
Po ciepłym wrześniu trochę ciężko znoszę zimno. Dzielnie pomykam na rowerze po Poznaniu ubrana w kolejne warstwy ubrań. Dopóki za oknem świeci słońce nie jest źle. Wystarczy ubrać się cieplej i nawet da się dalej podbijać świat. Gorzej bywa, kiedy przez cały dzień jest szaro i ciemno. Naprawdę trudno mi to znieść. W takie dni obawiam się nieco listopada, ale z drugiej strony listopad oznacza już dla mnie odpalenie trybu świątecznego. Na blogu pojawią się propozycje na wegańskie święta, a w domu zaświecą się lampki i zawisną pierwsze ozdoby. Wpadnie też świąteczna playlista i jakoś przetrwam najbardziej mroczny czas roku. Bardzo chciałabym polubić jesień, nawet tę mroczną, ale nic nie mogę za to, że ja lubię jak jest ciepło i słonecznie. Jak dni są długie i nie trzeba zakładać na siebie tony ciuchów. Chyba nie ma coś się zmuszać. W jesieni lubię pumpkin spice latte i lekturę ” Listopad w Krainie Muminków”. I oczywiście jesienną kuchnię lubię, bo obfituje w wiele moich ulubionych warzyw.
Wspieraj moje blogowanie, postaw mi wirtualną kawę.
Jesień to zdecydowanie czas zup i dań jednogrankowych. Zazwyczaj wracam do wypróbowanych przepisów, które znajdziecie na moim blogu, jak chociażby kultowa i jedna z Waszych ulubionych zup – ekspresowa dhal. W minioną zimę, kiedy odwiedziłam moją siostrę w Sheffiled poczęstowała mnie dhal ze startą marchewką. Przepis tak mi przypadł do gustu, że od tego czasu gotowałam ją wielokrotnie. Już dawno przepis na to przepyszne dhal trafił do instagramowej rolki, jednak dotychczas nie trafił na bloga, który jest najstarszą i najbardziej trwałą bazą moich ulubionych przepisów. Dziś to zmieniam, bo ta zupa jest doskonała. Aromatyczna, rozgrzewająca i sycąca. Bazuje na sezonowych i lokalnych warzywach. Musicie przetestować ten przepis i jestem przekonana, że podbije Wasze podniebienia tak samo jak ekspresowa dhal z pomidorami.
Wspieraj moje blogowanie, postaw mi wirtualną kawę.




Składniki na 4 porcje:
- 2 ząbki czosnku, przetarte
- 1 cebula, posiekana w kostkę
- 1 łyżeczka płatków chili
- 1 łyżeczka imbiru w proszku
- 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego (kuminu)
- 1 łyżeczka mielonej gorczycy
- 1 łyżeczka mielonej kurkumy
- 1 łyżeczka mielonego cynamonu
- 200 g czerwonej soczewicy, przepłukanej
- 400 ml mleka koksowego
- 600 ml bulionu
- 2 łyżki oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego
- 3 duże lub 6 małych marchewek, obranych
- 2 garści posiekanego/porwanego jarmużu
- Sok z cytryny do smaku
W dużym rondlu rozgrzać oliwę. Wrzucić posiekaną cebulę oraz rozgnieciony czosnek i smażyć na małym ogniu, aż się zrumienią, ale nie spalą. Zajmie to około 10 minut.
Po tym czasie wsypać przyprawy. Wymieszać z cebulą i smażyć 2-3 minuty, aby uwolniły aromat.
Wsypać soczewicę, dodać mleko kokosowe i bulion. Wymieszać, doprowadzić do wrzenia i gotować na średnim/ małym ogniu przez 15 minut. W tym czasie obrać i zetrzeć marchewkę na tarce o drobnych oczkach. Jak minie 15 minut gotowania soczewicy, dodać startą marchewkę i jarmuż. Wymieszać i gotować około 10 minut. Na końcu doprawić sokiem wyciśniętym z jednej cytryny.
Podawać samodzielnie, z ryżem albo chlebkiem chapati.

