Lunch/obiad, Zupy

Czosnkowa zupa krem szparagowo-fasolowa

http://www.hello-morning.org

Bardzo lubię szparagi. Zwłaszcza te białe, choć z wygody i lenistwa zazwyczaj sięgam po zielone. Jak chyba każdy, jeżeli mam wybór wolę się nie przepracowywać ;). Oszczędność pracy, czasu i energii zawsze jest dla mnie kuszącą propozycją. W końcu smak zielonych szparagów też jest niczego sobie i można z nich przygotować naprawdę mnóstwo smakowitych dań i choć Paweł jest innego zdania i nie toleruje żadnych szparagów, choć wiadomo, że ja i tak wiem swoje.

Czytaj dalej „Czosnkowa zupa krem szparagowo-fasolowa”
Lunch/obiad, Roślinne śniadanie

Tofucznica idealna

http://www.hello-morning.org

Mój weganizm trawa już kilkanaście lat i od całkiem dawna przyrządzam sobie od czasu do czasu tofucznicę. Przez lata danie to bardzo ewoluowało w mojej kuchni zmieniając strukturę, dodatki i tym podobne. Po raz pierwszy na recepturę na tofucznicę trafiłam lata temu na stronie puszka.pl wprawiając w zachwyt mojego ówczesnego chłopaka. Niedługo potem odkryłam czarną sól, którą przywiozłam sobie z wyjazdu do Barcelony. Zwyczaj przywożenia z podróży przypraw zaczęła się w moim przypadku już w gimnazjum, kiedy z obozów z Włoch przywoziłam makarony, przyprawy i słodycze. Przez te wszystkie lata nic się zmieniło i nawet z wyjazdu do Filadelfii przywiozłam masę przypraw dzięki, którym mogę z powodzeniem odtwarzać moje ulubione potrawy kuchni amerykańskiej.

Czytaj dalej „Tofucznica idealna”
Lunch/obiad

Sałatka ziemniaczana na ciepło z wegańskim bekonem z tempehu

Nasz pobyt w Filadelfii powoli dobiega końca. Powoli, bo sami nie mamy pewności, kiedy odbędzie się nasz lot do Polski, a raczej Niemiec, bo do Polski drogą lotniczą raczej się nie dostaniemy. Myślę, że choć okres pandemii mocno pokrzyżował nasze plany i najwięcej czasu musieliśmy po prostu siedzieć w domu, jednak wyjazd do USA nie tylko pomógł Alexowi, ale dobrze zrobił mi na tzw. głowę. Przebywanie z dala od swojego „naturalnego środowiska” zawsze jest dla mnie terapeutyczne. Odmiana od codzienności pomaga zabliźnić rany, choć wiecie… nie ucieknę przed SMA. Choroba, lęk, niepewność jest z nami zawsze – w Polsce, Filadelfii i gdziekolwiek indziej na świecie. W obliczu tego wszystkiego trudno być cały czas happy and shiny. Na swoim instagramie dzielę się z Wami moją historią, również smutkami, bo uważam, że wszyscy mamy prawo do różnych emocji i nie powinniśmy tłumić w sobie tych gorszych, mniej pozytywnych, takich nieinstagramowych. Wiem, jakie to bywa trudne dla moich odbiorców, ale walczę o prawdę. Piszę prawdę, nawet jak jest niewygodna.

Czytaj dalej „Sałatka ziemniaczana na ciepło z wegańskim bekonem z tempehu”
Lunch/obiad

Wegańskie gumbo dla leniwych

Miałam porzucić pisanie bloga na zawsze. Moje życie wraz z rozpoznaniem u Alexa rdzeniowego zaniku mięśni zmieniło się nie do poznania. Porzuciłam wszystko, żeby ratować synka. Tylko kto uratuje mnie? Nie jestem bohaterką, nie jestem ze stali. Moja psychika i możliwości fizyczne też mają swoje granice.

Czytaj dalej „Wegańskie gumbo dla leniwych”
Lunch/obiad, Weganie na wakacjach

10 pomysłów na roślinny lunch idealny na upały

Wygląda na to, że upał nie opuści nas w najbliższym czasie, ale czyż nie czekaliśmy na lato? Oczywiście byłoby łatwiej, gdybyśmy żyli w kraju sjest, gdzie spadek produktywności związanej z porą roku byłby nie tylko rozumiany, ale i akceptowany przez pracodawców, gdzie w trakcie dnia, w najbardziej uciążliwe dla organizmu godziny mogli po prostu odpocząć, a przestawić się trochę bardziej na wieczorne życie.

W upały nie chce się gotować i za bardzo nie chce się też jeść. Najchętniej sięgamy po lekkie przekąski, chłodniki, sałatki. Sprawdzą się też szybkie dania z makaronem . Nie są to może wybitnie odżywcze przepisy, ale na pewno będą stanowić dobrą przekąskę na lunch w ciągu dnia. Wieczorem możecie sięgnąć po coś konkretniejszego i bardziej sycącego. Wygląda na to, że trzeba trochę zmodyfikować styl odżywiania na śródziemnomorski.

Czytaj dalej „10 pomysłów na roślinny lunch idealny na upały”
Lunch/obiad

Wiosenny jednogarnkowiec: czerwona fasola z botwinką

P1440436

W Poznaniu dziś szaro i buro. Aura sprzyja raczej leżeniu pod kocem i popijaniu herbatki, niż spacerom, a takie plany miałam na dziś. Chociażby wybrać się wreszcie do punktu ksero i wydrukować wszystkie artykuły, których będę potrzebowała do napisania własnej pracy… I zakupy  na rynku,. Tymczasem leżę na kanapie, gapię się w półmroku w okno i nie mam ochoty na nic. Zupełnie na nic. Nawet nie chce mi się knuć. Mój twórczy nastrój i chęć działania gdzieś się zagubiły. Nawet jeść specjalnie mi się nie chce, co jest dość podejrzane. Żeby jednak nie marnować tego dnia tak całkowicie, postanowiłam, że podzielę się chociaż z Wami przepisem na wiosenne danie, które jedliśmy ostatnio na obiad. Jest proste, smaczne i kolorowe, więc może chociaż te kolory poprawią mi nieco humor, który psuje aura za oknem.

