Wegańskie brownie z batatów na Dzień Czekolady

P1000224.JPG

Na początku roku przeglądałam kalendarz w poszukiwaniu dziwacznych dni i świąt. Niektóre wydawały się absurdalne do kwadratu, inne wręcz przeciwnie. Zachwycona zaznaczałam kolejne dni w kalendarzu i ustawiałam przypomnienie na telefonie, aby ich nie przegapić i świętować należycie. Jedzenie czczę i wielbię, więc nic dziwnego, że na pierwszy plan wysunęły się święta takie jak Dzień Pizzy (09.02), Dzień Hummusu (13.05), Dzień Falafela (12.06) i oczywiście Dzień Czekolady, który przypada dokładnie dziś – 12.04. Jak mogłabym nie świętować Dnia Czekolady? Niejednokrotnie ratującej mnie z opresji, pomagającej przetrwać trudne chwile, ale jednocześnie tej, która towarzyszy mi w najlepszych momentach mojego życia? Sięgam po nią, gdy jest mi źle i gdy świętuję. Nauczyła mnie tego Mama. Kiedy w trakcie studiów dzwoniłam czasami do niej podłamana, zawsze jako złotą radę słyszałam, że mam zjeść sobie czekoladkę. I wiecie co? Pomagało. Do dziś wracam do tej metody…

Czekoladę lubię w każdej formie. Dla mnie musi spełniać tylko jeden warunek – być wegańska. To wystarczy, abym przyjęła ją w każdej ilości.

Nie ufam ludziom, którzy jej nie lubią…  Czytaj dalej

Klasyczny wegański sernik. Idealny.

_DSC0174

Wiem, że zbliża się Wielkanoc, a ja na domiar złego publikuję tutaj przepis na klasyczne ciasto tych świąt, czyli sernik, oczywiście w jego lepszej, wegańskiej odsłonie i może wypadałoby tu rzucić klika zdań o zbliżających się dniach, ale naprawdę nie mam w tym temacie nic do powiedzenia. W zasadzie z punktu widzenia weganki Wielkanoc, podobnie zresztą jak inne święta to wątpliwy powód do radości. Wielkanoc oznacza wzrost konsumpcji mięsa i produktów odzwierzęcych. Jeżeli więc ktoś ma tu swoją Kalwarię to zwierzęta… Ała, powiedziałam coś, czego nie powinnam poruszać serwując sernik? Prawda jest taka, że za kiełbasami, pasztetami, pieczeniami, jajkami, paschami, sernikami stoi bardzo realne cierpienie zwierząt. Warto chociaż częściowo zamienić mięso i nabiał na roślinne odpowiedniki. Na moim blogu możecie znaleźć przepis na pyszny pasztet z zielonej soczewicy, smakowitą pastę bezjajeczną, idealną na święta sałatkę z burakami. Roślinny majonez? Żaden problem! Wyszukacie go zarówno w tym, jak i w tym przepisie. Bazą dla majonezu może stać się nawet słonecznik! Możecie też sięgnąć po pieczeń w kalafiora z sosem chrzanowym. Idealnie sprawdzą się też kotleciki z tempheu lub grillowany w piekarniku kalafior. Niedawno pojawiły się też wegańskie białe kiełbaski

Słodkie? Co powicie na aromatyczną drożdżową babkę z rozmarynem? Pochwałom tego przepisu nie było końca. Serniczek znajdziecie poniżej, a gdy komuś mało  zawsze może poszperać w wyszukiwarce na mojej stronie szukając chociażby pod nazwą tofurnik. Na mazurek przepis jeszcze się pojawi w tygodniu, ale dla tych bardziej liberalnych znajdzie się przepyszne banoffee pie. Do śniadania wielkanocnego poleca się zielony koktajl, który uczyni stół na wskroś świątecznym.  Czytaj dalej

Wegańskie drożdżówki z czekoladą

IMG_0155

Jakby to powiedziała moja Babcia – mam smykałkę do ciasta drożdżowego. Lubię ciasto drożdżowe, a ciasto drożdżowe lubi mnie. Wypieki to sposób na odreagowanie stresu dnia codziennego i niejednokrotnie po kolejnej porcji zdjęć drożdżówek na moim Instagramie, można wnioskować, że mam za sobą czas pełen wrażeń. Mieszanie i ugniatanie ciasta najzwyczajniej w świecie mnie uspokaja, a zapach ciepłej drożdżówki wypełniający mieszkanie sprawia, że robi się domowo na wskroś. Można poczuć się dobrze i bezpiecznie. Dlatego ilekroć świat daje mi popalić, tylekroć w domu pojawiają się bułeczki, drożdżówki, chlebki, pizze, focaccie, ślimaczki z nadzieniem słodkim i wytrawnym.  Czytaj dalej

