Lunch/obiad

Po’boy z kalafiora, czyli kanapka rodem z Nowego Orleanu

Facebook przypomniał mi ostatnio, że dokładnie trzy lata temu o tej porze byłam w Nowym Jorku. Z Nowego Jorku udałam się do Nowego Orleanu. To co najlepiej pamiętam z tych wakacji i to, co zrobiło na mnie kolosalne wrażenie to jedzenie. Niesamowicie dobre jedzenia. Zarówno Nowy Jork, jak Nowy Orlean to mekka dla koneserów pysznej kuchni. To również raj dla wegan, bo wybór jedzenia był kolosalny i nawet uwielbiany przeze mnie pod kątem kulinarnym Berlin, lekko gasł w cieniu amerykańskich miast, które wtedy odwiedziłam. Późniejszy pobyt w Filadelfii oraz niedawny wyjazd do Philly i NYC tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że nikt nie nakarmi mnie tak dobrze, jak Amerykanie. Plany książkowe mam inne, ale czuję w kościach, że kiedyś moje doświadczenia z kuchnią amerykańską skończą się co najmniej e-bookiem, choć wiadomo, że marzy się papier…

Czytaj dalej „Po’boy z kalafiora, czyli kanapka rodem z Nowego Orleanu”
Wypieki i słodycze

Wegańska malinowa babka marmurkowa

Sezon malinowy dobiega końca. To już ostatnie październikowe zbiory i żegnamy się z tymi pysznymi owocami na kolejny rok. Ja bardzo lubię te późne maliny i najbardziej po prostu same – na surowo. Kiedy byłam u rodziców dostaliśmy od znajomych ogromną ilość malin. Taką, że nawet najwięksi fani tych owoców nie byliby w stanie przejść. Część zjedliśmy, część zamroziliśmy, a część poszła na ciasto. Jedno z moich ulubionych w okresie letnim. To był taki ostatni ukłon w stronę lata – owocową babkę marmurkową.

Czytaj dalej „Wegańska malinowa babka marmurkowa”
Wypieki i słodycze

Wegańskie muffiny czekoladowe

Aż trudno w to uwierzyć, że minął wrzesień. Październik przywitał nas pięknym słońcem i złotymi liśćmi na drzewach. Nic tylko spacerować i cieszyć się taką jesienną aurą. Najlepiej z kubkiem kawy i czekoladowym muffinem, którego można przekąsić wystawiając twarz do słońca. Nie piekę muffinów często, ale teraz jest taka pora, że aż się prosi, aby przygotować je na krótkie jesienne wyprawy za miasto czy do parku.

Czytaj dalej „Wegańskie muffiny czekoladowe”
Wypieki i słodycze

Jesienne wegańskie galette ze śliwkami i pistacjami

Choć ostatnio jestem na zwolnieniu i wydaje się, że powinnam zwolnić, tydzień minął mi jak z bicza trzasnął. Manifestacja Pracowników Ochrony Zdrowia w ubiegłą sobotę i wczorajsza wizyta w Białym Miasteczku 2.0 sprawiły, że tydzień zleciał mi na aktywizmie, czyli byłam w swoim żywiole. Choć działanie i udzielanie się w ważnych społecznie sprawach jest tym, co mnie napędza, jest też czymś co zżera mnie energetycznie, wypala, zmusza niejednokrotnie do wyjścia poza strefę komfortu. Tak było chociażby wczoraj, kiedy poprosiłam o zdjęcie sztandarów Agrounii na czas mojego wystąpienia, bo nie chciałam, aby za moim plecami widniało coś z czym ideologicznie się nie utożsamiam. Nie udało się do tego doprowadzić, ale udało się przeprowadzić moje spotkanie w innym miejscu, tak, aby nie czuła, że robię coś sprzecznego z moimi przekonaniami. Nie zawsze umiem się tak postawić, ale uczę się tego i za każdym razem, kiedy to robię jestem z siebie naprawdę dumna.

Czytaj dalej „Jesienne wegańskie galette ze śliwkami i pistacjami”
Lunch/obiad

Wegańskie pulpety z tempehu z sosie pomidorowym

To nie jest pierwszy przepis na pulpety z tempehu na moim blogu, ale ten przepis jest zdecydowanie tym prostszym, wymagającym najmniejszej ilości składników. Pulpety wychodzą pyszne i sprawdzają się doskonale zarówno w roli klasycznej – z makaronem spaghetti, ale też stanowią przepyszne nadzienie do bagietki i można je zjeść w formie kanapki. Takiej w mocno amerykańskim stylu, czyli mojej ulubionej.

