Po raz pierwszy przygotowałam takie tofurniczki kilka miesięcy temu na spotkanie filmowe organizowane przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki we Wrocławiu. Pojawiły się prośby o przepis, a ja odwlekałam to w nieskończoność, ale obiecałam sobie, że zrobię je po raz kolejny dopiero, kiedy pojawi się młoda marchewka. Soczysta i słodka. Idealna do deserów. Czytaj dalej „Marchewkowe serniczki z tofu z nutą pomarańczy. Tofurniki na zimno w słoikach.”
Tag: tofu
Jagodowa miłość. Sernik z tofu z jagodami. Bez pieczenia.
Odkąd wprowadziłam się do Wrocławia zrobiłam niezliczoną ilość tofurników na zimno. Naprawdę. Próbuję ogarnąć w głowie te, które udało mi się przygotować i gubię się w rachunkach, a z matmy zawsze byłam dobra. Chyba więcej, niż dotychczas, przez te wszystkie lata weganizmu, podczas których głównie piekłam roślinne serniki.
Bardzo lubię te „klasyczne tofurniki”. Jak chociażby ten z poprzedniego wpisu. W święta jednak bywa różnie. Czasami trudno dobić się do piekarnika, który działa na najwyższych obrotach. Bywa, że nie mamy ochoty na pieczenie. Dzieje się tak choćby latem, gdy temperatura za oknem oscyluje granicach 30-40 stopni i macie ochotę zaszyć się w piwnicy… Czytaj dalej „Jagodowa miłość. Sernik z tofu z jagodami. Bez pieczenia.”
Tofurnik a’la sernik królewski mojej Mamy.
Bardzo dawno nie piekłam tofurnika i już troszkę się za tym stęskniłam, bo te które robię na zimno, choć są pyszne to jednak w zupełnie inny sposób, niż te które piekę.
Z Berlina przywiozłam sobie kilka kostek tofu, solidnych 450g. Stało się jasne, że upiekę z nich jakieś ciasto. Od dawna chodził za mną pomysł na tofurnik w stylu sernika królewskiego, który od lat przygotowuje moja Mama.
Czytaj dalej „Tofurnik a’la sernik królewski mojej Mamy.”
Kanapka z pastą bezjajeczną i roślinnym majonezem.
Pastę bezjajeczną wyczarowałam sobie po raz pierwszy w 2011 roku . Publikowałam ją na blogu pod poprzednim adresem, tytułując post: „Wegańska pasta jajeczna” i do tej pory jest to jeden z najczęściej otwieranych przepisów. Jak na ironię, bo blog od zawsze jest blogiem w 100% roślinnym. „Pasta jajeczna” to jedno z bardziej popularnych „słów-kluczy”, dzięki któremu przypadkowe osoby trafiały na mojego bloga. Co za farsa prawda? Wpisujemy do wyszukiwarki „pastę jajeczną” i wyskakuje nam propozycja pasty jajecznej, ale … bez jaj. I pewnie sobie tacy osobnicy myślą: „No bez jaj!”, a ja mogę im teraz odpowiedzieć, a i owszem.
Czytaj dalej „Kanapka z pastą bezjajeczną i roślinnym majonezem.”





