Letnia sałatka z komosą ryżową i fasolką szparagową oraz bazyliowym sosem

 

_1040185

Uwielbiam książki kucharskie, choć traktuję je raczej jako inspirację. Bardzo rzadko gotuję kropka w kropkę z przepisem, bo zazwyczaj dodaję do receptury coś od siebie. Często modyfikuję przepisy zamieniając użyte produkty na takie, które akurat mam pod ręką, bo uwierzcie, chodzenie cały dzień po sklepach i targowiskowych, w poszukiwaniu potrzebnych produktów do przepisu nie leży w mojej naturze. Z jednym wyjątkiem. Kiedy sama wymyślę jakieś odjechane danie jestem gotowa poświęcić swój czas i energię na dobór składników. Tutaj nie lubię chodzić na kompromisy. Gotując  cudzych przepisów nie szaleję. Po prostu modyfikuję pod siebie.

Tak było i tym razem.

Niedawno dostałam o starszej siostry w ramach prezentu urodzinowego książkę „Eat Vegan”. Kolejna kulinarna pozycja do mojej niemałej już kolekcji. Nie dość, że jestem lekarką i podręczniki medyczne ważą chyba z tonę, to jeszcze na domiar złego wybrałam hobby, które sprawia, że półki uginają się pod ciężarem rozmaitych albumów kulinarnych. Mój chłopak widząc kolejną paczkę z księgarni jest lekko przerażony myślą o wyprowadzce, która czeka nas prędzej czy później.

_1040175.JPG

Jeżeli odwrócony krzyż na okładce jest dla Ciebie przegięciem, przypomnę stare porzekadło – nie oceniaj książki po okładce. Poza tym, kiedyś wystarczyło wydać wegańską książkę kulinarną i to już było wielkie „wow”. Teraz książka musi być jakaś, a „Eat Vegan” jest. Powinna czymś się wyróżnić spośród innych publikacji. Z jednej strony każda kolejna wegański książka kulinarna jest wkładem w promocję kuchni roślinnej. Z drugiej strony patrząc, wiele z nich nie jest wartych uwagi przez powtarzalność, nudę i autora, który nie panuje nad parciem na szkło. Czasami mam wrażenie, że niektórzy gotowi byliby wyciąć Puszczę Białowieską, aby tylko zdobyć papier na wydanie własnej książki. Nie ważne, że nie mają nic do powiedzenia. Nie ważne, że zupełnie „nie czują” o co chodzi w jedzeniu i gotowaniu. Determinacja godna podziwu? Nie sądzę. Wiadomo, że papier przyjmie wszystko, tylko czy nam go nie szkoda?

 „Eat Vegan” jest po prostu przepiękna, dopracowana w każdym calu. Przepisy na pewno będą stanowić dla mnie ogromną inspirację, bo wiele dań spotkałam po raz pierwszy.  Do tego książka pachnie tak, że przeglądam ją chociażby po to, aby sobie poniuchać papier, z którego jest wykonana. Jak trochę w niej pogotuję i przetestuję więcej receptur,  oczekujcie konkretniejszej recenzji.

Nie spodziewałam się, że pierwszym przepisem, po który sięgnę będzie … sałatka. Jednak w obliczu faktu, że wreszcie nadeszło lato i szukałam czegoś prostego na upalne dni, ale jednocześnie odżywczego, padło na recepturę na sałatkę. Szparagi zastąpiłam zieloną fasolką szparagową, a piklowaną cebulkę – świeżą, czerwoną cebulą. Jeżeli nie masz czarnych pomidorów, nie przejmuj się – możesz wziąć dowolne, chociażby malinowe. Sałatka wyszła pyszna w wersji jaką podałam, ale nie będę się upierać, abyście wykonali ją dokładnie tak, jak ja. Przeciwnie, inspirujcie się, ale przygotowujcie po swojemu. Poczujcie radość jaka płynie z gotowania.

_1040162.JPG

_1040164.JPG

Składniki:

  • 100 g kolorowej komosy ryżowej (quinoa)
  • 300 g zielonej fasolki szparagowej
  • oliwa z oliwek
  • 4 małe czarne pomidory
  • po 10 żółtych i czerwonych pomidorków koktajlowych
  • 1 awokado
  • 1 czerwona cebulka
  • kilka liści sałaty rzymskiej
  • kilka liści bazylii

Składniki na bazyliowy dressing:

  • 30 g liści bazylii
  • sok z 1 średniej wielkości cytryny
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżka musztardy
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
  • 80 ml oliwy z oliwek

Komosę przepłucz pod bieżącą wodą. Przełóż do rondla zalej 185 ml zimnej wody, dopraw szczyptą soli, doprowadź do wrzenia, a następnie przykryj rondel pokrywką i gotuj na małym ogniu przez około 10 minut do czasu, aż quinoa zaabsorbuje wodę.

Fasolkę obierz, pokrój na około 2-3 cm kawałki. Włóż do naczynia żaroodpornego i skrop oliwą i dopraw odrobiną soli i piecz w temp. 220 st.C przez 20 minut.

W międzyczasie przygotuj sos: wszystkie składniki za  wyjątkiem oliwy umieść w rozdrabniaczu ( blender z ostrzem typu S) lub kielichu blendera. Zmiel, a następnie cały czas miksując stopniowo dolewaj oliwę do czasu aż powstanie gładki sos. Dressing przełóż do lodówki.

Ostudź fasolkę i quinoa.

Awokado obierz i pokrój w kostkę, cebulkę posiekaj w kostkę. Czarne pomidory pokrój w łódeczki, koktajlowe w połówki.

Wymieszaj ze sobą: komosę, fasolkę, pomidory i cebulę.

Możesz wymieszać z sosem w misce i przełożyć do misek wyłożonych liśćmi sałaty rzymskiej lub przełożyć sałatkę na liście i podlać dressingiem dopiero na talerzach. Na koniec posyp sałatkę listkami bazylii.

Smacznego!

_1040208

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s