Różane drożdżówki niezgody. Wegańskie zawijańce z konfiturą z płatków róży

_DSC0016

Dzisiejszy przepis na różowe zawijańce drożdżowe, powstałe dzięki inspiracji recepturą z niezwykle pięknego bloga Candy Company, to ciastka niezgody. Kiedy ich zdjęcia zaczęły pojawiać się na moich profilach społecznościowych, odbiorcy i odbiorczynie moich publikacji natychmiast ruszyły z odsieczą – „wyglądają obrzydliwie jak mięso”. Podzielili się na tych, którzy wiedzą  w nich  mięso i na tych, którzy dopatrują się w nich odchodów jednorożca. Ja sama poczułam się tak, jakbym właśnie zdradziła swój weganizm. Jakbym co najmniej pochłonęła jakieś zwierzę. Z tym, że ja nie widziałam w nich mięsa… Może dlatego, że jest to dla mnie zbyt odległy i abstrakcyjny temat?  A może dlatego, że ostatnie mięso z jakim miałam bezpośrednio do czynienia było ludzkie mięso, zatopione w formalnie na zajęciach z anatomii? No dobra jeszcze na medycynie sądowej i praktykach wakacyjnych też się napatrzyłam na ludzką tkankę mięśniową, dziękując wówczas losowi szczególnie za bycie weganką. W końcu ta zwierzęca – ptaków czy ssaków, które większość jada, nie różni się specjalnie od ludzkiej.

Mam nadzieję, że nikt po tym wyznaniu nie puścił pawia na monitor. Gwoli ścisłości – szalenie szanuję zwłoki osób, które oddały swoje pośmiertne ciało do uczelnianych prosektoriów, umożliwiając studentom i studentkom naukę. Kształcą kolejne pokolenia lekarzy.  Czytaj dalej

Wegańskie twixy z karmelem daktylowym

IMG_0788

Nie jestem wielką fanką słodyczy. Zdrowych, niezdrowych – żadnych. Generalnie, jak w pracy nabieram ochoty na słodkie lub mam poczucie, że zaraz zemdleję ze stresu to sięgam po owoce – surowe lub suszone i naprawdę stawiają mnie do pionu, albo koktajl, który na szczęście mogę nabyć w szpitalnym bufecie. Niemniej od czasu do czasu mam ochotę na jakąś „czekoladkę”. Cały mój dramat polega na tym, że do szczęścia wystarczy mi jeden taki batonik, jak widać na zdjęciach, a przygotowując w domu słodkości z reguły ląduję, a właściwie lądujemy z całą blachą. I co zrobić? Trzeba to wszystko zjeść. Z kubkiem czarnej kawy zaparzonej przez Pawła w driperze dajemy radę nawet całej foremce wegańskich twixów 😉

Myślę, że wielu z Was doceni, że są zdrowsze od pierwowzoru, ale nie dajcie sie zwieść. W nadmiarze WSZYSTKO szkodzi. 😉

Przepis miał być moją propozycją na prezent na Dzień Dziecka, ale niestety mój komputer odmówił posłuszeństwa. Na szczęście już działa, a ja mogę nadrobić zaległości. Na tegoroczny Dzień Dziecka już za późno, ale głęboko wierzę, że znajdziecie jakieś inne sensowne święto, by je przygotować.

Może Dzień Ojca? A może po prostu będziecie nimi świętować kolejny dzień wspaniałego życia? Czemu nie?

Czytaj dalej

Domowy sos barbecue i tempehowe burgery

IMG_0213

Czas pikników, wypadów w plener, wycieczek do lasu, w góry, nad jeziora i morze, a przede wszystkim moich ukochanych pikników zbliża się wielkimi krokami. Należę do tej grupy ludzi, która ma wszystko zaplanowane i poukładane, co jest moim przekleństwem i błogosławieństwem, bo tak samo często ratuje mnie, jak i nie daje żyć, gdy tylko coś zaczyna wymykać się spod  kontroli lub toczyć po swojemu, a nie tak jak ja to sobie zaplanowałam… Aby nie spóźnić się z przepisem przed majówką, zawczasu wrzucam przepis na sos BBQ, który sprawdzi się zarówno do potraw z grilla, ale będzie też idealnym dodatkiem do pieczonych w piekarniku  warzyw czy domowych burgerów.

Tak więc oto jest i on: domowy, wegański, aromatyczny sos BBQ, coraz bardziej popularny nad Wisłą i niezastąpiony, gdy przygotowujemy jedzenie typu fast food.

Czytaj dalej

Kulki mocy – proste i zdrowe przekąski dla kulinarnych anarchistów…

IMG_0069

Wiosna sama w sobie, obok lata oczywiście, wydaje się być najbardziej energetyzującą porą roku. W końcu przyroda budzi się do życia, a promienie słońca opalają naszą twarz i coraz chętniej odsłaniane ramiona. Wiele osób jednak właśnie teraz odczuwa zmęczenie i brak siły do działania. Niemniej zaczynamy żyć nieco intensywniej niż podczas zimy, chętniej wychodzimy z domu, spotykamy się ze znajomymi i częściej potrafimy zmobilizować się do wysiłku fizycznego, chociażby takiego jak wypad na wycieczkę rowerową. Część na pewno do wiosny odkładała noworoczne postanowienie, aby zacząć regularnie ćwiczyć. W końcu, kiedy pogoda sprzyja jest to dużo łatwiejsze, a do tego szansa na zniechęcenie się jest znacznie mniejsza, niż gdy podejmujemy wysiłek zimą, przy minusowych temperaturach.

Czytaj dalej

Napój z pestek dyni, czyli wegańskie mleko dyniowe

IMG_0040 Napoje roślinne stały się w ciągu ostatnich lat bardzo popularne. W swoim asortymencie posiada je coraz więcej sklepów, a sięgają po nie zarówno weganie, jak i osoby nie mające z dietą roślinną zbyt wiele wspólnego. Moje ulubione to mleko migdałowe, ryżowe i z nerkowców, ale nie raz sięgam po owsiane, czy nawet sojowe, które lubię najmniej. Staram się wybierać te, które pozbawione są dodatkowego cukru, choć wciąż jeszcze większość jest dosładzana. Czytaj dalej