Pięć pomysłów na wegańskie smakołyki z rabarbarem

_DSC0234.JPG

Sezon rabarbarowy w pełni i grzechem nie byłoby podsumować smakołyków z jego udziałem, które ukazały się na blogu w ciągu ostatnich dwóch lat. Choć w naszej kuchni częściej jadamy go w formie deserów, należy pamiętać, że tak właściwie jest warzywem. Jednak jak na ironię to swego czasu burak czy marchew w cieście budziły większe zdziwienie niż rabarbar. Myślę, że obecnie w kulinarnym świecie panuje taki miszmasz, że mało co dziwi.  W kuchni eksperymentujemy do woli.  Czytaj dalej

Owsiane ciasto rabarbarowo-truskawkowe

_1010103Waśnie dotarło do mnie, że dziś Światowy Dzień Pieczenia. Jak na certyfikowaną buntowniczkę przystało, akurat tego dnia nie piekę. Po pierwsze jest za ciepło, aby włączać piekarnik, a po drugie jestem przytłoczona pracą. W końcu prezentacja na studia podyplomowe sama się nie zrobi.  Szczęśliwie mam jednak w zanadrzu przepis na pyszniutkie ciasto-nie-ciasto. W zasadzie jest to takie połączenie ciasta i crumble. Na ciepło bardziej będzie przypominać crumble, schłodzone ciasto.  Mąkę owsianą zmieliłam sama w Vitamixie, ale oczywiście możecie sięgnąć po gotową. Do słodzenia użyłam cukru trzcinowego, ale oczywiście możecie sięgnąć po swój ulubiony słód. Jak zawsze u mnie – pełna dowolność._1010097Najważniejsze zalety tego ciacha to  to, że jest proste, sezonowe, aromatyczne  i baaardzo smaczne. Możecie zajadać je samo, albo ze śmietaną kokosową lub wegańskimi lodami.

Rabarbar pojawił się na blogu wielokrotnie. Nawet nie zamierzam wracać pod dawny adres bloga, aby Wam to udowadniać. Przypomnę tylko te przepisy, który pojawiły się tutaj, bo myślę, że są warte uwagi. Zazwyczaj pojawiał się w nietypowej formie. Minionej wiosny zachęcałam do przygotowania go w formie wytrawnej – w curry, w towarzystwie botwinki. Przepis znajdziecie tutaj. Jak na słodko to też niestandardowo –  w połączeniu z rozmarynem, pod warstwą bezy.  Dla tych co kochają tradycję i proste rozwiązania przygotowałam drożdżówki z marcepanem i rabarbarem. Pojawiła się też alternatywa dla cytrynowego curdu, czyli wegański rabarbarowy curd. świetnie sprawdza się jako nadzianie do kruchego ciasta lub jako krem do tofurnika.

Jak sami widzicie, pomysłów na wykorzystanie rabarbaru u mnie nie brakuje!_1010076_1010073Składniki na ciasto:

  • 1 szklanka płatków owsianych górskich
  • 1 szklanka mąki owsianej 
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego 
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • szczypta soli 
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki sproszkowanego imbiru
  • 1/4 łyżeczki kardamonu
  • 1/2 szklanki roztopionego oleju kokosowego 

Składniki  na  nadzienie:

  • 3 szklanki rabarbaru pokrojonego w kilku milimetrowe paseczki
  • 1 szklanka truskawek, obrane z szypułek, pokrojone w ćwiartki
  • 1/3-1/2 szklanki cukru trzcinowego (w zależności od gustu) 
  • sok i skórka starta z jednej limonki
  • 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej lub kukurydziane

Czytaj dalej

Wegański mazurek kajmakowy

P1000123.JPG

Urządziłam sobie mały maraton wpisów i… wypieków. Zaczęłam niewinnie  – od serniczka, potem wjechało brownie, które przygotowałam specjalnie na Światowy Dzień Czekolady, a trzecim muszkieterem jest … wegański mazurek kajmakowy. Klasyczny i nie wymagający wielce wyszukanych składników. Absolutnie słodki, kruchy i niestety pyszny tak, że zniknął szybciej niż się tego spodziewałam, ale z kubkiem czarnej kawy wchodził jak nóż w masło i wszelkie deklaracje o usunięciu cukru z diety spaliły się na panewce.  Oczywiście umysł szybko sobie to wszystko zracjonalizował i rozsądnie uzasadnił, tak, że wyrzuty sumienia zgasił rozsądek. Nie jestem dobra w wielu rzeczach, ale racjonalizowanie sobie rzeczywistości opracowałam niemal do perfekcji.  Czytaj dalej

Wegańskie brownie z batatów na Dzień Czekolady

P1000224.JPG

Na początku roku przeglądałam kalendarz w poszukiwaniu dziwacznych dni i świąt. Niektóre wydawały się absurdalne do kwadratu, inne wręcz przeciwnie. Zachwycona zaznaczałam kolejne dni w kalendarzu i ustawiałam przypomnienie na telefonie, aby ich nie przegapić i świętować należycie. Jedzenie czczę i wielbię, więc nic dziwnego, że na pierwszy plan wysunęły się święta takie jak Dzień Pizzy (09.02), Dzień Hummusu (13.05), Dzień Falafela (12.06) i oczywiście Dzień Czekolady, który przypada dokładnie dziś – 12.04. Jak mogłabym nie świętować Dnia Czekolady? Niejednokrotnie ratującej mnie z opresji, pomagającej przetrwać trudne chwile, ale jednocześnie tej, która towarzyszy mi w najlepszych momentach mojego życia? Sięgam po nią, gdy jest mi źle i gdy świętuję. Nauczyła mnie tego Mama. Kiedy w trakcie studiów dzwoniłam czasami do niej podłamana, zawsze jako złotą radę słyszałam, że mam zjeść sobie czekoladkę. I wiecie co? Pomagało. Do dziś wracam do tej metody…

Czekoladę lubię w każdej formie. Dla mnie musi spełniać tylko jeden warunek – być wegańska. To wystarczy, abym przyjęła ją w każdej ilości.

