Weganie na wakacjach: Terceira. Azory

_1060797

Kiedy przed wylotem do Lizbony wspominałam znajomym o Azorach okazywało się, że mało kto pamięta o tym archipelagu dziewięciu portugalskich wysp. Wszyscy za to pamiętają o Maderze, a tymczasem wysunięte za zachód od Lizbony, położone hen daleko na Atlantyku wysypy kuszą pięknem i niosą ukojenie. Krajobraz po prostu zapiera dech w piersiach. Na Azorach jest nieprawdopodobnie zielono.  Kontrastująca z oceanem zieleń przyprawia wręcz o zawrót głowy, ale w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu.

_1060829

_1060894

Skąd pomysł, aby wybrać się akurat na Azory? Zaczęło się od tego, że poleciła mi je znajoma. Kiedy wykupiliśmy loty do Lizbony wiedzieliśmy, że nie chcemy spędzać tam całych dwóch tygodni. Początkowo myśleliśmy o podróży na południe kraju, do Porto. Przypomniała nam się jednak opowieść o przepięknych Azorach, sprawdziliśmy połączenia i voilà. Za kilkanaście złotych w jedną stronę polecieliśmy na wsypę Terceira. To taniej niż za połączenie pociągiem z Poznania do Warszawy. Taka niespodzianka.

Nie spodziewajcie się upałów na Terceirze. Zwłaszcza w listopadzie. Temperatury oscylowały w granicach dwudziestu stopni, padały przelotne deszcze i wiało, ale taka jest akurat specyfika małych wysp, zwłaszcza, gdy nie wybieramy się głąb lądu. W zasadzie pogoda była lepsza niż podczas ostatniego lata w Polsce.

 

Jeżeli w listopadzie szukasz ciepłych miejsc to polecam mój wpis o Fuertaventura.

Weganie na wakacjach: Fuerteventura

Terceira to przede wszystkim przepiękne zielone krajobrazy, kojące nerwy zielone łąki kontrastujące w widokiem na ocean.  Czas spędza się tu raczej aktywnie, wędrując  lub uprawiając sporty wodne. Bez problemu można również wypożyczyć rower.  Rozglądając się wokół można  odnieść wrażenie, że czas płynie tu wolniej, a mieszkańcy wyspy to wyjątkowo spokojni i zrelaksowani ludzie, mieszkający w domkach mieniących się wszystkimi kolorami tęczy.

P1060736_1060760P1060734_1060898

Jednak nie taka Terceira idealna, jak maluję ją powyżej. Niestety jedną z niechlubnych atrakcji turystycznych wyspy są uliczne walki byków. Cios w samo serce, moje wegańskie serce. Niemal każdy sklep z pamiątkami zaopatrzony był w ekran wyświetlający nagranie z owych walk. Nie mieści mi się w głowie, że taka rozrywka może być atrakcyjna dla kogokolwiek w dzisiejszych czasach, a jednak. Mam też poczucie, że głównie Hiszpanii „obrywa się’ za walki byków i corridę, a tymczasem Portugalia czy południe Francji niestety nie wypada w tym temacie lepiej.

Terceira jest chyba jeszcze mniej przyjazna weganom niż Portugalia kontynentalna. To, że w miejscowości, w której się zatrzymaliśmy był Subway kilka razy nas ratowało, a ja dziękowałam za globalizację.

Zatrzymaliśmy się w  Praia da Vitória na północnym wschodzie wysypy. Początkowo myśleliśmy o Angra do Heroismo, czyli stolicy wyspy, ale dwa miejsca z wegańskimi opcjami proponowane przez Happy Cow nie zdołały nas przekonać, aby wybrać większe miasteczko. Padło na Praia da Vitoria, ponieważ znaleźliśmy tam ciekawszą ofertę Airbnb niż w Angra do Heroismo. Do stolicy wybraliśmy się tylko na jeden dzień, ale te kilka godzin najzupełniej wystarczyły, aby zobaczyć wszystko, co warte zobaczenia i wrócić do Praia, gdzie po prostu relaksowaliśmy się gapiąc na ocean i dziko zielone łąki wokół.

