Lunch/obiad, Zupy

Ekspresowa zupa dhal, czyli indyjska zupa z czerwonej soczewicy

p1160160-2
Dhal po raz pierwszy jadałam pewnie blisko 15 lat temu. Moje o kilka lat starsze siostry uwielbiały eksperymentować z kuchnią świata i ta indyjska potrwa była dość częstym gościem w kuchni naszego rodzinnego domu. Musicie jednak wziąć pod uwagę, że w tamtym czasie skomponowanie składników takich jak czerwona soczewica, mleko kokosowe, o przyprawach nawet nie wspominając, było wyzwaniem, zwłaszcza, że mieszkaliśmy w małej miejscowości. Dziewczyny jednak wytrwale dążyły do tego, aby zawsze mieć pod ręką wszystko, co najważniejsze. Od tego czasu zupa dhal jest obecna w moim jadłospisie, a doceniam ją szczególnie zimą. Syci, rozgrzewa i jest niezwykle aromatyczna. W sam raz na styczniowe chłody. Dodatkowo przygotowuje się ją bardzo szybko, bez większego zaangażowania w gotowanie.

Czytaj dalej „Ekspresowa zupa dhal, czyli indyjska zupa z czerwonej soczewicy”

Lunch/obiad, Wegańskie Boże Narodzenie, Święta

Idealny wegański sos pieczeniowy

P1160110

Nie jestem mięsnym jeżem. Nigdy za smakiem czy konsystencją mięsa specjalnie nie przepadałam. Jednak pomimo, że mięsa nie jem od kilkunastu lat, od czasu do czasu, zwłaszcza przy okazji świąt lub innych imprez z ciekawością i muszę przyznać się, że z przyjemnością, sięgam po roślinne zamienniki mięsa.

Niedawno testowałam wyroby z seitanu przygotowane przez wrocławską ekipę z Seitan Threat. Totalnie mnie ujęły smakiem, bo trzeba przyznać, że przyprawione są naprawdę srogo. Czytaj dalej „Idealny wegański sos pieczeniowy”

Lunch/obiad, Recenzja

Prosty zimowy stir-fry i test patelni tytanowej Woll

P1150702

W okresie Świąt bycie kulinarną blogerką jest szczególnie zabawne. Z reguły jeszcze przed Wigilią pochłaniam tyle bożonarodzeniowych potraw, które testuję  do przepisów na bloga, czy po prostu przed samymi świętami, kiedy chciałabym zaskoczyć najbliższych czymś nowym, że gdy przychodzi do świętowania, marzy się solidna porcja spaghetti, a nie jakieś tam pierogi i barszcze. Dlatego w tym roku postanowiłam opanować się trochę i przeplatać eksperymentowanie ze świątecznymi potrawami, jedzeniem, które raczej kojarzy się z podróżami. Sięgam po dania kuchni świata, które są odmienne od tych, które przygotowujemy na Wigilię. Jednocześnie staram się przygotować je z możliwie sezonowych warzyw. Koniec roku i okres świąteczny to zawsze wyjątkowo pracowity czas, więc gotuję raczej prosto, może bez wielkiego polotu, ale smacznie i sycząco. Zależy mi, aby w możliwie najkrótszym czasie przygotować zdrowe posiłek. Nic dziwnego, że sięgam do kuchni azjatyckiej – stir- fry spełnia wymagane warunki. Czytaj dalej „Prosty zimowy stir-fry i test patelni tytanowej Woll”

