Fałszywa zupa pomidorowa, czyli krem z dyni piżmowej, batatów i buraków.

IMG_0223

Przepis na ten niezwykły krem znalazłam w książce Sophii Hoffmann „Sophias Vegane Welt”. Jeszcze przed zakupem, kiedy przeglądałam ją w berlińskim „Let it be” receptura rzuciła mi się w oczy i wiedziałam, że z niej skorzystam. Po niemiecku nazywa się: Gefaelschte Tomatensuppe , co oznacza dokładnie Fałszywą Zupę Pomidorową. Rzeczywiście, uzyskany kolor wskazuje na udział pomidorów, lecz nic bardziej mylnego…

Trochę pozmieniałam recepturę, bo zamiast dyni Hokkaido sięgnęłam po piżmową. Jeszcze nie tak dawno dynie jadałam jedynie latem i jesienią. Zimą czasami korzystałam z mrożonych zapasów. Obecnie dynia piżmowa jest dostępna w wielu dobrze zaopatrzonych warzywniakach i supermarketach przez cały rok, a że świetnie sprawdza się z zupach-kremach to chętnie po nią sięgam.  Sophia w swoim przepisie użyła marchewek, które ja zastąpiłam słodkimi ziemniakami. Bataty, które kiedyś spotykałam tylko w dobrze zaopatrzonych marketach i sklepach ze zdrową żywnością, dziś można dostać w Biedronce i to w całkiem przyzwoitej cenie, a że jest to dyskont wszechobecny bataty nie muszę być rzadkością na naszym stole, co mnie, fankę kuchni afrykańskiej cieszy po stokroć. Jeżeli macie ochotę to podążając za Sophią sięgnijcie po marchew.

W przepisie znajduje się też pasta miso. Oczywiście zachęcam do spróbowania tego japońskiego wynalazku, ale jeżeli nie macie do niej dostępu, nie po drodze Wam z kuchnią japońską lub zwyczajnie szkoda Wam na nią kasy, bo opakowanie kosztuje około 20 zł, to zastąpcie podaną w przepisie wodę zwyczajnym warzywnym bulionem.

Krem jest prosty i szybki w przygotowaniu.

IMG_0199

Możecie podać go z kaparami, które odsączacie na ręczniku papierowym, następnie podsmażacie w głębokim oleju (UWAGA, bo będzie pryskać tłuszczem), odsączacie na ręczniku raz jeszcze. Takie kaparowe „skwareczki” są świetną posypką do każdego kremu. Do podanych przeze mnie proporcji potrzebujecie około 2 sporych łyżek kapar.

Inną propozycją podania jest skropienie kremu oliwą z oliwek, posypanie czarnuszką i podanie go ze świeżą kolendrą, względnie natką pietruszki.

Składniki na 4 porcje:

  • 3 średniej wielkości bataty ( można zastąpić tą samą ilością marchewek), obrane i pokrojone w 2 cm kostkę,
  • 1 średniej wielkości burak, obrany i pokrojony w taką samą, jak ziemniaki kostkę
  • około 1 kg dyni piżmowej ( przed obraniem), obranej, wypestkowanej i pokrojonej w 3 cm kostkę.
  • 2 ząbki czosnku, posiekane
  • olej słonecznikowy lub rzepakowy
  • 4 łyżki pasty miso *
  • 3/4 litra wody
  • 1 łyżka syropu klonowego lub innego słodu, cukru
  • sok z 1/4 cytryny
  • sól i pieprz do smaku

W dużym rondlu/ garnku rozgrzej 2-3 łyżki oleju. Wrzuć pokrojone warzywa, dodaj 2 łyżki pasty miso oraz czosnek i wymieszaj. Smaż razem kilka minut. Następnie dodaj wodę, przykryj i doprowadź do wrzenia. Gotuj razem 15-20 minut, aż warzywa zmiękną. Dodaj pozostałe dwie łyżki miso, sok z cytryny, syrop lub inny słód. Zmiksuj przy pomocy blendera ręcznego na gładki jednolity krem. Przypraw do smaku solą i pieprzem.

Gotowe. Podawaj ze smażonymi kaparami lub oliwą czarnuszką i kolendrą. ( Zobacz wpis). Smacznego.

*Pastę miso i wodę możesz zastąpić bulionem.

IMG_0217

9 thoughts on “Fałszywa zupa pomidorowa, czyli krem z dyni piżmowej, batatów i buraków.

  1. Mady bardzo ładnie tu, tak przestroinie, a zupa bardzo , ale to bardzo ciekawa

    p.s ale stary blog zostanie jako archiwum?Bo bardzo bym płakała jakby zniknął 🙂 Tyle na nim przepisów pierwszej klasy

    Polubienie

    1. Oczywiście, że zostanie. Miałabym skasować tyle lat pracy? W życiu. Tutaj będę po prostu kontynuować. Na starym blogu jeszcze długo, długo zamierzam aktualizować wpisy, odpowiadać na komentarze i przede wszystkim informować o tym, że nowy przepis czeka na czytelników na tej stornie, bo myślę, że minie jeszcze kilka miesięcy zanim zadomowię się tu na dobre, a czytelnicy bloga przyzwyczają się, żeby szukać mnie tutaj.

      Polubienie

  2. przepis ok, ale zastanawiam się jaki jest sens dodawania pasty miso na początku gotowania- niszczą się jej wszystkie enzymy i wszystkie dobrodziejstwa probiotyczne 😦 😦 😦 żal dodawać miso, skoro zostanie ono przesmażone i ugotowane 😦

    Polubienie

  3. melduję, że zrobiłam wczoraj zupkę, ale popełniłam błąd- nie spróbowałam jej przed dodaniem 2 łyżek pasty miso, tych drugich dwóch, po gotowaniu.. Teraz mam zupę miso 😉 pasta baardzo zdominowała smak. No cóż, dorzucę dziś jeszcze podgotowanych marchewek, może coś się zmieni 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s