IMG_20171111_143830234

Natomiast knajpa wynaleziona na Happy Cow – Casa do Jardim, swoją drogą mieszcząca się w pięknym ogrodzie botanicznym, całkiem przyjemnie urządzona, okazała się być najbardziej niesmacznym miejscem w jakim kiedykolwiek byłam. Zarówno moje, jak i Pawła danie było po prostu okropne. Pierwszy raz po zjedzeniu (a właściwie niedojedzeniu) niemal biegliśmy po chipsy. Tak bardzo potrzebowaliśmy czegoś, co ma smak, jakikolwiek. To, co zaserwowali w Casa do Jardim mogłoby chyba konkurować jedynie z polskim szpitalnym żarciem. Nie polecam i naprawdę nie wiem jakim cudem to miejsce ma 5 pozytywny opinii na Happy Cow. Co za ulga, że nie zdecydowaliśmy się na Airbnb w Angra do Heroismo z uwagi na to miejsce.

 

_1060958_1060835_1060818

Po raz kolejny muszę pochwalić Airbnb. Słyszałam rozmaite historie dotyczące wynajmu mieszkania przez tę stronę. Nie wszystkie były pochlebne, ale mi nigdy nie trafiła się żadna wtopa. Zawsze trafiam do ładnych, czystych mieszkań z fajnymi i komunikatywnymi właścicielami. W Portugalii poszczęściło nam się szczególnie, zarówno w Lizbonie, jak i na Terceirze.

W naszym azorskim mieszkaniu czekał na nas koszyczek owoców, domowej roboty dżemy, pieczywo i kawa.

P1060732

Nasuwa się pytanie. Czy warto odwiedzić Azory? Zdecydowanie. Pomimo wszystko nie przeżyłam tu jakiegoś wegańskiego koszmaru, poza wizytą w Casa do Jardim.

W sklepach jest mnóstwo warzyw i owoców. Znajdziecie spory wybór wegańskich produktów w supermarketach. Naprawdę nie padniecie z głodu. Warto natomiast zdecydować się na mieszkanie np. z portalu Airbnb, ponieważ dostęp do kuchni może być pomocny. Na Terceirze gotowaliśmy smacznie i prosto korzystając z lokalnych warzyw i owoców. Pozwaliśmy sobie również na produkty, których na co dzień  unikamy, jak czekoladowy krem do chleba Valsoia 🙂 Ale wczasy, to wczasy.

 

Trudno mi mówić o Azorach jako całości, bo wiem, że wyspy z jednej strony są podobne, z drugiej różnią się miedzy sobą pod względem atrakcyjności turystycznej. Polecam Terceirę ze względu na spokój, widoki, przyrodę. Myślę, że nasz plan podróży, czyli osiem dni intensywnego zwiedzania Lizbony i wegańskiej gastro-turystki,  a następnie pięć dni odpoczynku na Terceirze to był strzał w dziesiątkę. Udało nam się złapać równowagę pomiędzy życiem miejskim, a obcowaniem z przyrodą. W ten sposób naprawdę można wypocząć.

Sprawdź również: Weganie na wakacjach: Lizbona i okolice.

 

_1060959

3 uwagi do wpisu “Weganie na wakacjach: Terceira. Azory

  1. Hej Magda! Planuje Azory na lipiec, dzięki za wpis, wiem +/- czego się spodziewać i że zdecydowanie muszę mieć dostęp do kuchni. Patrze na Twoje zdjęcia i na pogodę za oknem i już zaczynam odliczać.

    Polubione przez 1 osoba

  2. A my akurat kończymy tygodniowy wypoczynek na Sao Miguel. Największa z wysp Azorskich i najwięcej ciekawych miejsc do zwiedzania. Mimo zimy temp 15-22 C, więc jest dobrze 🙂
    W centrum znaleźliśmy jedną restaurację wegetariańską z cenami ok 10 euro za danie (mały lokalik, 3 stoliki, trzeba robić rezerwację), a na obrzeżach mały bar wegański – jedzenie dobre, ale strasznie silące się na mięsne (kotlety z seitana, parówki sojowe, sznycle itp), więc na dłuższą metę nie przypadło nam do gustu – nie po to jesteśmy wegetarianami, by udawać, że jemy mięso. Ogólnie żywieniowo słabo, więc tęsknimy już za domowym jedzonkiem.
    Ale Azory jak najbardziej polecam – przepiękne miejsca zarówno do aktywnego wypoczynku jak i leniuchowania na plaży czy w gorących źródłach 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s