Najlepsze wegańskie śniadanie: tosty francuskie

_1030582.JPG

Jestem absolutną fanką pysznych, przygotowanych z czułością i jedzonych bez pośpiechu śniadań. Ubolewam nad tym, że mam na nie czas tylko w weekendy i to nie wszystkie, ale co począć, skoro wybrałam zawód lekarza. Na brak pracy nie narzekam. Niestety jednocześnie jestem też śpiochem, dla którego poranne zrywanie z łóżka jest naprawdę sporym wysiłkiem i poświęceniem. Staram się myśleć o mojej codziennej, porannej walce ze samą sobą, jak o próbie charakteru, ale przyznaję, lekko nie jest. Poranki są dla mnie trudne, a latem to i tak pikuś. Zimą to prawdziwa gehenna.

Weekendy to co innego. Wstaję, ogarniam powoli poranną toaletę. Wypijam kawę snując się po domu w piżamie, a gdy rozbudzę się już całkiem, zabieram się za śniadanie i z reguły… drugą kawę. Śniadanie przygotowuję ze spokojem, bez pośpiechu, jem ze smakiem i są to te momenty, kiedy codzienność nabiera magi. Wiecie o czym piszę, prawda? Mam nadzieję, że wiecie. Mam nadzieję, że i Wam się ona zdarza. Czytaj dalej

Truskawkowy sernik z nerkowców na Dzień Kobiet

img_0268

Dzień Kobiet to święto, do którego nigdy nie przykładałam jakieś szczególnej wagi. Tak naprawdę nie wiem, czy w ogóle są dni w roku, które mają dla mnie znaczenie. Hm? Po zastanowieniu myślę, że są to urodziny moich bliskich. Z Dniem Kobiet miałam ten problem, że jako nastolatka bardzo trudno przyszło mi pogodzenie się z faktem, że nią jestem. Choć wychowałam się wśród trzech sióstr, byłam raczej łobuziarą w bojówkach czy ogrodniczkach. Nerdem i brzydulą. Potem przyszedł czas punk rocka, w którym świetnie odnajdywały się takie dziwolągi, jak ja. Pokręcone dzieciaki nieakceptujące świata i ludzi. Źle zniosłam dojrzewanie i zamiany, które zachodzą w organizmie, kiedy z dziecka przeistaczasz się w kobietę i raczej się tego wstydziłam, niż czułam, żeby to co się ze mną dzieje uznać za dar. Dojrzewanie tylko spotęgowało moje kompleksy. Jednak lata mijały i z czasem nie tylko zaakceptowałam siebie, jako kobietę, ale cholernie polubiłam ten stan. Czytaj dalej

Marchewkowa owsianka

IMG_0444

Bardzo lubię owsianki, choć muszę przyznać, że jest to mój patent na zimowe śniadanie, bo z reguły jadam je na ciepło i fajnie rozgrzewają, przed wyjściem z domu w grudniowe czy styczniowe poranki. Latem natomiast nierzadko miksuję sobie na śniadanie lody przygotowane na bazie mrożonych bananów, do których dodaję owoce lub kakao i bakalie, w zależności od fantazji. W tym roku jest inaczej. Jak pewnie domyślacie się, z uwagi na kapryśną pogodą. Po chwili zastanowienia okazało się, że lody nie pojawiły się w tym roku na śniadanie ani razu, natomiast kilkakrotnie zdarzyło mi się jeść owsiankę czy jaglankę. Zupełnie jak jesienią czy zimną. W związku z tym podzielę się z Wami recepturą na jedną z moich ulubionych owsianek z dodatkiem marchewki i masła orzechowego. Nie jest to może danie piękne i efektowne, ale naprawdę smaczne i odżywcze. W młodą, słodką marchewką wychodzi przepyszne.

Jak spróbujcie raz, na pewno powrócicie do tej receptury wielokrotnie. Gwarantuję. Czytaj dalej

Orkiszowe placki na wegańskie śniadanie. Roślinne pancakes

 

IMG_0388

Kiedy przechodziłam na dietę roślinną, myślałam, że już zawsze na moim talerzu będzie tylko  ryż z warzywami, makaron z sosem pomidorowym i ciasto czekoladowe ze słynnej wege strony „Puszka”. Myliłam się. Nie pierwszy raz, nie ostatni. To, co jadam, to co przygotowuję sama, ale również to, co obecnie mogę znaleźć w wegańskich knajpach przerasta moje najśmielsze sny o wegańskim, jedzeniowym raju.