Czytaj dalej „Wegańskie pulpety z tempehu z sosie pomidorowym”
Lunch/obiad, Zupy

Zupa bazyliowa z kluseczkami gnocchi i fasolą

Uwielbiam książki kucharskie i za każdym razem kiedy odwiedzam zagraniczne księgarnie w dziale kulinarnym odpadam, bo MOI PAŃSTWO, CO SIĘ TAM WYPRAWIA? Większość tych książek to istne dzieła sztuki. Fenomenalnie wydane, pełne apetycznych zdjęć i takich opisów jedzenia, że od samego czytania kubki smakowe po prostu robią piruety. Ja naprawdę mogę spędzić godziny w poszukiwaniu kulinarnych inspiracji, zaskakujących zdjęć. Godzinami poszukuję autorów, których książki sprawiają, że mam wrażenie, że mam do czynienia ze swoją bratnią duszą, osobą, która czuje jedzenie, kuchnię, smaki podobnie jak ja. Ostatnio przeżyłam do w Filadelfii. Kiedyś było inaczej. Jak znalazłam wymarzone książki, musiałam je kupić i zabrać w walizce do domu. Teraz wszystko można zamówić przez internet, co oczywiście psuje urok przywożenia sobie książek kulinarnych z podróży, ale zdecydowanie odciąża bagaż, a im jest się starszym, tym bardziej ceni się takie pragmatyczne podejście do życia. Lekki bagaż, kawę ze Starbucksa i takie tam 😉

Rozumiecie prawda?

Czytaj dalej „Zupa bazyliowa z kluseczkami gnocchi i fasolą”
Lunch/obiad

Kotlety z ciecierzycy. Wegańskie sznycle

Gdybym publikowała choć połowę pyszności, które udaje mi się przygotować w ciągu miesiąca, blog kipiłby od nowych nowych publikacji. Doba nie jest z gumy, więc choćbym nie wiem jak bardzo się starała, trudno jest tu wracać z satysfakcjonującą mnie częstotliwością. Choć muszę przyznać, że lubię tu być, a blogowanie jest dla mnie idealnym sposobem na relaks. Blogowanie i wszystko, co się z nim wiąże – czyli gotowanie, jedzenie i oczywiście karmienia. Robienie i obrabianie zdjęć jest kolejną dobrą formą odpoczynku, dla osoby takiej jak ja, ale odkąd zostałam mamą fotografia kulinarna to coś, co odkładam na ostatnie miejsce. Oczywiście wpis opatrzony starannymi zdjęciami jest dużo bardziej satysfakcjonujący, ale jednocześnie, aby dzielić się przepisami, nie potrzebuję zdjęć jak z katalogu. Oczywiście, jeżeli kiedykolwiek przyjdzie mi napisać książkę kucharską w temacie zdjęć nie będzie kompromisów i zrobię wszystko, aby była idealna w każdym calu. Jeżeli… bo kiedy pisać książkę…? Chyba czas zrobić sobie listę priorytetów, zadań i marzeń, a potem przemyśleć, co z tej listy zostawiam, a co wykreślam, a potem konsekwentnie realizować plan.

Czytaj dalej „Kotlety z ciecierzycy. Wegańskie sznycle”
Lunch/obiad, Wegański poradnik, Wypieki i słodycze

Pomysły na wegańskie pyszności z rabarbarem

Rabarbar kojarzy mi się z dzieciństwem, kiedy jadłam łodygi świeżo ścięte w ogrodzie, zatapiając je w cukrze. Teraz nikt by raczej nie serwował dzieciom takich przekąsek, ale wtedy dużo mniej mówiło się o szkodliwości cukru w dziecięcej diecie i diecie w ogóle. Oczywiście już nie jadam rabarbaru z cukrem, ale zdarza mi się od czasu do czasu przygotować coś z jego udziałem. Powoli pora na rabarbar będzie się kończyć, ale wciąż jeszcze rabarbar można spotkać go w warzywniakach i ryneczkach. Jeszcze możecie znaleźć go we własnych ogrodach i na tarasach. Ja lubię dodawać rabarbar do wypieków, ciast, gofrów czy naleśników, ale rabarbar całkiem dobrze sprawdzi się w wytrawnych daniach, jak na przykład poniższe curry do przygotowania, którego bardzo Was zachęcam.

