Wegańskie drożdżówki z czekoladą

IMG_0155

Jakby to powiedziała moja Babcia – mam smykałkę do ciasta drożdżowego. Lubię ciasto drożdżowe, a ciasto drożdżowe lubi mnie. Wypieki to sposób na odreagowanie stresu dnia codziennego i niejednokrotnie po kolejnej porcji zdjęć drożdżówek na moim Instagramie, można wnioskować, że mam za sobą czas pełen wrażeń. Mieszanie i ugniatanie ciasta najzwyczajniej w świecie mnie uspokaja, a zapach ciepłej drożdżówki wypełniający mieszkanie sprawia, że robi się domowo na wskroś. Można poczuć się dobrze i bezpiecznie. Dlatego ilekroć świat daje mi popalić, tylekroć w domu pojawiają się bułeczki, drożdżówki, chlebki, pizze, focaccie, ślimaczki z nadzieniem słodkim i wytrawnym.  Czytaj dalej

Krem śliwkowo-kakaowy. Wyśmienity

IMG_0686IMG_0689

Idą zmiany… Zawsze u schyłku lata czuję, że wybucha w moim życiu mała rewolucja, że zaczyna się coś nowego. Z reguły w tym czasie nabieram ochoty na wniesienie jakiś nowości… Potrzeba, aby się rozwijać staje się dużo silniejsza, niż wiosną czy w środku lata. Zastanawiam się, ile w tym nawyku sprzed lat, kiedy po wakacjach wracało się do szkoły i po letniej labie człowiek nagle musiał się zaktywować, ile wynika z tego jaka jestem… Może po prostu lato jest okresem, kiedy zbiera się we mnie tyle energii, którą muszę spożytkować, nim od niej eksploduję. Rozpadnę się na kawałki, rozsypię jak źle otwierana paczka dropsów.

Na szczęście koniec lata to nie tylko roznosząca mnie energia. Koniec lata to okres, który w kuchni lubię szczególnie bardzo. Warzywa i owoce są idealnie dojrzałe, aromatyczne, smakują lepiej niż kiedykolwiek. Właściwie wszystko, co przygotuję z sezonowych składników jest wyśmienite. Nieważne czy są to desery, czy dania warzywne. Nie sposób w tym czasie nie myśleć w kółko o jedzeniu. Czytaj dalej

Kulki mocy a’la snickersy

IMG_0638.JPG

Staram się ograniczyć słodycze. Nie rzucam się z szaleństwem w oczach na wszystkie ciastka tylko dlatego, że mają wegański skład. Kiedyś traktowałam dietę roślinną tylko i wyłącznie jako sprzeciw wobec wykorzystywaniu zwierząt. Obecnie coraz baczniej przyglądam się korzyściom zdrowotnym, jakie mogą płynąć z usunięcia produktów odzwierzęcych z codziennego menu. Mam nadzieję, że niebawem poczytacie trochę moich wypocin na temat tego, że z punktu widzenia medycy, wegański sposób odżywania to przyszłość i wiele badań jest obiecująca, ukazując weganizm jako dobry wybór zarówno dla zwierząt, środowiska, jak i nas samych.  Czytaj dalej

Ciastka z rozmarynem i czekoladą. Idealne na deszczowe lato.

IMG_1281.CR2

Jak na połowę lipca przystało w Polsce głównie pada, wieje oraz zalewa drogi i piwnice… W wakacje z pogodą u nas jest tak, że albo deszcz leje w opór, albo słońce grzeje, jak na Saharze. Rzadko jest coś pomiędzy. Osobiście preferuję tę drugą opcję, ale nie rozpaczam z powodu deszczu, wierząc głęboko, że lato nadejdzie prędzej czy później. Zawsze w końcu przychodzi. Lato jest jak Buka, z tą różnicą, że kiedy Buka pojawiała się w Dolinie Muminków wszystko skuwało się lodem. Lato rozgrzewa ziemię do czerwoności. W moim życiu dużo się dzieje, ale to stało się już normą. Praca wciąga i pochłania, a jednocześnie nie zamierzam przestawać działać na polu kulinarnym i nadal promować na blogu najlepszą w całej galaktyce kuchnię wegańską. Od sierpnia szykują się kolejne warsztaty i wspólne gotowanie. Mam nadzieję, że się spotkamy, bo ostatnio najbardziej w życiu brakuje mi właśnie ludzi. Czas spędzam w pracy, a potem ogarniam codzienność i na prowadzenie życia towarzyskiego zwyczajnie godzin w dobie brakuje. Jak już wyłuskam kilka chwil to lecę do kina, sadzę kwiatki i zioła oraz oczywiście gotuję. Generalnie karuzela się kręci i chyba nie tak szybko odetchnę. Sama to zresztą nakręcam. Mogłabym odpuścić wiele rzeczy, ograniczyć zajęcia, ale nie umiem. Zamiast minimalizować aktywności, dokładam sobie wciąż nowe i wyszukuję kolejnych. Kiedyś lubiłam działać w grupie, teraz wolę w pojedynkę, bo łatwiej jest się umówić i zorganizować coś sama ze sobą, niż liczyć na innych. Strasznie żałuję, że nie jestem w stanie opublikować nawet połowy przepisów, które realizuję na co dzień. Nawet, jak spiszę przepisy to nie udaje mi się sfotografować potraw lub odwrotnie – zdjęcia są, ale za nie potrafię odtworzyć przepisu z głowy. Zwłaszcza po kilku dniach. Z doświadczenia wiem, że jak odłożę publikację na później to z reguły nie udaje mi się jej zrealizować. Nawet nie macie pojęcia ile zdjęć jedzenia, na które przepisy nie ujrzą światła dziennego, zalega na dysku mojego komputerka… Zastanawiam się czy inni blogerzy też tak mają, czy tylko ja jestem taka nieogarnięta.  Czytaj dalej