Truskawkowy sernik z nerkowców na Dzień Kobiet

img_0268

Dzień Kobiet to święto, do którego nigdy nie przykładałam jakieś szczególnej wagi. Tak naprawdę nie wiem, czy w ogóle są dni w roku, które mają dla mnie znaczenie. Hm? Po zastanowieniu myślę, że są to urodziny moich bliskich. Z Dniem Kobiet miałam ten problem, że jako nastolatka bardzo trudno przyszło mi pogodzenie się z faktem, że nią jestem. Choć wychowałam się wśród trzech sióstr, byłam raczej łobuziarą w bojówkach czy ogrodniczkach. Nerdem i brzydulą. Potem przyszedł czas punk rocka, w którym świetnie odnajdywały się takie dziwolągi, jak ja. Pokręcone dzieciaki nieakceptujące świata i ludzi. Źle zniosłam dojrzewanie i zamiany, które zachodzą w organizmie, kiedy z dziecka przeistaczasz się w kobietę i raczej się tego wstydziłam, niż czułam, żeby to co się ze mną dzieje uznać za dar. Dojrzewanie tylko spotęgowało moje kompleksy. Jednak lata mijały i z czasem nie tylko zaakceptowałam siebie, jako kobietę, ale cholernie polubiłam ten stan. Czytaj dalej

Afrykańskie pączki – kokosowe mandazi

IMG_0240.JPG

Mandazi, czyli kenijski i tanzański przysmak śniadaniowy to coś pomiędzy znanymi nam pączkami, donutami i racuchami. W Afryce serwuje się ja na śniadanie, ale z powodzeniem możemy podać je na deser. Po raz pierwszy usłyszałam o nich od mojego szwagra, który właśnie z tamtych rejonów świata podchodzi i wypróbowałam już co najmniej kilka przepisów.  Mandazi pojawiały się dwukrotnie na blogu pod starym adresem, ale zagościły też tutaj. Dokładnie rok temu zapraszałam na mandazi bananowe. Niemniej receptura do, której wracam najchętniej to ta ze starej strony. Mandazi w kokosem, dzięki wiórkom kokosowym i mące ryżowej są delikatnie chrupiące, ale jednocześnie puszyste i mięciutkie. Czytaj dalej

Wegańskie chruściki, czyli faworki bez jaj

img_0051

W tym roku mieliśmy jeść jeszcze mniej słodyczy niż dotychczas i nawet popełniłam w tym kierunku pewne kroki. Zamówiłam górę orzechów i suszonych owoców, które zamierzam przerobić na batoniki, kulki pomocy, granole. Jednak mamy karnawał, czas kiedy pączki i chruściki wiodą prym. W zeszłym roku pokazywałam Wam alternatywy w postaci churros i mandazi. W tym roku stawiam na klasykę. Na pierwszy ogień idą chruściki, czyli inaczej faworki. To mąka, cukier i tłuszcz, więc fani zdrowego jedzenia będą niepocieszeni.  Na szczęście z podanych przeze mnie proporcji  nie wychodzi ich dużo, więc grzech będzie co najwyżej malutki.  Zapijcie je smoothie z jarmużu i będzie dobrze. Oczywiście żartuję. Faworki można zapijać tylko czarną kawą lub herbatą. 🙂 Przygotowała chruściki, bo niestety jest to mój comfort food. Nie wiem jak to się stało, ale nie jest nim smoothie z jarmużu. 😉 Moja mama raczej nie gotuje i nie piecze za dużo, ale chruściki były czymś, co w okresie karnawału w domu pojawiało się regularnie, serwowane co niedzielę do popołudniowej kawy. Znikały z talerza w okamgnieniu, bo jak wiadomo takie świeżutkie są najlepsze. Nic dziwnego, że od czasu do czasu po nie sięgam. To nie rozsądek, to podróż w czasie. Coś w rodzaju magdalenek z książki „W poszukiwaniu straconego czasu”.

Czytaj dalej

Wegański Eton Mess z mini kiwi i granatem

IMG_0058.JPG

Kiedyś widząc słynny angielski deser Eton Mess, przewinęłabym stronę w książce kucharskiej nie zagłębiając się za bardzo w recepturę, bo i po? Beza, bita śmietana były z odległej planety. Do tortów robiłam obrzydliwy krem na bazie budyniu i margaryny Alsan, bądź co gorsze samej margaryny i cukru pudru, o bezie nawet nie myśląc. Pamiętam jak kilka lat temu deklarowałam, że zrobię wegańską wersję wszystkiego poza bezą… Później trafiłam na jakimś blogu na wpis o bezie na bazie „kisielu” z siemienia lnianego, ale nigdy mi nie wyszła taka, jak powinna, nie trzymała się i w rezultacie rozlewała na blasze. Może miałam za słaby blender, aby odpowiednio ubić pianę. Wiosną minionego roku cały wegański internetowy świat obiegł przepis na bezę z wody z puszki po ciecierzycy, tzw. aquafaby. Szał. Okazało się, że będziemy jeść Pavlovę, pleśniaka, będziemy robić aksamitny czekoladowy mus, który świetnie sprawdzi się jako krem do ciast i torów. Z aquafaby podobno można przyrządzić cudny majonez, choć ja sama jeszcze nie próbowałam, ale przetestuję niebawem i zrelacjonują Wam jakie mam co do niego odczucia.

Czytaj dalej