Wegańskie nuggetsy z tempehu

P1080803Robiąc dziś szybkie zakupy w Biedronce mimochodem spojrzałam na produkty,  które wybrały osoby  stojące ze mną w kolejce do kasy. Trochę chore, wiem,  ale to takie zboczenie zawodowe. Lubię obserwować, jak ludzie się odżywiają. I tak: pan stojący przede mną kupił mleko, solidny kawał schabu i dwa opakowania pomidorów. Pierwsza pani za mną: kostki do toalety, ser mozzarella i masło klarowane, kolejna pani: dwa opakowania sera, jajka, mleko i biszkopty. Wydaje się, że wszyscy oni robili małe zakupy – brali tylko to czego brakowało w domu i jest dla niech niezbędne. Dokładnie to samo kierowało mną, z tym, że w moim koszyku znalazły się: 4 banany, orzechy włoskie, oliwa z oliwek i trzy pęczki natki pietruszki do pesto. Małe wegańskie zakupy. Zgadzam się z opinią, że wyborami żywieniowymi Polaków kierują  to przede wszystkim kwestie ekonomiczne, ale nie tylko, bo myślę, że świadomość na temat zdrowego odżywiania jest znikoma.  Trudno dostrzec zależność między przyzwoitym żywieniem, a zdrowiem. Czasami jednak warto zastanowić się dlaczego tanie jedzenie, jest takie tanie. Jestem przekonana, że można jeść zdrowiej i mądrzej, a niekoniecznie drogo. To coś, czego można się nauczyć. Badania rynku pokazują, że milenialsi są nieco bardziej nastawieni na zdrowe odżywianie,  ale wciąż i wciąż duża grupa Polaków, małych, dużych, młodych i starych odżywia się źle. Wybiera produkty, które nie są ani zdrowe, ani specjalnie odżywcze. Je nudno i monotonnie.

P1080797

Nie chcę mówić, że dieta roślinna jest panaceum. Lekiem na całe zło. Niemniej, jeżeli nie jest zdominowana przez frytki lub ciastka, a bogata w warzywa, strączki, kasze to ma się spore szanse, aby być blisko zbilansowanej, zdrowej diety.

Jednak nawet kochająca gotowane brokuły i brukselki weganka, czasami musi zjeść coś, co chociaż trochę przypomina fast food.  Czy to burgery, czy właśnie tytułowe  nuggetsy. Najlepsze są te domowe. Nuggetsy możecie przygotować z grzybów, takich jak pieczarki czy boczniaki, z kotletów sojowych czy tofu. Fajnie wypada w tej roli kalafior. Moja ulubiona opcja ostatnimi czasy to właśnie nuggetsy z tempehu. Wielka szkoda, że nie ma go jeszcze w sieciowych supermarketach, ale jak dorwiecie tempeh naturalny w jakimś sklepie kupcie od razu 2-3 kostki. Tempeh można z powodzeniem mrozić. Naprawdę warto mieć go w lodowce. Tempeh to fermentowane ziarna soi, jest łatwiej przyswajalny niż soja niefermentowana. Jest dobrym źródłem białka, żelaza i witamin z grupy B.

Więcej moich przepisów również na kanale na YouTubie

Składniki:

  • 200 g tempehu naturalnego
  • 6  łyżek sosu sojowego
  • 2 łyżki sosu BBQ
  • 1 łyżeczka cukru
  • 2 ząbki czosnku, starte
  • 1 łyżka startego imbiru
  • 2 łyżki octu ( u mnie gruszkowy)
  • 1/2 szklaki wody

Panierka:

  • 1/2 szklaki mąki z ciecierzycy
  • 1/2 szklanki wody
  • 1 szklanka płatków kukurydzianych
  • 1/2 szklanki bułki tartej

Tempeh pokroić w 3-4 cm kostki. Jeżeli macie tempeh w postaci krążków to podzielcie na cztery równe kawałki. Wymieszać sos sojowy, sos BBQ,  cukier, czosnek, imbir, ocet i wodę. W powstałej marynacie zanurzyć tempeh, aby był dokładnie pokryty sosem. Odstawić do lodówki na minimum sześć godzin, a najlepiej na dobę lub nawet dwie, aby dobrze tempeh przegryzł się z marynatą.

