Lunch/obiad, Wegański poradnik

Wegańska lekarka na dyżurze. Co jem pełniąc dyżur w szpitalu?

_1030414
Na zdjęciu widać przykładowy zestaw, jaki przygotowałam sobie kiedyś do pracy. Na zdjęciu nie pojawiły się dwie kromki razowego chleba z ziarnami, którym zagryzałam sałatkę oraz jogurt migdałowy bez dodatku cukru firmy Provamel ( 500 g)

Jestem lekarskim dzieckiem. W dodatku praktycznie wychowałam się na serialach takich jak Ostry Dyżur i Chirurdzy, więc praca lekarza zawsze jawiła się jako wieczna gonitwa. Nie myliłam się bardzo w ocenie sytuacji. Oczywiście jest cale mnóstwo angażujących zawodów, choć nie wszystkie wymagają takiej przytomności oraz tak silnej interakcji z drugim człowiekiem, co praca lekarza. W moim odczuciu jest to bardzo wyczerpujące i niestety wypalające. Po wyjściu z pracy, kiedy mam chwilę dla siebie spotkania z ludźmi miareczkuję niemal z aptekarską precyzją. Po pracy lubię być sama. Choć nie wykluczam, że wynika to też z mojego charakteru, bo nigdy nie byłam i nie chciałam być królową towarzystwa.

Praca w polskim systemie opieki zdrowotnej to katorga. Wszyscy pocieszają, że kiedyś to się uspokoi, ale jak na razie jest wręcz przeciwnie, bo spirala nakręca się, a ja nie potrafię wyjść z wiru pracy,  który wpadałam.

Kiedy studiując, myślałam o sobie za lat kilka, wiedziałam, że czeka mnie dyżurowanie. Raczej od zawsze zakładałam, że będę robić specjalizację z czegoś, co wymaga tzw. „brania dyżurów” i zostawania w pracy na 24h. Nie miałam pojęcia, że rzadko kończy się to na 24 h… Lubię pracę lekarza, choć system, w którym przyszło  funkcjonować  i kształcić się do zawodu nie jest przyjazny. Mam wrażenie, że eksploatacja lekarzy trwa w najlepsze i nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, że może mniej zajechani posłużmy światu i ludziom dłużej, lepiej, skuteczniej. Myślę, że prędzej czy później mój organizm sam powie stop. No dobrze, ale dość narzekania, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Kocham moją pracę i prędzej zmienię kraj niż zawód. Czytaj dalej „Wegańska lekarka na dyżurze. Co jem pełniąc dyżur w szpitalu?”

Bez kategorii

Jak rozmawiać z lekarzem o diecie wegańskiej

IMG_0029

Nie jestem wielką fanką wegańskich grup na portalach społecznościowych, ale wiem, że nierzadko poruszane są tam kwestie związane ze zdrowiem. Internauci wymieniają się radami, polecają lekarzy i dietetyków. Nie ma w tym niby nic złego, bo w końcu temu między innymi mają te grupy służyć. Czasami jednak członkowie tychże grup robią krok dalej i doradzają nie tylko u kogo się leczyć, ale jak się leczyć, a nierzadko unikając wizyty lekarskiej diagnozują się poprzez „złote rady” fejsbukowej społeczności pełnej ekspertów od wszystkiego… Zastanawia mnie to, że ludzie z taką lekkością powierzają jedną z najważniejszych rzeczy w życiu, czyli własne zdrowie, komuś kogo zupełnie nie znają, nie spotkali w rzeczywistości poza-wirtualnej, których kompetencji nie są w stanie zweryfikować… Podziwiam też tych wszystkich fejsbukowych „lekarzy”. Zadziwia mnie ludzki brak pokory i odwaga (może raczej głupota?), aby  brać na siebie odpowiedzialność za zdrowie kogoś, kogo nie widzieli na oczy… Ciekawe jest to, że zazwyczaj są to osoby bez medycznego wykształcenia. Warto zdać sobie sprawę, że za nasz błąd ktoś może przepłacić zdrowiem, a nawet życiem, dlatego pomimo, że czasem kusi mnie, aby napisać komentarz pod jakimś postem, staram się być powściągliwa z wydawaniem jakichkolwiek opinii. Czasem zdawkowo radzę, aby dany delikwent_ka udał_a się do lekarza.  Uważam, że o ile doradzenie komuś, gdzie ma się zgłosić ze swoim problemem jest dopuszczalne, o tyle stawianie komuś diagnozy przez facebooka jest nieetyczne. Najbardziej lubię zdania w stylu: „Znajoma mojej znajomej też tak miała i okazało się, że to rak/celiakia/niedobór czy nadmiar tego czy owego/alergia na coś tam/ Hashimoto.” A potem litania porad terapeutycznych. Przykładów można by mnożyć w nieskończoność… Po pierwsze – przez sześć lat studiów uczyłam się, że aby kogoś zdiagnozować należy go zbadać. Po drugie – leczymy nie wyniki, a pacjenta, więc z samych wyników nie mogę w 100% zapewnić co komu dolega i przede wszystkim jak i czy w ogóle powinien się leczyć. Przeprowadzać wywiad lekarki przez facebooka? Tak przy wszystkich? A co z tajemnicą lekarską?

Powiedzmy sobie szczerze. Lekarze, jak to ludzie – są lepsi i gorsi.  Oczywiście poza tymi, którzy specjalizują się w kierunku dietetyki, są gastroenterologami, czasem kardiologami czy pediatrami, nie wiedzą za dużo na temat diety czy odżywiania. Nikt nas specjalnie nie kształci w tym kierunku i owszem, mądry lekarz powinien wykazać się wiedzą ogólną w zakresie odżywiania, natomiast powinien też umieć przekazać pałeczkę dietetykom, zamiast dzielić się często nieaktualizowaną latami wiedzą ze swoimi pacjentami. Czytaj dalej „Jak rozmawiać z lekarzem o diecie wegańskiej”