Nie ufam ludziom, którzy jej nie lubią…  Czytaj dalej

Klasyczny wegański sernik. Idealny.

_DSC0174

Wiem, że zbliża się Wielkanoc, a ja na domiar złego publikuję tutaj przepis na klasyczne ciasto tych świąt, czyli sernik, oczywiście w jego lepszej, wegańskiej odsłonie i może wypadałoby tu rzucić klika zdań o zbliżających się dniach, ale naprawdę nie mam w tym temacie nic do powiedzenia. W zasadzie z punktu widzenia weganki Wielkanoc, podobnie zresztą jak inne święta to wątpliwy powód do radości. Wielkanoc oznacza wzrost konsumpcji mięsa i produktów odzwierzęcych. Jeżeli więc ktoś ma tu swoją Kalwarię to zwierzęta… Ała, powiedziałam coś, czego nie powinnam poruszać serwując sernik? Prawda jest taka, że za kiełbasami, pasztetami, pieczeniami, jajkami, paschami, sernikami stoi bardzo realne cierpienie zwierząt. Warto chociaż częściowo zamienić mięso i nabiał na roślinne odpowiedniki. Na moim blogu możecie znaleźć przepis na pyszny pasztet z zielonej soczewicy, smakowitą pastę bezjajeczną, idealną na święta sałatkę z burakami. Roślinny majonez? Żaden problem! Wyszukacie go zarówno w tym, jak i w tym przepisie. Bazą dla majonezu może stać się nawet słonecznik! Możecie też sięgnąć po pieczeń w kalafiora z sosem chrzanowym. Idealnie sprawdzą się też kotleciki z tempheu lub grillowany w piekarniku kalafior. Niedawno pojawiły się też wegańskie białe kiełbaski

Słodkie? Co powicie na aromatyczną drożdżową babkę z rozmarynem? Pochwałom tego przepisu nie było końca. Serniczek znajdziecie poniżej, a gdy komuś mało  zawsze może poszperać w wyszukiwarce na mojej stronie szukając chociażby pod nazwą tofurnik. Na mazurek przepis jeszcze się pojawi w tygodniu, ale dla tych bardziej liberalnych znajdzie się przepyszne banoffee pie. Do śniadania wielkanocnego poleca się zielony koktajl, który uczyni stół na wskroś świątecznym.  Czytaj dalej

Wegańskie drożdżówki z czekoladą

IMG_0155

Jakby to powiedziała moja Babcia – mam smykałkę do ciasta drożdżowego. Lubię ciasto drożdżowe, a ciasto drożdżowe lubi mnie. Wypieki to sposób na odreagowanie stresu dnia codziennego i niejednokrotnie po kolejnej porcji zdjęć drożdżówek na moim Instagramie, można wnioskować, że mam za sobą czas pełen wrażeń. Mieszanie i ugniatanie ciasta najzwyczajniej w świecie mnie uspokaja, a zapach ciepłej drożdżówki wypełniający mieszkanie sprawia, że robi się domowo na wskroś. Można poczuć się dobrze i bezpiecznie. Dlatego ilekroć świat daje mi popalić, tylekroć w domu pojawiają się bułeczki, drożdżówki, chlebki, pizze, focaccie, ślimaczki z nadzieniem słodkim i wytrawnym.  Czytaj dalej

Różane drożdżówki niezgody. Wegańskie zawijańce z konfiturą z płatków róży

_DSC0016

Dzisiejszy przepis na różowe zawijańce drożdżowe, powstałe dzięki inspiracji recepturą z niezwykle pięknego bloga Candy Company, to ciastka niezgody. Kiedy ich zdjęcia zaczęły pojawiać się na moich profilach społecznościowych, odbiorcy i odbiorczynie moich publikacji natychmiast ruszyły z odsieczą – „wyglądają obrzydliwie jak mięso”. Podzielili się na tych, którzy wiedzą  w nich  mięso i na tych, którzy dopatrują się w nich odchodów jednorożca. Ja sama poczułam się tak, jakbym właśnie zdradziła swój weganizm. Jakbym co najmniej pochłonęła jakieś zwierzę. Z tym, że ja nie widziałam w nich mięsa… Może dlatego, że jest to dla mnie zbyt odległy i abstrakcyjny temat?  A może dlatego, że ostatnie mięso z jakim miałam bezpośrednio do czynienia było ludzkie mięso, zatopione w formalnie na zajęciach z anatomii? No dobra jeszcze na medycynie sądowej i praktykach wakacyjnych też się napatrzyłam na ludzką tkankę mięśniową, dziękując wówczas losowi szczególnie za bycie weganką. W końcu ta zwierzęca – ptaków czy ssaków, które większość jada, nie różni się specjalnie od ludzkiej.

Mam nadzieję, że nikt po tym wyznaniu nie puścił pawia na monitor. Gwoli ścisłości – szalenie szanuję zwłoki osób, które oddały swoje pośmiertne ciało do uczelnianych prosektoriów, umożliwiając studentom i studentkom naukę. Kształcą kolejne pokolenia lekarzy.  Czytaj dalej