Bez kategorii

CHURROS Z SOSEM CZEKOLADOWYM

IMG_0078

Do przygotowania churros zabierałam się dosłownie latami. Nie ściemniam tutaj ani trochę tylko po to, żeby mieć o czym napisać. Odkąd kiedyś zobaczyłam je w programie Nigelly Lawson, co roku w karnawale zamierzałam je smażyć, ale jak to w życiu bywa zawsze coś stawało mi na drodze. Churros pochodzą z Hiszpanii i są niezwykle popularną śniadaniową przekąską w większości krajów hiszpańskojęzycznych. Zazwyczaj podaje się je oprószone cukrem pudrem z dipeem czekoladowym. Churros zajadamy na świeżo, gdy są jeszcze ciepłe. Można znaleźć je w większości hiszpańskich kawiarni, ale nie mogę Wam zagwarantować, że zawsze są one wegańskie. Widziałam wiele przepisów na te hiszpańskie chruściki (faworki?) i choć ten podany przez Nigellę jest wegański, sporo receptur, na które trafiłam miało w swoim składzie jaja. Dlatego odwiedzając hiszpańskie bary zachowajcie czujność. Natomiast mrożone churros dostępne w hiszpańskich supermarketach zazwyczaj są wegańskie. Odgrzewa się je w mikrofalówce lub tosterze. Czytaj dalej „CHURROS Z SOSEM CZEKOLADOWYM”

Bez kategorii

Mandazi z bananem. Afrykańskie pączki

IMG_0006

W świecie kuchnia afrykańska nie cieszy się ogromną popularnością, w każdym razie nie taką, jak włoska czy meksykańska. Może poza północno-afrykańską kuchnią arabską. W końcu każdy kto trochę lubi gotować potrafi wymienić chociażby jedno danie rodem z Maroko. Ale Afryka to znacznie więcej niż Maroko. To ogromny kontynent, zróżnicowany i pełen sprzeczności… Choć sama nie dotarłam jeszcze w wiele wymarzonych miejsc, które kryją się gdzieś poniżej równika i czekają, aż je odwiedzę, wielokrotnie odbyłam afrykańską podróż za sprawą kuchni. Kilka lat temu dostałam od siostry zeszyt „A vegan taste of East Africa” i od tego czasu dania z tego regionu świata towarzyszą mi regularnie. Karmię nimi bliskich – rodzinę, przyjaciół, a nawet nieznajomych. Zupa afrykańska z masłem orzechowym i jarmużem, która znalazła się przed rokiem na blogu cieszy się wciąż rosnącą popularnością, co zachęca mnie, aby przygotowywać więcej dań rodem z Kenii czy Tanzanii… Mandazi to w zasadzie żadna nowość dla Hello Morning, bo na stronie po dawnym adresem gościły aż dwukrotnie. Znajdziecie je TU i TU. Wygląda na to, że średnio co 3 lata pojawiają się na blogu w nowej wersji. Tym razem przygotowałam je z dodatkiem banana. Mandazi są proste w przygotowaniu i wegańskie z założenia.  Czytaj dalej „Mandazi z bananem. Afrykańskie pączki”

Bez kategorii

Sałatka z dynią piżmową i wegańską mozzarellą

IMG_0028

Gdyby nie ograniczony i kończący się zawsze na 10 dni przed wypłatą budżet mogłabym Wam napisać: „Nazywam się Magda i nałogowo kupuję książki kucharskie”. Mam tendencję to odpadania od rzeczywistości, kiedy trafię do dobrej księgarni. Od działu kulinarnego trzeba odciągać mnie siłą, jak trzylatkę, która trafia w sklepie na półki przepełnione gadżetami w filmu „Kraina Lodu”. I ja, podobnie, jak małe dziecko, jestem gotowa odegrać tragikomedię, gdy okazuje się, że czas wracać do domu albo że  sklep zostanie zamknięty za dziesięć minut. Moimi ostatnimi nabytkami są książki wegetariańskie, a co za tym idzie wiele receptur muszę przerabiać, aby nadać im w pełni roślinnego charakteru. Czytaj dalej „Sałatka z dynią piżmową i wegańską mozzarellą”