Lunch/obiad

Jesienne curry z dynią i ciecierzycą

P1130870

Mamy jesień i raczej nie uda nam się odwołać spadku temperatury, opadających liści z drzew, deszczu i coraz krótszych dni. Choć pewnie cieplejsze dni jeszcze przed nami, nie łudźmy się – do jeziora w tym roku już raczej nie wejdziemy. Chyba, że jesteśmy morsami. Nie narzekam, bo wiosna i lato rozpieszczały słońcem i ciepłem. Jeszcze dwudziestego września wyskoczyliśmy nad Jezioro Jarosławieckie popływać, co nie zdarzyło mi się nigdy wcześniej. Z reguły sezon plażowy kończyłam najpóźniej koło dziesiątego września. Z dnia na dzień  temperatury, a ja wyciągnęłam swetry i ciepłe bluzy. Czas przeprosić się z płaszczem i moimi ulubionymi butami od Vegetraian Shoes. Jesień ma też swoje dobre strony: kolorowe liście, kasztany, słoneczne dni, kiedy parki wyglądają jak namalowane, grzyby w lesie i długie wieczory, kiedy parzymy herbatę i smażymy racuchy z jabłkami, a nasi przyjaciele wreszcie po wakacyjnych wyjazdach i urlopach, znajdują czas, aby wpaść i pogadać.  Czytaj dalej „Jesienne curry z dynią i ciecierzycą”

Lunch/obiad, Roślinne śniadanie, Zupy

Zielone Pojęcie, czyli zdrowe rozwiązanie dla zapracowanych

P1130489Gotowanie to moja wielka pasja. Mój sposób na odreagowanie codziennych stresów i na relaks. Czasami jest tak, że im trudniejszy mam dzień, tym bardziej skomplikowaną potrawę gotuję. Jedzenie cieszy mnie i sprawia dużo przyjemności. Lubię sprawdzać przepisy z ulubionych książek kucharskich, ale jeszcze bardziej tworzyć własne dania lub odtwarzać w wersji roślinnej  znane mi z dzieciństwa smaki. Niestety nie zawsze mam czas na zabawę w kuchni. Praca lekarza jest dość absorbująca. Zabiera nie tylko czas, ale też sporo energii. Nie zawsze mam więc siłę, aby stanąć przy garnkach, nie zawsze mam też na to ochotę.  Często mam ważniejsze sprawy na głowie, bo muszę poczytać i przygotować się do pracy. Mam dyżury, które czasami wyczerpują i wreszcie – mam życie osobiste – rodzinę, chłopaka, przyjaciół, dla których też muszę i chcę znaleźć czas. Wtedy gotowanie idzie w odstawkę. Chyba, że jest formą na spędzenie z nimi czasu.

Czytaj dalej „Zielone Pojęcie, czyli zdrowe rozwiązanie dla zapracowanych”

Lunch/obiad

Ziemniaki Hasselback z sosem serowym

P1120423

Ziemniaki to moja wielka, kulinarna miłość.  Kiedy powiedziałam mojemu chłopakowi o pomyśle na tytułowe danie, czyli zrobienie de facto ziemniaków z ziemniakami, wydawał się być lekko zaniepokojony ideą. Co jak co, ale mojej kulinarnej intuicji powinien ufać, bo nieskromnie mówiąc, jest niezawodna. Pomimo niepokoju, trwałam przy swoim uparcie i przygotowałam obiad dokładnie taki, jak zaplanowałam. Miałam rację – ziemniaki hasselback z sosem „serowym” z ziemniaków to mistrzostwo świata. Podwójny comfort food. Spróbujecie raz, będziecie jeść je ciągle! To danie łatwe i tanie, a jednocześnie totalnie niebanalne, zaskakujące i pyszne. Czego chcieć więcej od porządnej wegańskiej kuchni??  Czytaj dalej „Ziemniaki Hasselback z sosem serowym”

Lunch/obiad, Zupy

Arbuzowe gazpacho na upały

_1120818Niedawno wróciłam znad morza. Niestety w kwestii gastronomii nadal nad Bałtykiem stara bieda. Poza nielicznymi wyjątkami, nadal z wegańskich opcji pozostają frytki i surówka. Ja i tak miałam sporo szczęścia, bo udało mi się zjeść niezłą pizzę bez sera z pieca opalanego drewnem i spaghetti aglio olio. Ze smutkiem muszę jednak stwierdzić, że w knajpach królują schabowe, de voille, dorsze, flądry i oczywiście pizze i kebaby (o falafelu zapomnij) . Mam wrażenie, że większość miejsc realizuje plan minimum, bo przecież wczasowicze z braku laku i tak zjedzą wszystko. Myślę, że kiepska baza gastronomiczna to najsłabszy punt wakacji nad Bałtykiem. W tym roku na kiepską pogodę narzekać nie można.  Czytaj dalej „Arbuzowe gazpacho na upały”