Kakaowe tarteletki z cytrynowym kremem z nerkowców i awokado

IMG_1107Strasznie żałuję, że teraz, gdy sezon wakacyjny w pełni, jak nie mam kiedy gotować i publikować przepisów pełnych wszystkich cudownych smakołyków, jakie przynosi nam lato. Wciąż tkwię zawieszona pomiędzy dwoma mieszkaniami, wśród kartonów, mebli do złożenia, tych już złożonych oraz masy śmieci, które powinny trafić do wyrzucenia, ale nie ma kiedy ich posegregować. Przeprowadzka to trudna sprawa. Nikt przecież nie załatwi jej za Ciebie, nie usiądzie i nie zdecyduje o rzeczach, które chcesz zachować, a które musisz porzucić. Nikt nie poukłada Twoich rzeczy, bo sam czy sama powinieneś czy powinnaś poukładać swoje naczynia w kuchni, przyprawy w szufladzie, książki na półkach czy ciuchy w szafach. Żyję, więc w strasznym chaosie, który nie pozwala mi się wyluzować. Nic nie poradzę, że mam tendencję do skrupulatnego porządkowania świata wokół i panujący wokół mnie nieład zwyczajnie mnie stresuje. Do tego praca, której ostatnio jest masa i w sumie nie pamiętam już kiedy miałam zupełnie wolny weekend i w dodatku nie wiem, czy czeka mnie taki do połowy lipca. Tymczasem jest lato. Marzy mi się jezioro i las. Wypad na Kaszuby, ciepła trawa w ogrodzie rodziców, huśtawka i kieszenie pełne czereśni. Jedyne co jeszcze daje mi siłę to zapachy lata, kiedy wieczorem przemykam rowerem przez miasto. Dużo mówi się o komfortowym jedzeniu, które przywołuje w nas miłe wspomnienia. Oczywiście mam swój „comfort food”, o którym na blogu pisałam nie raz i jeszcze pewnie niejednokrotnie wspomnę, ale mam też zapachy, które sprawiają, że czuję się totalnie, jak w domu. Na swoim miejscu. Do takich zapachów zalicza się niewątpliwie akacja, która niestety już dawno przekwitła oraz przekwitające właśnie lipy. Z tych późniejszych, które towarzyszą mi przez całe lato wytypowałabym zapach maciejki. Czytaj dalej

Wegańskie twixy z karmelem daktylowym

IMG_0788

Nie jestem wielką fanką słodyczy. Zdrowych, niezdrowych – żadnych. Generalnie, jak w pracy nabieram ochoty na słodkie lub mam poczucie, że zaraz zemdleję ze stresu to sięgam po owoce – surowe lub suszone i naprawdę stawiają mnie do pionu, albo koktajl, który na szczęście mogę nabyć w szpitalnym bufecie. Niemniej od czasu do czasu mam ochotę na jakąś „czekoladkę”. Cały mój dramat polega na tym, że do szczęścia wystarczy mi jeden taki batonik, jak widać na zdjęciach, a przygotowując w domu słodkości z reguły ląduję, a właściwie lądujemy z całą blachą. I co zrobić? Trzeba to wszystko zjeść. Z kubkiem czarnej kawy zaparzonej przez Pawła w driperze dajemy radę nawet całej foremce wegańskich twixów 😉

Myślę, że wielu z Was doceni, że są zdrowsze od pierwowzoru, ale nie dajcie sie zwieść. W nadmiarze WSZYSTKO szkodzi. 😉

Przepis miał być moją propozycją na prezent na Dzień Dziecka, ale niestety mój komputer odmówił posłuszeństwa. Na szczęście już działa, a ja mogę nadrobić zaległości. Na tegoroczny Dzień Dziecka już za późno, ale głęboko wierzę, że znajdziecie jakieś inne sensowne święto, by je przygotować.

Może Dzień Ojca? A może po prostu będziecie nimi świętować kolejny dzień wspaniałego życia? Czemu nie?

Czytaj dalej

Podwójnie czekoladowe muffiny z kremem czekoladowym

IMG_0452
Muffiny i capcakesy, czyli muffiny z „czapeczką” kremu na wierzchu wydają się być delikatnie mówiąc niemodne. Mam wrażenie, że lata świetlności mają po prostu za sobą. W dobie, kiedy coraz więcej mówi się o zdrowym odżywianiu jedynie bezglutenowe babeczki z kremem czekoladowym z awokado i bananów czy lemon curd z orzechów nerkowca, oczywiście wszystko bez użycia cukru rafinowanego, mają naprawdę szansę na zauważenie i przede wszystkim na docenienie. Ja sama nie jestem wielką entuzjastką kremów. Torty jadam tylko od święta i zdradzę Wam, że podczas ostatniej wizyty w berlińskim Goodies, choć zamówiłam sobie kawałek tortu, które są tam naprawdę udane i bez ściemy, najbardziej jarałam się drożdżowym, cynamonowym ślimakiem, który jadłam dzień później w tym samym lokalu do porannej kawy. Ze wszystkich wypieków liczą się dla mnie tofurniki i inne bezserniki oraz właśnie wypieki drożdżowe, których nieskromnie mówiąc jestem mistrzynią. W sezonie letnim biszkopt czy beza z owocami też może być. Oczywiście dobrej szarlotki też nigdy nie odmówię. Co tu dużo gadać. Lubię zwyczajne ciasta, które kojarzą mi się z dzieciństwem i domem.

Czytaj dalej