Roślinne śniadanie

Najlepsze wegańskie śniadanie: tosty francuskie

_1030582.JPG

Jestem absolutną fanką pysznych, przygotowanych z czułością i jedzonych bez pośpiechu śniadań. Ubolewam nad tym, że mam na nie czas tylko w weekendy i to nie wszystkie, ale co począć, skoro wybrałam zawód lekarza. Na brak pracy nie narzekam. Niestety jednocześnie jestem też śpiochem, dla którego poranne zrywanie z łóżka jest naprawdę sporym wysiłkiem i poświęceniem. Staram się myśleć o mojej codziennej, porannej walce ze samą sobą, jak o próbie charakteru, ale przyznaję, lekko nie jest. Poranki są dla mnie trudne, a latem to i tak pikuś. Zimą to prawdziwa gehenna.

Weekendy to co innego. Wstaję, ogarniam powoli poranną toaletę. Wypijam kawę snując się po domu w piżamie, a gdy rozbudzę się już całkiem, zabieram się za śniadanie i z reguły… drugą kawę. Śniadanie przygotowuję ze spokojem, bez pośpiechu, jem ze smakiem i są to te momenty, kiedy codzienność nabiera magi. Wiecie o czym piszę, prawda? Mam nadzieję, że wiecie. Mam nadzieję, że i Wam się ona zdarza. Czytaj dalej „Najlepsze wegańskie śniadanie: tosty francuskie”

Bez kategorii

Kakaowe tarteletki z cytrynowym kremem z nerkowców i awokado

IMG_1107Strasznie żałuję, że teraz, gdy sezon wakacyjny w pełni, jak nie mam kiedy gotować i publikować przepisów pełnych wszystkich cudownych smakołyków, jakie przynosi nam lato. Wciąż tkwię zawieszona pomiędzy dwoma mieszkaniami, wśród kartonów, mebli do złożenia, tych już złożonych oraz masy śmieci, które powinny trafić do wyrzucenia, ale nie ma kiedy ich posegregować. Przeprowadzka to trudna sprawa. Nikt przecież nie załatwi jej za Ciebie, nie usiądzie i nie zdecyduje o rzeczach, które chcesz zachować, a które musisz porzucić. Nikt nie poukłada Twoich rzeczy, bo sam czy sama powinieneś czy powinnaś poukładać swoje naczynia w kuchni, przyprawy w szufladzie, książki na półkach czy ciuchy w szafach. Żyję, więc w strasznym chaosie, który nie pozwala mi się wyluzować. Nic nie poradzę, że mam tendencję do skrupulatnego porządkowania świata wokół i panujący wokół mnie nieład zwyczajnie mnie stresuje. Do tego praca, której ostatnio jest masa i w sumie nie pamiętam już kiedy miałam zupełnie wolny weekend i w dodatku nie wiem, czy czeka mnie taki do połowy lipca. Tymczasem jest lato. Marzy mi się jezioro i las. Wypad na Kaszuby, ciepła trawa w ogrodzie rodziców, huśtawka i kieszenie pełne czereśni. Jedyne co jeszcze daje mi siłę to zapachy lata, kiedy wieczorem przemykam rowerem przez miasto. Dużo mówi się o komfortowym jedzeniu, które przywołuje w nas miłe wspomnienia. Oczywiście mam swój „comfort food”, o którym na blogu pisałam nie raz i jeszcze pewnie niejednokrotnie wspomnę, ale mam też zapachy, które sprawiają, że czuję się totalnie, jak w domu. Na swoim miejscu. Do takich zapachów zalicza się niewątpliwie akacja, która niestety już dawno przekwitła oraz przekwitające właśnie lipy. Z tych późniejszych, które towarzyszą mi przez całe lato wytypowałabym zapach maciejki. Czytaj dalej „Kakaowe tarteletki z cytrynowym kremem z nerkowców i awokado”

Bez kategorii

Podwójnie czekoladowy tort z letnimi owocami. Wegański.

IMG_0359  Czy zawsze musi być okazja, aby upiec tort? Urodziny, imieniny, święta, śluby, rocznice? Niekoniecznie. Ja sama choć naprawdę uwielbiam piec, nie umiem sobie przypomnieć, kiedy i czy w ogóle piekłam tort bez okazji. Chyba nie. Może dlatego, że był czas w moim życiu, że okazji było tak dużo, że nie musiałam ich za bardzo szukać.

Mój pierwszy wegański tort upiekłam na urodziny mojej Mamy. Czekoladowy biszkopt, chałwowy krem i wiśnie.  Doskonale pamiętam. Jak na pierwszy raz był naprawdę udany i wszystko było z nim okey, poza tym, że wyglądał jak „niewygląd”…

Mam nadzieję, że ten, pieczony bez okazji nie będzie moim ostatnim i nie raz jeszcze pomogę Wam przygotować jakieś słodkie cudo. Czytaj dalej „Podwójnie czekoladowy tort z letnimi owocami. Wegański.”