Mąkę z ciecierzycy ( jeżeli nie macie, można zastąpić pszenną) rozrobić z wodą. Przygotować panierkę: rozkruszyć płatki kukurydziane, wymieszać z bułką tartą.

Zamarynowany tempeh obtoczyć w roztworze z mąki z ciecierzycy. Następnie z bułce z płatkami, ponownie w roztworze i jeszcze raz panierce.

Smażyć na rozgrzanym oleju na złoty kolor. Podawać z pieczonymi ziemniakami, surówką i ulubionymi sosami.

P1080802

P1080799

Znajdź mnie na

YouTubie

Instagramie

Twitterze

4 uwagi do wpisu “Wegańskie nuggetsy z tempehu

  1. Fajne są ❤ Ale co do tych produktów zakupowych, to niestety przecież banany również nie uchodzą za zdrowe owoce. No chyba, że są EKO, wtedy pewnie bardziej, choć i z tym ponoć różnie bywa. Ale te najpowszechniej dostępne niestety, zanim do nas dojadą, kąpane są w toksycznych roztworach. Aczkolwiek przyznaję się – był czas, że objadałam się nimi bez opamiętania, bo dobrze syciły.

    I wydaje mi się jeszcze, że podobnie jak z wyżej wymienionymi pomidorami zakupionymi przez pana, może wyglądać sprawa z natką pietruszki o tej porze roku. Pewnie też nie jest zbyt zdrowa. Chociaż może się nie znam… W każdym razie ja mam to szczęście, że gdy jesienią przychodzi czas zbiorów, pośród innych uprawiwanych przez siebie warzyw (mieszkam na wsi), mrożę lub suszę również natkę pietruszki. Jasne, wiem, że nie każdy ma to szczęście/taką możliwość i jakoś sobie radzić trzeba. Ale chyba się mocno nie pomylę stwierdzając, że lepszym rozwiązaniem w zimie są jednak mrożonki?

    Pozdrowienia!

    Polubienie

    1. 1. Nie prowadzę bloga Eko tylko o kuchni roślinnej.
      2. Banany nie należą do najbardziej fit owoców, ale mówienie, że są niezdrowe jest kłamstwem, bo zawierają chociażby potas, magnez, błonnik. Dla bojących się pestycydów są też te bio.
      3. Nie czepiam się u pana pomidorów akurat, tylko wymieniałam co kupił. Choć akurat pomidorów w zimie nie jem, bo są niedobre.
      3. Pewnie, że marketowa pietruszka jest taka sobie, ale akurat nie mialam innej możliwości, żeby zakupić warzywa, bo od dwóch tygodni choruję i robię zakupy w najbliższym sklepie pod domem. No i miałam ochotę na pesto z pietruszki. Nie wszystko da się zastąpić mrożonkami.
      4. Jestem osobą pragmatyczną i staram się szerzyć idę pragmatycznej kuchni wegańskiej. Większość ludzi nie mieszka na wsi i nie ma swojego ogrodu, w którym uprawia warzywa na cały rok. Trudno, żebym im kazała. Staram się pokazać, że można jeść roslinnie jednocześnie robiąc zakupy w sklepie pod domem i niekoniecznie trzeba kupować mięso, mleko, jaja, masło klarowane czy sery. Że czasami można wybrać trochę inaczej.
      5. Wychowałam się na wsi , moi rodzice nadal tam mieszkają i mam dużo wątpliwość co do tego czy polska wieś jest nadal taka Eko. Zimą nie ma czym oddychać, wszyscy palą w piecach, a sadza z kominów wraz z dymem osadza się w glebie. O kancerogennych składnikach sadzy chyba nie trzeba mówić. Poza tym coraz więcej wsi otaczają fermy przemysłowe, które niestety niekorzystnie wpływają na stan środowiska i zdrowie mieszkańców.

