Bez kategorii

Francuska zupa porowo-ziemniaczana

IMG_0261

Na początek moja osobista historia. Kilka lat temu miałam chłopca. Chłopiec ten wybitnie nie ogarniał świata wokół. Tak to już z niektórymi jest i tacy podobno niejedną sprowadzą na złe tory, bo budzą instynkty opiekuńcze. Syndrom Piotrusia Panna u chłopka i syntonia u dziewczyny to bardzo niebezpieczne combo. We mnie, aspirującym pediatrze, nie trudno wzbudzić instynkt opiekuńczy, a ze wszystkich instynktów ten właśnie jest moją największą dumą i kulą u nogi jednocześnie. Nieważne. Chłopiec ów miał teorię, że nie ma na świecie bardziej zjawiskowego widoku niż piękna dziewczyna z płócienną torbą na ramieniu, a z torby koniecznie musi wychylać się… por. Do dziś mam wrażenie, że teoria była nieco naciągana, służyła głównie temu, aby zdobywać serca niewinnych weganek, ale co zrobić… Na pewno gusta miał oryginale, a ja do dziś i kupując pora i wkładając go do torby na zakupy uśmiecham się w duchu, bo przecież według tej opinii moja atrakcyjność w tym momencie poszybuje w górę  niczym funkcja delta Diraca… 😉 Czytaj dalej „Francuska zupa porowo-ziemniaczana”