Dyniowa chałka. Idealna. Roślinna

_1050521

Gdybym miała wymienić 10 ulubionych przepisów, dyniowa chałka znalazłaby się pewnie w czołówce. Na podium. Choć staram się nie dublować przepisów, które publikuję na blogu, jestem przekonana, że są takie, do których wrócić się powinno. Odświeżyć, odkurzyć, przygotować nowe, piękne zdjęcia. Podobnie mam z filmami. Choć już dawno obejrzane, wracam do niektórych produkcji z ogromną  przyjemnością. Nieraz dlatego, że kojarzą mi się z dobrym okresem w moim życiu, a czasami z powodu mądrości i wskazówek, które w sobie niosą, a których w danej chwili szukam. Innym razem, aby się pośmiać. Tak najzwyczajniej w świecie. Każdy fan czy fanka serialu „Przyjaciele” na pewno cierpi na tę przypadłość. Ilekroć słyszy dialogi bohaterów serialu, śmieje się z nich tak samo, jak gdyby słyszała je po raz pierwszy.  A może nawet i bardziej?  Czytaj dalej

Koktajl na przebudzenie

_1050107

Poranne wstawanie to zawsze będzie moja największa zmora. Jestem typem sowy i potrafię pracować do bardzo późnych godzin nocnych, ale nie znoszę wstawania. Patrząc na moją rodzinę jestem niemal w 100% pewna, że to genetyczne.

Nie chodzi o spanie do południa, ale o spokojny sen, a późnej czas na rozbudzenie się poprzez porządne śniadanie, przejrzenie wiadomości, pogadanie z partnerem. Celebrowanie poranków.   Oczywiście na co dzień wygląda to tak, że ustawiam budzik na godzinę, która powinna dać mi czas na śniadanie i ogarnięcie się bez pośpiechu przed wyjściem z domu, a w rzeczywistości włączam drzemkę w telefonie i śpię w opór, a potem biegam po mieszkaniu jak w amoku, próbując ogarnąć nieco swoją roztrzepaną osobę. Śniadanie? Priorytetem staje się przygotowanie jedzenia do pracy, dlatego w najlepszym przypadku udaje mi się zjeść co najwyżej koktajl.  Czytaj dalej

Wegańskie drożdżówki. Sierpniowe

_1040789.JPG

Wegańskie drożdżówki wydają się być nudnym i oklepanym tematem w kulinarnej blogosferze.

Można odnieść, zresztą słuszne, ważnie, że piekli je już niemal wszyscy i nie ma tym temacie już nic do powiedzenia. Temat przerobiliśmy milion razy. Jednak  nie ma chyba zdjęcia drożdżówek na moim Instagramie czy Facebooku, pod którym nie pojawiają się zapytania o przepis. Wydaje się, że pomimo mody na diety bezglutenowe, bezcukrowe czy surowe, temat pt. „wegańskie drożdżówki” wydaje się być wciąż na topie. Czasami mam wrażenie, że gdy wchodzę do wegańskiej knajpy moja buzia dużo bardziej cieszy się na widok puchatych, słodkich bułeczek niż jakieś „Ą-Ę” ciasta z nasion chia. Nawet nie będą wspominać co dzieje się ze śliniankami… Szaleją. Czytaj dalej

Wegańska lekarka na dyżurze. Co jem pełniąc dyżur w szpitalu?

_1030414
Na zdjęciu widać przykładowy zestaw, jaki przygotowałam sobie kiedyś do pracy. Na zdjęciu nie pojawiły się dwie kromki razowego chleba z ziarnami, którym zagryzałam sałatkę oraz jogurt migdałowy bez dodatku cukru firmy Provamel ( 500 g)

Jestem lekarskim dzieckiem. W dodatku praktycznie wychowałam się na serialach takich jak Ostry Dyżur i Chirurdzy, więc praca lekarza zawsze jawiła się jako wieczna gonitwa. Nie myliłam się bardzo w ocenie sytuacji. Oczywiście jest cale mnóstwo angażujących zawodów, choć nie wszystkie wymagają takiej przytomności oraz tak silnej interakcji z drugim człowiekiem, co praca lekarza. W moim odczuciu jest to bardzo wyczerpujące i niestety wypalające. Po wyjściu z pracy, kiedy mam chwilę dla siebie spotkania z ludźmi miareczkuję niemal z aptekarską precyzją. Po pracy lubię być sama. Choć nie wykluczam, że wynika to też z mojego charakteru, bo nigdy nie byłam i nie chciałam być królową towarzystwa.

Praca w polskim systemie opieki zdrowotnej to katorga. Wszyscy pocieszają, że kiedyś to się uspokoi, ale jak na razie jest wręcz przeciwnie, bo spirala nakręca się, a ja nie potrafię wyjść z wiru pracy,  który wpadałam.