Jadamy dobrze. Dogadzamy sobie, a wszelkie głosy współczucia ze strony mięsożerców, dostrzegających nie to, co można znaleźć na moim talerzu, ale to, czego sobie odmawiam, brzmią jak mało śmieszny żart.

Naprawdę, w życiu mogę wyszukać dużo więcej powodów do zmartwień, ale na zawartość mojego talerza nie mogę narzekać. Czytaj dalej

Kakaowe tarteletki z cytrynowym kremem z nerkowców i awokado

IMG_1107Strasznie żałuję, że teraz, gdy sezon wakacyjny w pełni, jak nie mam kiedy gotować i publikować przepisów pełnych wszystkich cudownych smakołyków, jakie przynosi nam lato. Wciąż tkwię zawieszona pomiędzy dwoma mieszkaniami, wśród kartonów, mebli do złożenia, tych już złożonych oraz masy śmieci, które powinny trafić do wyrzucenia, ale nie ma kiedy ich posegregować. Przeprowadzka to trudna sprawa. Nikt przecież nie załatwi jej za Ciebie, nie usiądzie i nie zdecyduje o rzeczach, które chcesz zachować, a które musisz porzucić. Nikt nie poukłada Twoich rzeczy, bo sam czy sama powinieneś czy powinnaś poukładać swoje naczynia w kuchni, przyprawy w szufladzie, książki na półkach czy ciuchy w szafach. Żyję, więc w strasznym chaosie, który nie pozwala mi się wyluzować. Nic nie poradzę, że mam tendencję do skrupulatnego porządkowania świata wokół i panujący wokół mnie nieład zwyczajnie mnie stresuje. Do tego praca, której ostatnio jest masa i w sumie nie pamiętam już kiedy miałam zupełnie wolny weekend i w dodatku nie wiem, czy czeka mnie taki do połowy lipca. Tymczasem jest lato. Marzy mi się jezioro i las. Wypad na Kaszuby, ciepła trawa w ogrodzie rodziców, huśtawka i kieszenie pełne czereśni. Jedyne co jeszcze daje mi siłę to zapachy lata, kiedy wieczorem przemykam rowerem przez miasto. Dużo mówi się o komfortowym jedzeniu, które przywołuje w nas miłe wspomnienia. Oczywiście mam swój „comfort food”, o którym na blogu pisałam nie raz i jeszcze pewnie niejednokrotnie wspomnę, ale mam też zapachy, które sprawiają, że czuję się totalnie, jak w domu. Na swoim miejscu. Do takich zapachów zalicza się niewątpliwie akacja, która niestety już dawno przekwitła oraz przekwitające właśnie lipy. Z tych późniejszych, które towarzyszą mi przez całe lato wytypowałabym zapach maciejki. Czytaj dalej

Truskawkow0-kokosowy pudding z nasionami chia

IMG_0979IMG_0982

Pudding chia to oklepany pomysł na deser czy śniadanie. Pojawiał się wszędzie już tyle razy i w takiej ilości wersji, że trudno chyba kogokolwiek nim zaskoczyć. Ja chciałabym się jednak skupić na jednej podstawowej zalecie takich deserów. Po pierwsze w połączeniu z odpowiednimi składnikami są po prostu bardzo zdrowe. Po drugie z reguły nie są pracochłonne i właściwie robią się same. Trzecią ważną zaletą jest to, że są po prostu ładne i wcale nie chodzi o to, że dzięki urodzie możemy je serwować gościom. Ja jestem zwolenniczką ładnego gotowania. Po prostu lubię, kiedy jedzenie prezentuje się ładnie i apatycznie bez względu na to, czy przygotowuję je dla masy ludzi, czy będę jeść sama w zaciszu domowym. Najbardziej lubię w puddingach chia to, że doskonale nadają się, aby zabrać je w słoiczku do pracy, a praca to wiadomo – drugi dom.  Czytaj dalej