie to złamało, bo inaczej to sobie wyobrażałam. Pewnie kiedyś tak by było, ale z biegiem lat człowiek trochę mądrzeje. Uczy się, że nic nie jest, a już na pewno nie musi być, na zawsze. Czasami trzeba przejść pewne, bywa, że niefajne, etapy, aby osiągnąć upragniony cel. Nawet jeżeli nie znajduję dla siebie perspektyw w jednym miejscu, nie oznacza to, że nie mam ich w ogóle. Głowa jest pełna pomysłów, a serce zapału. Trzeba to docenić. I docenić życie, które się ma. Onkologia dała mi ważną lekcję – dopóki jesteśmy zdrowi to tak naprawdę, nie mamy większych powodów do smutków. Natomiast, jeżeli pojawia się choroba to życie jest na tyle piękne i dobre, że jest o co walczyć. Ja mam swoją rodzinę i przyjaciół. To oni wypełniają wszystkie braki, wszystkie niedociągnięcia innych aspektów życia. I to oni nie pozwalają mi się poddać.

Jakiś czas temu byłam w rodzinnym domu. W ogrodzie rodziców papierówka uginała się od ciężaru jabłek, błagając o ratunek. Mama z Tatą niemal w amoku i kompulsywnie robili musy jabłkowe do słoików, soki i kompoty. Nie mogłam przegapić okazji, aby przygotować szarlotkę, która w papierówek wychodzi przesmaczna. Początkowo myślałam, że sięgnę po moją wegańska szarlotkę z papierówkami, potem  o wyśmienitym apple pie. Wszyscy jednak czuliśmy się nieco zmęczeni – upałem i małą przetwórnią jabłek, w którą zamieniła się kuchnia mojego rodzinnego domu. I wtedy pomyślałam, że może podejdę do tematu leniwie i zrobię szarlotkę, którą kiedyś robiłam bardzo często. Na pewno była to pierwsza szarlotka, którą robiłam w ogóle. Naprawdę przedziwne, że nigdy nie opublikowałam przepisu na to ciasto. Czasami robiłam ją pół na pół z jabłek i rabarbaru, albo dodałam trochę wiśni do środka. Tak czy siak to jest ten rodzaj ciasta, które zawsze wychodzi i zawsze smakuje. Jest uniwersalne i właściwie, dzięki temu, że łatwo je zmodyfikować – nigdy się nie nudzi.

P1120618

 

Ja użyłam do przepisu papierówki, ale już po sezonie.  Teraz polujcie na antonówki, a później na szarą renetę, choć tak naprawdę, mogą być dowolne, kwaskowate jabłka.

P1120611

P1120640

Składniki:

  • 2 szklanki kaszy manny
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka cukru trzcinowego
  • ok. 2,5 kg kwaśnym jabłek (kwaskowatych)
  • 3 łyżki cukru trzcinowego do masy z jabłek
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 4-6 łyżek oleju kokosowego (rozpuszczonego) + 2 łyżki do wysmarowania tortownicy

Jabłka umyć, obrać* i  zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Wymieszać z 3 łyżkami cukru i cynamonem.

Wszystkie, pozostałe sypkie składniki na ciasto wymieszać w dużej i podzielić na trzy równe części. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Papier  oraz boki formy wysmarować olejem kokosowym (dwoma łyżkami- dno wysmarować grubszą warstwą niż boki). Wsypać jedną część sypkich składników. Rozłożyć połowę jabłek. Przykryć drugą częścią sypkich składników, wyłożyć resztę jabłek i rozłożyć resztę sypkich składników. Z wierzchu polać ciasto rozpuszczonym olejem kokosowym.

Piekarnik rozgrzać do  180°C. Piec przez około 60 minut do czasu wierzch ciasto  ładnie się zarumieni.

  • jeżeli masz bardzo ostrą tarkę, nie musisz obierać jabłek i możesz zetrzeć je ze skórką.

P1120640

Jeżeli podoba Ci się mój wpis to koniecznie śledź mnie na:

Instagramie

Facebooku

Twitterze

YouTube

10 uwag do wpisu “Szarlotka sypana. Wegańska

  1. Ja robię podobnie, ale po 1 szklance kaszki, mąki i cukru i z 1 łyżeczką proszku, a na wierzch kładę cieniutkie plasterki margaryny. I jest faktycznie prosta i pyszna!

    Polubienie

  2. Dzień dobry! Chciałabym zrobić ciasto w formie o średnicy 18 cm i zastanawiam się, jaka gramatura składników będzie odpowiednia. Czy mogłabym prosić o wskazówkę? 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s