Czytaj dalej „Pomysły na wegańskie pyszności z rabarbarem”
Lunch/obiad

Wegańskie żeberka z tempehu w sosie BBQ

Zazwyczaj maj otwiera w Polsce tak zwany sezon grillowy. W tym roku długo utrzymujące się chłody nie sprzyjały ucztowaniu w plenerze, więc i pora na grilla nieco się przesuneła i myślę, że większość miłośniczek i miłośników grillowania po raz pierwszy zjedli dania z rusztu w długi weekend czerwcowy, kiedy pogoda wreszcie zaczęła nas nieco rozpieszczać. Ciepło i słońce za oknem sprawiły, że wszyscy wylegli na dwór lub jak to mówią Krakowiacy „na pole) – do ogrodów, na działki, w plener i na pewno część z grillem pod pachą. Przyznam Wam się szczerze, że pomimo usilnych starań nie potrafię sobie przypomnieć kiedy ostatni raz jadłam jedzenie z grilla. Naprawdę nie kojarzę takich okoliczności. Zdarza mi się jeść warzywa, tofu, tempeh czy kotlety sojowe zgrillowane w piekarniku, ale takie jedzenie z rusztu? W ogrodzie? Nie wiem, ani gdzie, ani kiedy? Myślę, myślę i myślę i dziura w pamięci. Może to i dobrze, bo takie grillowane na ruszcie jedzenie do najzdrowszych nie należy, choć oczywiście wszystko zależy od ilości. Jeżeli sięgamy po nie od czasu do czasu to nie będzie to większym problemem, jeżeli kilka razy z tygodniu, a nawet w miesiącu, możemy odczuć skutki zdrowotne takiej diety.  Niestety podczas grillowania, powstają wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, między innymi benzo-alfa-piren, który jest związkiem o udowodnionym działaniu kancerogennym. Oczywiście wszystko zależy też od rodzaju grilla, techniki grillowania oraz tego, co na ten ruszt wrzucamy. Nie będę się w temat bardziej zagłębiać, bo nie o tym jest mój wpis, a o jedzeniu i to pysznym jedzeniu, jakim jest tempeh w sosie BBQ. Nie grilluję, ale sos BBQ gości w naszych potrawach od czasu do czasu, czasami jest to gotowiec – bardzo lubię ten sos (również za opakowanie ;;), ale nierzadko też przygotowuję go sama. Zwłaszcza w poniższym przepisie, który bazuje na keczupie, składniku, który każdy z nas zdobędzie bez trudu.

Czytaj dalej „Wegańskie żeberka z tempehu w sosie BBQ”
Lunch/obiad

Wegańskie pulpety z soczewicy. Proste, tanie, doskonałe

Wreszcie przyszła wiosna i zrobiło się nieco cieplej. Dni są dłuższe, łatwiej o dobre światło do zdjęć i energii mam więcej. Oznacza to, że jest duża szansa, że na blogu będzie mnie więcej i ilość przepisów i publikacji wzrośnie. Bardzo mnie to cieszy, bo z tej całej przygody w blogiem właśnie Pulpety w sosie pomidorowym do danie sentymentalne, choć absolutnie nie kojarzy mi się z dzieciństwem, a już na pewno nie kojarzy mi się z daniem mięsnym, bo z pulpetami poznałam się w zasadzie już w okresie życia, kiedy mięsa nie jadłam. Pulpety przygotowywałam w przeróżnych wariantach – z kaszy jaglanej, tofu, tempehu oraz jak w dzisiejszym wpisie z soczewicy. Największą zajawkę na tego typu jedzenie miałam na studiach, bo pulpetów można było zrobić dużo, na zapas, łatwo się odgrzewało. Były odżywcze i jeżeli wybierało się wariant z kaszy lub soczewicy były do tego tanie. W dodatku można było łączyć je z różnymi sosami, podawać po amerykańsku z sosem spaghetti jak w „Zakochany Kundel” lub też bardziej w polsku – z ziemniaczkami. Na trochę się z pulpetami rozstałam, a na blogu ostatni raz były widziane w 2015 roku , aby wychowując żarłocznego toddlera , ponownie się z nimi zaprzyjaźnić. Oczywiście przepisy, które Wam tutaj pokazuję przygotowują z myślą o starszych dzieciach i dorosłych. Jeżeli chcecie przygotować je swoim maluchom zredukuje proszę ilość soli. Poza tym jak najbardziej przepis nadaje się dla wszystkich.

Czytaj dalej „Wegańskie pulpety z soczewicy. Proste, tanie, doskonałe”