      Polubienie

  2. Również pozwolę sobie w ten sposób odnieść się do Twoich wypowiedzi, tak chyba faktycznie będzie prościej 😉 A zatem:

    Ad 1 Jasne, nie prowadzisz bloga EKO, ale jesteś lekarką, co wielokrotnie podkreślasz. A to – jak sama słusznie zauważasz – zobowiązuje.

    Tutaj pozwolę jeszcze nawiązać do kontrowersyjności kolejnego produktu, który często stosujesz – biała, rafinowana mąka pszenna. Przecież nie posiada właściwości odżywczych, więcej – podobno okrada nasz organizm z innych cennych. Tutaj bardzo chcętnie poznałabym Twoją opinię… Bo chyba lepiej byłoby zastąpić ją cenniejszym jasnym orkiszem? Choć fakt – jest sporo droższy od zwykłej tortowej. Aczkolwiek znów nie aż tak jak np. samopsza czy płaskurka.

    Ad 2 Doprecyzuję: nie miałam na myśli, że banany nie posiadają wartości odżywczych, tylko że poza tym niestety są skażone chemikaliami. Jasne, nie zmienia to faktu, że są jednym z najbogatszych źródeł potasu, ale nie zapominajmy, że – pośród innych produktów – suszone owoce (wiadomo najmilej widziane niesiarkowane, chociaż czytałam że podobno akurat tego konserwantu skuteczenie pozbyć się można opłukując owoce ciepłą wodą), nasiona, orzechy też mają go sporo! Podobnie zresztą jak i zielone warzywa liściaste.

    Ad 3 Też unikam w zimie pomidorów. Z tym warzywem z reguły czekam do lata. Wtedy udaję się do szklarni, zrywam i zjadam (przyznaję się – niekiedy prosto z krzaka) 😉

    Ad 4 Mówisz, że z mrożonej nie ukręciłabym pesto? Sądziłam, że i do tego może się nadać. 😛 Ale niestety słabo znam się na kucharzeniu.

    Ad 5 I za to wielkie braaawa dla Ciebie! ❤ ❤ ❤

    Ad 6 Niestety w tym względzie masz rację 😦 Sama widzę, jak moi sąsiedzi uprawiają ziemię (notorycznie stosowany roundup, itp preparaty, wywożenie zawartości szamba na pola, przenawożenie sztucznymi nawozami). Niektórzy nie przywiązują wagi i faktycznie w piecach też palą czym popadnie. Akurat mam pod nosem takiego pana, który swoim działaniem skutecznie uniemożliwia mi otwarcie okna, gdy choćby chcę przewietrzyć pokój przed snem – smrodzi na całą wieś, że aż strach, niestety nie wyłącznie wieczorem.

    W ogóle to parokrotnie byłam zmuszona zawalczyć o środowisko, bo granice zostały mocno przekroczone, toteż wprost zwracałam ludziom uwagę. Przez co zresztą nie jestem tutaj lubiana 😉 Chyba przyjęłam niewłaściwią taktykę… Dziś już wiem, że zamiast wkurzać się, pouczać, walczyć, lepiej jest podsuwać nowe korzystniejsze rozwiązania (o co z moją emocjonalnością mimo wszystko nie jest prosto; aż mnie nosi, jak widzę co się dzieje). I zachęcać ludzi do tego, by zechcieli z nich korzystać. Choć wiadomo, że nie każdy bedzie miał chęci i serce do tego. Ale z tym to już trzeba się pogodzić, nie ma niestety innej drogi.

    No i już na koniec – fajnie, że poza dodawaniem przepisów, jako jedna z nielicznych blogerek kulinarnych – poruszasz też ważne kwestie żywieniowe czy społeczne! ❤ Dzięki za to 🙂 Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s