Kiedy studiując, myślałam o sobie za lat kilka, wiedziałam, że czeka mnie dyżurowanie. Raczej od zawsze zakładałam, że będę robić specjalizację z czegoś, co wymaga tzw. „brania dyżurów” i zostawania w pracy na 24h. Nie miałam pojęcia, że rzadko kończy się to na 24 h… Lubię pracę lekarza, choć system, w którym przyszło  funkcjonować  i kształcić się do zawodu nie jest przyjazny. Mam wrażenie, że eksploatacja lekarzy trwa w najlepsze i nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, że może mniej zajechani posłużmy światu i ludziom dłużej, lepiej, skuteczniej. Myślę, że prędzej czy później mój organizm sam powie stop. No dobrze, ale dość narzekania, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Kocham moją pracę i prędzej zmienię kraj niż zawód. Czytaj dalej

Najlepsze wegańskie śniadanie: tosty francuskie

_1030582.JPG

Jestem absolutną fanką pysznych, przygotowanych z czułością i jedzonych bez pośpiechu śniadań. Ubolewam nad tym, że mam na nie czas tylko w weekendy i to nie wszystkie, ale co począć, skoro wybrałam zawód lekarza. Na brak pracy nie narzekam. Niestety jednocześnie jestem też śpiochem, dla którego poranne zrywanie z łóżka jest naprawdę sporym wysiłkiem i poświęceniem. Staram się myśleć o mojej codziennej, porannej walce ze samą sobą, jak o próbie charakteru, ale przyznaję, lekko nie jest. Poranki są dla mnie trudne, a latem to i tak pikuś. Zimą to prawdziwa gehenna.

Weekendy to co innego. Wstaję, ogarniam powoli poranną toaletę. Wypijam kawę snując się po domu w piżamie, a gdy rozbudzę się już całkiem, zabieram się za śniadanie i z reguły… drugą kawę. Śniadanie przygotowuję ze spokojem, bez pośpiechu, jem ze smakiem i są to te momenty, kiedy codzienność nabiera magi. Wiecie o czym piszę, prawda? Mam nadzieję, że wiecie. Mam nadzieję, że i Wam się ona zdarza. Czytaj dalej

Focaccia z morelami, migdałami i rozmarynem. Idealna!

_1030664

Ostatnimi czasy na blogu zrobiło się na wskroś włosko. Gnocchi, Aglio Olio e Peperonciono… Wszystko, co we włoskiej kuchni najlepsze. Lato nas nie rozpieszcza w tym roku, więc funduję sobie jego namiastkę poprzez jedzenie.  Kocham kuchnię włoską za prostotę, smak  i to, że jest tak przyjazna dla roślinożerców. Nie umiem żyć bez makaronu i pizzy, ale jednocześnie mam wobec włoskiego jedzenia bardzo wysokie wymagania. Nie uznaję kompromisów.

Focaccie piekłam chyba milion razy, ale po raz pierwszy w życiu podeszłam do tematu profesjonalnie. Lubię, gdy ciasto jest cienkie, niemal jak pizza. Przygotowanie mojej focacci zajęło mi praktycznie dwa dni, ale spokojnie, nie panikujcie, nie zamykajcie wpisu,  ale doczytajcie do końca. Może przekonam Was, że warto poświęcić jedzeniu nieco więcej uwagi. Chociażby od czasu do czasu. Oczywiście przygotowanie mojej focacci nie polegało na tym, że stałam na michą, przez 24 h. Przeciwnie. Nie jest to jednak wypiek w stylu muffinów, gdzie od idei pieczenia do gotowych ciastek droga jest raczej prosta  i krótka.  Tutaj, zanim skosztujemy efektów naszej pracy musimy wykazać się cierpliwością… Czytaj dalej

Orkiszowe muffiny z rabarbarem

P1020871Dawno, dawno temu, kiedy Hello Morning był blogiem pod tą samą nazwą, ale zupełnie innym adresem, mało spójnym, ale cóż, piekłam muffiny jak szalona. Zwykłe i przekombinowane. W formie klasycznych muffinów i podwójnie kalorycznych, bo zwieńczonych kremem, cupcakes. Właściwie, kiedy przechodziłam na weganizm, w Polsce powoli rozkręcała się moda na te angielskie babeczki. Powoli, bo zdobycie foremek wymagało nieco zachodu. Pisząc to czuję się trochę jak dinozaur i mam wrażenie, że pokolenie Snapchata, Instagrama i Tindera nigdy nie uwierzy mi, że kupienie foremek czy papilotów do muffinów mogło być jakimkolwiek problemem. Otóż było. Czytaj dalej