Czytaj dalej „Wiosenny jednogarnkowiec: czerwona fasola z botwinką”

Lunch/obiad

Bombay potato, czyli młode ziemniaki po indyjsku

P1440347

Uwielbiam młode ziemniaki, a bombay potato kojarzy mi się z moimi studenckimi czasami, kiedy jadałam je dosyć często na obiad. To proste danie miało swoje zalety –  jest dość tanie, szybkie w przygotowaniu, zwłaszcza, gdy miało się pod ręką ziemniaki ostałe z poprzedniego dnia. No i nie smakuje banalnie. Poza tym, był to czas, kiedy przeżywałam fascynację kuchnią indyjską, więc nic dziwnego, że stanowiły pozycję obowiązkową w moim jadłospisie. Czytaj dalej „Bombay potato, czyli młode ziemniaki po indyjsku”

Lunch/obiad

Wegański bekon i nowojorska kanapka BLT (TLT)

P1180077

Amerykanie umieją w kanapki, a październikowy urlop z USA utwierdził mnie w tym przekonaniu. Kanapkowe propozycje z nowojorskich Orchard Grocer czy Cinnamon Snail trudno zapomnieć, tak sam zresztą, jak nowoorleańskie śniadania w Breads on Oak czy Po’boy, który już zawsze będzie kojarzyć mi się z Luizjaną. Myślę, że sporo zamieszania wprowadza język. Z reguły uczymy się na angielskim, że kanapka to sandwich, ale sandwich to coś więcej niż polska kanapka. Polskiej kanapce, z uwagi na sposób przygotowania i ilość składników bardzie, należy się określenie toast. Sandwich jest po prostu dużo bogatszy w składniki i sosy.  Często to, co w Stanach zamawiałam pod nazwą sandwich, w Polsce byłoby nazwane burgerem.

Czytaj dalej „Wegański bekon i nowojorska kanapka BLT (TLT)”

Lunch/obiad, Weganie na wakacjach

Reuben z tempehem

P1180245

Podobno Nowy Jork albo się kocha, albo nienawidzi. Pomimo, że przed wyjazdem do największego miasta Stanów Zjednoczonych słyszałam totalnie skrajne opinie na jego temat, czułam pod skórą, że się polubimy i nie myliłam się w ogóle. Może nie jest to miejsce, w którym chciałabym zamieszkać i żyć, choć nie obraziłabym się, gdybym miała kiedyś okazję spędzić tam kilka tygodni lub miesięcy. Fajnie byłoby naprawdę dobrze poznać miasto, więc jestem pewna, że jak tylko nadarzy się okazja wrócę tam i to nie raz. Nie zachwycił mnie Time Square czy Wall Street, ale widok ze 108. piętra  Empire State Building robi na człowieku wrażenie. Dobrze czułam się na Brooklynie, w Central Parku, Bryant Parku czy Prospect Parku, w okolicach którego zamieszkaliśmy. Podobały mi się muzea, galerie, sklepy z książkami. Miło spacerowało się po Greenwich Village czy Williamsburgu, ale dobrze wspominam też Harlem czy Queens, który kojarzył mi się gównie z hip-hopowymi klipami. W naszych nowojorskich wędrówkach dotarliśmy nawet na Bronx, gdzie turyści raczej nie zaglądają, ale jak pominąć 1520 Sedgwick Avenue, czyli miejsce, gdzie narodził się hip-hop?

Dotychczas nie przygotowałam subiektywnego przewodnika po mieście, żadnego poradnika podróży, ani nawet wegańskiej mapy miejsc, gdzie polecam zjeść, ale Nowy Jork mnie przerósł. Nie byłam w stanie tego streścić. Może teraz, gdy od powrotu minęło kilka miesięcy, a ja nie czuję się tak przesycona informacjami, uda mi się zebrać te, które według mnie są naprawdę przydatne i pokażę Wam trochę Nowy Jork moimi oczami? Kto wie? Czytaj dalej „Reuben z tempehem”

Lunch/obiad

Wegańskie gumbo prosto z Nowego Orleanu

P1160769

W Nowym Orleanie, gdzie zbiegają się ze sobą wpływy kultur afrykańskich, francuskich, hiszpańskich i kreolskich spotykamy niezwykle oryginalną kuchnię, na którą nie trafimy nigdzie więcej. Dania cieszące się ogromną popularnością w Luizjanie, może nie podbiły świata, jak kuchnia włoska czy francuska, ale mają ogromną wartość dla kultury południa Stanów Zjednoczonych, Luizjany. Spotykamy tu bardziej wyrafinowaną, zbliżoną do kuchni francuskiej – kuchnię kreolską, ale też prostą, niemal chłopską kuchnię cajun, z charakterystycznymi dla niej ryżem z czerwoną fasolą, jambalayą czy gumbo. Dania te stanowią dziedzictwo kulturowe Nowego Orleanu i odwiedzając to miasto nie sposób nie spróbować chociażby gumbo. Tradycyjnie dania mięsnego, ale mam dla Was dobrą wiadomość, bez większego problemu znajdziecie jego roślinną wersję. Polecam odwiedzić chociażby The Seed, wegańską restaurację, która serwuje roślinne dania inspirowane kuchnią południa. Czytaj dalej „Wegańskie gumbo prosto z Nowego Orleanu”