Tofurnik na zimno na kukurydzianym spodzie z rabarbarowym kremem z nerkowców.

IMG_0307

Potrafię wymienić Wam co najmniej kilka powodów, dla których tofurniki tudzież bezserniki na zimno to naprawdę świetna sprawa. 

  1. Nie potrzebujemy piekarnika, aby je przygotować.                                       Choć dla mnie – kulinarnej blogerki życie bez tego urządzenia w kuchni wydaje się jakimś koszmarnym snem, coraz częściej słyszę od znajomych, że mieszkanie, które wynajmują nie posiada na wyposażeniu kuchenki z piekarnikiem. Sama miałam okazję mieszkać w miejscu, gdzie piekarnik nie działał jak trzeba. To chyba w tamtym czasie wyspecjalizowałam się w przygotowaniu ciast na zimno.
  2. Doskonale sprawdzają się podczas upałów.                                                           Może trudno Wam sobie to wyobrazić po tym zimnym maju, ale nawet w naszej strefie klimatycznej zdarzają się temperatury, które nie pozwalają nam normalnie funkcjonować i zmuszają nas do siedzenia po szyję w basenie w kapeluszu na głowie. Wówczas zamiast zajmować się wypiekami zapominamy o istnieniu piekarnika, jedząc na trzy posiłki dziennie lody i arbuzy. Wiadomo. Niemniej zdarza się powód, dla którego będziemy musieli przygotować ciasto. I co wtedy? Ano z pomocą przychodzi ciasto na zimno – czyli niezastąpiony i prosty tofurnik będzie w sam raz.
  3. Są proste w przygotowaniu.                                                                                          To prawda. Wielką zaletą ciast na zimno jest to, że naprawdę trudno je zepsuć. Zawsze, gdy ktoś mi się żali, że nie umie piec, że ciasta opadają, nie wyrastają, są zakalcowate to proponuję przerzuć się do robienia tofurników na zimno i opanowanie na początek tej prostej sztuki. Z czasem ponownie spróbować swoich sił w wypiekach. I wiecie co? Zazwyczaj to działa. Myślę, że po przygotowaniu kilku zimnych bezserników, które okazują się być sukcesem nabieramy w kuchni odpowiedniej pewności siebie, aby upiec fantastyczne ciasto.  Poza tym nie są pracochłonne. Nie musimy ich pilnować, gdy stygną, w przeciwieństwie do wypieków.
  4. Po  prostu są pyszne.                                                                                                       I to jest NAJŚWIĘTSZA prawda. Jeżeli odpowiednio zakwasimy tofu, zblendujemy i napowietrzmy masę, jak trzeba, wyjdzie nam idealne, pyszne i rozpływające się w ustach ciasto!

IMG_0338

Składniki:

  • 400 g dobrej jakości tofu naturalnego
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 100 ml innego mleka roślinnego ( owsiane, ryżowe, sojowe, migdałowe…)
  • 1 łyżeczka agaru
  • sok i skórka otarta z jednej cytryny
  • 1/2 (max. 3/4) szklanki syropu z agawy
  • ziarenka z jednej laski wanilii
  • 1/2 szklanki daktyli, namoczonych w wodzie przez około 15-30 minut
  • 2 szklanki płatków kukurydzianych- mogą być pełnoziarniste lub bezglutenowe

Z daktyli i płatków kukurydzianych przygotowujemy spód ciasta. Daktyle namaczamy w gorącej wodzie przez 15-30 minut, odsączamy i miksujemy z blenderze ( ręczny, z ostrzem typu S, Vitamixie). Płatki kukurydziane bardzo drobno kruszymy. I w tym przypadku możemy posłużyć się młynkiem do kawy lub Vitmixem – Dry Blend. Z powodzeniem możemy to jednak zrobić w zwykłej misce przy pomocy okrągłego tłuczka.

Łączymy masę daktylową i płatki kukurydziane. Uzyskana masa ma mieć konsystencję plasteliny. Blaszkę smarujemy olejem lub wykładamy papierem do pieczenia, a następnie rozkładamy na dnie masę kukurydziano-daktylową. Odstawiamy na bok.

Tofu odsączamy i miksujemy z sokiem z cytryny na możliwie gładką masę. Jest to bardzo ważny proces – zakwaszone tofu traci swój sojowy posmak i dzięki temu nasz tofurnik jest naprawdę pyszny. Jeżeli chodzi o sam proces miksowania tudzież blendowania to im dokładniej to zrobimy tym smaczniejsze będzie nasze ciasto, gładsze i napowietrzone.

W rondelku mieszamy mleko kokosowe, mleko owsiane (lub inne roślinne), skórkę otartą z cytryny, agar, wanilię i syrop z agawy (lub cukier, jeżeli to nim słodzimy nasze ciasto). Podgrzewamy. W chwili, gdy zacznie wrzeć, wlewamy do tofu i miksujemy  masę tak długo, aż będzie gładka i napowietrzona.

Masę tofu wylewamy na przygotowany wcześniej spód. Następnie odstawiamy do wystygnięcia. Chłodny tofurnik wstawiamy do lodówki. Chłodzimy. Całkowicie stężałe ciasto smarujemy warstwą wcześniej przygotowanego rhubarb curd  i zdobimy ulubionymi, świeżymi owocami, liśćmi mięty lub melisy. Gotowe.

IMG_0348

IMG_0306

8 thoughts on “Tofurnik na zimno na kukurydzianym spodzie z rabarbarowym kremem z nerkowców.

  1. są pyszne i to już widać nawet na zdjęciach, nie muszę próbować by to stwierdzić, aczkolwiek… kto się nie oprze takiemu smacznemu tofurnikowi? na pewno nie ja! także od razu zapisuję przepis 🙂 cudowny!

    Lubię

    1. Dziękuję, choć plan na najbliższe miesiące jest przeciwny, czyli aby nieco ograniczyć aktywność na blogu. Jak zwykle raz na jakiś czas dopadają mnie rozterki. Pisać czy nie pisać? Pozdrawiam, M.

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s