Bez kategorii

Wegańska grochówka po szwedzku

IMG_0181

Grochówka zawsze  kojarzyła mi się tylko i wyłącznie z kuchnią polską. W końcu większość przydrożnych barów reklamuje się nie niczym innym, jak właśnie grochówką wojskową. Paradoksalnie potrawy takie jak bigos, grochówka, fasolka po bretońsku czy flaki nie miały u mnie żadnych szans w swoim tradycyjnym wydaniu, a  w wydaniu roślinnym po prostu je wielbię i czczę. Sięgam po te „kulinarne klasyki” z przyjemnością właśnie zimą, bo nic nie wydaje się być bardziej sezonowe, niż wymienione przeze mnie jednogarnkowe dania. W dodatku idealnie nadają się do odgrzania, co jest niezwykle wygodne przy domownikach wracających o różnych porach z pracy czy szkoły. Czytaj dalej „Wegańska grochówka po szwedzku”

Bez kategorii

Hummus z pieczonym batatem

IMG_0146.JPG

Mój chłopak, Paweł jest twórcą najulubieńszego i najpyszniejszego hummusu pod słońcem. Zresztą kilka miesięcy temu pokazałam na stronie podstawowy hummus właśnie z jego receptury, która cieszy się niesłabnącą popularnością, wiodąc prym wśród publikowanych dotychczas postów. Możecie znaleźć ją TUTAJ. Wychodząc z podanego wówczas przepisu z powodzeniem zmiksujecie każdy inny. Wystarczy dodać pieczonego buraka, natkę pietruszki, świeżą kolendrę, pieczoną dynię czy właśnie batata. Możecie też wymieszać z prażonymi orzechami i pestkami, a nawet owocami takimi, jak suszona żurawina czy owoce granatu. Doskonale smakuje z suszonymi na słońcu pomidorami i bazylią. Każdy jest pyszny, ale jednak ten najzwyklejszy – najlepszy. To trochę paradoks, że pomimo licznych eksperymentów, których dokonuję w kuchni, z reguły wracam do najprostszych rozwiązań.

Czytaj dalej „Hummus z pieczonym batatem”

Bez kategorii

Obiad w 10 minut: makaron z sosem z awokado i ziół

IMG_0115.JPG

Zanim napiszę o jedzeniu, ponudzę Was niekrótkim wpisem pełnym prezmyśleń dotyczących samego blogowania.

Ostatnio coraz boleśniej odczuwam fakt, że czas nie jest z gumy. Doba wydaje się być krótsza, pomimo doniesień naukowców o tym, że wydłużyła się  o kilka… milisekund…, więc czasu na rozkminy również jest mniej, niż lata temu. Jednak nawet mi zdarza się czasami zagłębić w taki, czy inny temat. Mam bardzo mieszane uczucia, co do sensu pisania bloga, bo brakuje mi pozytywnych bodźców i płynącej z nich dobrej energii.  Pod względem blogowania rok 2015 był najbardziej szalonym i intensywnym czasem od początku 2009 roku. Choć gotuję i piszę tutaj już niemal 6,5 roku to właśnie w ciągu kilku ostatnich miesięcy wprowadziłam najwięcej zmian i podjęłam się wyzwań, o których wcześniej nie myślałam. Czytaj dalej „Obiad w 10 minut: makaron z sosem z awokado i ziół”

Bez kategorii

Pudding chia z mango i kokosem

IMG_0075.JPG

Puddingi z szałwii hiszpańskiej, czyli nasion chia towarzyszyły mi praktycznie przez całe ubiegłoroczne lato. Wjeżdżały na śniadania na zmianę z lodami z mrożonych bananów. Lato było upalne, więc był to mój sposób na radzenie sobie z żarem lejącym się z nieba od bladego świtu. Były też musy z nasion chia oraz koktajle z ich dodatkiem. Naczytałam się tyle dobrych rzeczy na ich temat, że musiałam włączyć je do naszej codziennej diety.  Czytaj dalej „Pudding chia z mango i kokosem”